I już po reformie podatków. A może to i lepiej?

Krzysztof Sachs
opublikowano: 16-05-2006, 00:00

Dramatu reformy podatkowej kolejny akt — Mirosław Barszcz, wiceminister finansów odpowiedzialny za podatki, podał się do dymisji. Jako przyczynę wskazał podobno daleką od jego marzeń listę wicepremierów oraz brak możliwości realizacji programu reform. Co dalej z nadziejami na poprawę polskich podatków?

Proces miał kilka odsłon — od uroczystego przekazania ministerstwu projektów ustawy o VAT, przez szerokie konsultacje z ekspertami, kilka konferencji prasowych, aż do opublikowania rozczarowująco okrojonych projektów ustaw. A przecież warto jeszcze przypomnieć, że reformą podatkową zajmował się nawet premier czy to zapowiadając ogłoszenie jej założeń, czy to grożąc wiceministrowi dymisją za zbytni pesymizm.

Co się stanie z tak hucznie zapowiadaną reformą? Wiele zależy od tego, kto przejmie odpowiedzialność za podatki w resorcie finansów. Nie jest tajemnicą, że projekty nowelizacji stały się de facto areną starcia dwóch wizji prawa podatkowego. Pierwsza z nich, pochodząca ze świata przedsiębiorców i doradców, zakłada, że jeśli podatki nie mogą być niskie, to niech chociaż będą proste. Druga, reprezentowana przez fiskusa, za podstawowy cel stawia bezpieczeństwo budżetu. Wywodzący się ze świata konsultingu wiceminister w oczywisty sposób wspierał pierwsze stanowisko. Efektem była treść wstępnych projektów uzgodniona w zespołach eksperckich. Kontra konserwatywnego aparatu skarbowego, przeprowadzona w trakcie prac wewnątrz Ministerstwa Finansów, zaowocowała tym, że do konsultacji międzyresortowych skierowano projekty stanowiące tylko wspomnienie po reformie, na dodatek okraszone kilkoma profiskalnymi rodzynkami, jak likwidacja 50 proc. kosztów uzyskania przychodów w przypadku praw autorskich.

Dziś właściwie nie wiadomo, czy lepiej, żeby projekty trafiły do Sejmu (bo jednak zostało tam jeszcze kilka propozycji wartych wprowadzenia w życie), czy też, żeby o niedoszłej reformie w ogóle zapomnieć. Należy zakładać, że kolejny wiceminister nie będzie już miał tak proreformatorskich zapędów — aparat skarbowy jeszcze się pewnie nie otrząsnął po poprzedniku, który zmusił go do poważnego zajęcia się postulatami przedsiębiorców. Jeśli stanowisko to przejmie zwolennik zapewniania stabilności wpływów budżetowych, to chyba lepiej, żebyśmy na zmiany w podatkach poczekali do następnej koalicji. Znając mechanizm prac legislacyjnych, wiem, że bez akceptacji resortu finansów, reformatorskie zmiany nie mają w sejmowych komisjach większych szans. Co najwyżej do obecnych projektów doklei się jeszcze parę ważnych spraw, takich jak obniżony VAT na ubranka dziecięce, ulgi prorodzinne lub zwolnienie ze wszystkich podatków rolników stosujących trójpolówkę.

Krzysztof Sachs, partner, Ernst & Young

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Sachs

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu