Hyundai stoi na czerwonym świetle

opublikowano: 19-08-2018, 22:00

W tym tygodniu wyjaśni się, czy koreański koncern dostanie szansę wjechania na polski rynek tramwajowy. Jeśli zdobędzie kontrakt, poszuka polskiego partnera. Na celowniku jest Newag

Brazylijski serial o zakupie ponad 200 pojazdów przez Tramwaje Warszawskie powoli dobiega końca. Przedstawiciele stołecznej spółki twierdzą nawet, że już unieważnili postępowanie, ale jednocześnie przyznają, że jeszcze wszystko może się zdarzyć. — Procedury odwoławcze są w toku. Jest więc wiele możliwych wariantów rozstrzygnięcia sprawy — przyznaje Maciej Dutkiewicz, rzecznik prasowy Tramwajów Warszawskich. Bliski wygranej był koreański Hyundai Rotem, który wciąż wierzy, że ma szansę zdobyć kontrakt. Jest gotów wykonać go za 2,23 mld zł brutto, przy kosztorysie inwestora na poziomie 2,3 mld zł brutto.

KONKURENCJA MOTYWUJE: Już 1,5 roku Hyundai Rotem stara się wejść na polski rynek ze swoimi tramwajami, ale skostniały system i działający w nim urzędnicy blokuję tę możliwość. Wprowadzenie konkurencji mogącej zaoferować innowacyjne produkty ożywiłoby polski rynek i zachęciło już działające na nim podmioty do poprawy jakości budowanych pojazdów — uważa Marcin Jędryczka, reprezentujący Hyundai Rotem.
Wyświetl galerię [1/2]

KONKURENCJA MOTYWUJE: Już 1,5 roku Hyundai Rotem stara się wejść na polski rynek ze swoimi tramwajami, ale skostniały system i działający w nim urzędnicy blokuję tę możliwość. Wprowadzenie konkurencji mogącej zaoferować innowacyjne produkty ożywiłoby polski rynek i zachęciło już działające na nim podmioty do poprawy jakości budowanych pojazdów — uważa Marcin Jędryczka, reprezentujący Hyundai Rotem. FOT. ARC, DONAT BRYKCZYŃSKI

Na wokandzie

Czy faktycznie będzie miał na to szansę zależy m.in. od decyzji stołecznego Sądu Okręgowego. Jego wyrok może być ogłoszony 23 sierpnia. Sąd rozstrzygnie odwołanie prezesa Urzędu Zamówień Publicznych (UZP) i innych uczestników przetargu, dotyczące jednej z decyzji Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) w sprawie tramwajowego przetargu. Kilka miesięcy temu Tramwaje Warszawskie starały się wyrzucić Koreańczyków z postępowania, zarzucając im poprawienie formularza cenowego już po złożeniu ofert. Jednak KIO nakazała ich ponowną ocenę, otwierając Hyundai Rotem drogę do podpisania kontraktu. Jej orzeczenie zakwestionował jednak UZP i teraz sąd rozstrzygnie, kto miał rację.

Wykluczenie koreańskie

Nie kończy to jednak sporu, bo już w najbliższy wtorek w KIO rozpocznie się kolejna przetargowa bitwa o tramwaje dla Warszawy.

— Postępowanie przed KIO, wszczęte na nasz wniosek, rozpocznie się 21 sierpnia. Do Polski przyjedzie wówczas pięcioosobowa delegacja menedżerów zarządzających Hyundai Rotem, bo zdobycie stołecznego kontraktu jest priorytetem grupy — mówi Marcin Jędryczka, wprowadzający firmę na polski rynek. Tym razem izba zbada zasadność wyrzucenia Hyundai Rotem ze stołecznego przetargu z powodu tzw. koreańskiego wykluczenia.

— Wpisaliśmy do Jednolitego Dokumentu Zamówienia (JEDZ) informację o tym, że koreański sąd wydał zakaz udziału spółki w przetargach. Nie musieliśmy tego robić, ponieważ uważamy, że zakaz nie dotyczy Polski, ale chcieliśmy być transparentni, więc dołączyliśmy dwa tomy akt. W efekcie Tramwaje Warszawskie wykluczyły Hyundai Rotem z postępowania — mówi Marcin Jędryczka. Co na to prawnicy?

— Orzeczony prawomocnie wobec zagranicznego wykonawcy, przez jego macierzysty sąd, zakaz ubiegania się o udzielenie zamówienia publicznego będzie wywierał skutek także w Polsce. Taki wykonawca powinien zostać wykluczony z przetargu prowadzonego w Polsce, jeśli nie upłynął określony w wyroku okres obowiązywania zakazu. Zamawiający jest zobowiązany do żądania potwierdzenia braku podstaw wykluczenia wykonawcy z udziału w postępowaniu bez względu na jego siedzibę, również gdy jest to podmiot spoza Unii Europejskiej. Wobec takiego wykonawcy nie można zastosować procedury tzw. self-cleaningu — twierdzi Jarosław Sroka, partner w kancelarii BSJP Brockhuis Jurczak Prusak Sroka Nilsson.

Marcin Jędryczka podkreśla, że zakaz był tymczasowy i już nie obowiązuje, więc koreański dostawca nie powinien być wykluczony. Dodaje też, że zasady self-cleaningu regulują przepisy w Polsce, a w Korei nie. Jego zdaniem, opisanie sprawy w JEDZ można uznać za działania prowadzące do samooczyszczenia i zachowania transparentoności. Podkreśla też, że koreański koncern wcześniej był objęty indyjskim zakazem przetargowym, a mimo to Tramwaje Warszawskie broniły go w KIO, twierdząc że ograniczenie to nie ma zastosowania w Polsce. Hyundai Rotem uważa, że skoro w Polsce nie obowiązuje wykluczenie indyjskie, nie powinien także być brany pod uwagę zakaz koreański.

— Tramwaje Warszawskie jako zamawiający bronią jedynie interesu spółki i zgodności procedury z przepisami prawa. Nigdy nie stają więc po stronie wykonawców lub przeciwko nim. Przywołane przypadki są dwiema niepowiązanymi ze sobą sprawami. W ocenie zamawiającego, tylko „zakaz koreański” ma charakter środka zapobiegawczego, o którym mowa w art. 24 Prawa zamówień publicznych — twierdzi Maciej Dutkiewicz.

Dodaje, że informacje dotyczące „zakazu koreańskiego” są objęte przez Hyundai Rotem tajemnicą przedsiębiorstwa, stąd możliwe jest tylko ogólne wyjaśnienie w tym zakresie. Marcin Jędryczka także nie ujawnia, dlaczego koreański sąd nałożył na Hyundai Rotem zakaz przetargowy, twierdzi jednak, że tamtejsze prawo zamówień publicznych jest znacznie bardziej restrykcyjne niż polskie i błahe uchybienia, na które w Polsce inwestorzy publiczni nie zwracają uwagi, mogą w Korei spowodować wykluczenie wykonawcy. Ma nadzieję, że KIO także uzna koreańskie uchybienia spółki za błahe, a zakaz tamtejszego sądu za nieobowiązujący w Polsce. Jeśli tak się stanie, koreański koncern dostanie szansę podpisania umowy.

Zdaniem Tramwajów Warszawskich, Hyundai Rotem ma nadal szansę na udział w postępowaniu tylko w przypadku wystąpienia łącznie dwóch okoliczności, czyli wydania przez Sąd Okręgowy 23 sierpnia 2018 r. korzystnego dla koreańskiej firmy wyroku oraz pozytywnego dla niej orzeczenia KIO dotyczącego zakazu koreańskiego — pod warunkiem jego uprawomocnienia.

Szukanie partnera

Startując w przetargu, Hyundai Rotem zapowiadał, że będzie nie tylko importować tramwaje z Korei, ale uruchomi także ich produkcję w Polsce.

— Podtrzymujemy tę deklarację, prowadzimy zaawansowanie rozmowy z kilkoma potencjalnymi partnerami — mówi Marcin Jędryczka.

Twierdzi, że najbardziej zaawansowane są negocjacje z Newagiem. Podkreśla jednak, że na obecnym etapie nie dotyczą współpracy kapitałowej, a jedynie operacyjnej, pozwalającej na współpracę produkcyjną. Józef Michalik, wiceprezes Newagu, twierdzi natomiast, że na razie jest zbyt wcześnie, by mówić o ewentualnej współpracy.

Za mały budżet

Jeśli wyroki sądu i KIO będą dla Hyundai Rotem niekorzystne, unieważnienie przetargu trudno będzie powstrzymać. Tramwaje Warszawskie już nawet opublikowały pismo, w którym zaznaczają, że ich zdaniem jedyną ważną obecnie ofertą w przetargu jest propozycja Pesy, ale zaproponowana przez nią cena jest dla stołecznej firmy za wysoka. Bydgoska spółka zaproponowała bowiem za wykonanie umowy 2,72 mld zł, czyli ponad 400 mln zł więcej, niż przewidziano w kosztorysie inwestora. Nie widzi on szans zwiększenia budżetu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Motoryzacja / Hyundai stoi na czerwonym świetle