Idą lepsze czasy, firmy grzeją silniki

  • Jacek Kowalczyk
07-11-2013, 00:00

Coraz więcej przedsiębiorstw zwiększa moce produkcyjne. Na razie kupują maszyny, ze stawianiem fabryk i inwestowaniem w badania jeszcze czekają

Polska gospodarka już od prawie dwóch lat cierpi na kryzys inwestycji. Najpierw nakłady na środki trwałe zaczęły hamować, a od pięciu kwartałów nawet spadają (w ujęciu rok do roku). Przedsiębiorcy nie mieli motywacji, by zwiększać moce produkcyjne, bo popyt na ich towary był ostatnio słaby. Jest jednak szansa, że wkrótce ta zła passa zostanie przerwana.

Według badania Grant Thorntona, wśród przedsiębiorstw silnie rośnie chęć do inwestowania w nowe moce wytwórcze. Odsetek firm, które w ciągu najbliższych 12 miesięcy zamierzają zwiększyć wydatki na maszyny i urządzenia techniczne (w ujęciu „netto”, czyli pomniejszony o odsetek firm, które zamierzą zmniejszać te nakłady), wzrósł w ostatnim kwartale z 34 do 58 proc. Jest już najwyższy od 2008 r.

— Ostatnim razem przedsiębiorstwa były tak skłonne do inwestowania w maszyny jeszcze przed wybuchem globalnego kryzysu. To bardzo dobra wiadomość. Przedsiębiorcy w końcu zaczynają wierzyć, że ożywienie jest trwałe i warto się na silniejszy popyt przygotować — mówi Tomasz Wróblewski, partner zarządzający Grant Thorntonem w Polsce.

Do biegu, gotowi, start

Polscy przedsiębiorcy wyróżniają się dziś w Europie. Skłonność firm do zwiększania nakładów na maszyny jest w Polsce najwyższa ze wszystkich 16 państw UE, które brały udział w badaniu (patrz mapka obok). Spośród 45 badanych państw na świecie zajmujemy piątą pozycję (większą chęć do zwiększania mocy wytwórczych wykazują tylko firmy z Gruzji, Rosji, Peru i Argentyny).

— Być może będziemy mieli w Polsce do czynienia z efektem kumulacji inwestycji. Przez ostatnie kilka kwartałów polscy przedsiębiorcy zwlekali z decyzjami o uruchomieniu projektów rozwojowych. Obawiali się, że popyt znowu osłabnie i pieniądze na nowy sprzęt zostaną wydane na marne. Wydaje się, że teraz te obawy gasną i wiele z tych firm rusza właśnie na zakupy. Po długim wyczekiwaniu w końcu padł strzał i zawodnicy wystartowali do wyścigu — mówi Tomasz Wróblewski.

Według Grzegorza Ogonka, ekonomisty ING Banku Śląskiego, rosnąca skłonność firm do inwestowania znajdzie odzwierciedlenie w twardych danych w przyszłym roku. — W całym 2013 r. nakłady na środki trwałe w Polsce spadną o 1,9 proc. W przyszłym roku wzrosną o 2,8 proc., a w 2015 r. zobaczymy już wzrost o 7,3 proc. — prognozuje Grzegorz Ogonek.

Na bryki przyjdzie czas

Choć polscy przedsiębiorcy są chętni do kupowania maszyn, nadal ostrożnie podchodzą do większych, a więc bardziej ryzykownych inwestycji. Odsetek firm („netto”), które w najbliższym roku zamierzają zwiększyć nakłady na budynki (hale fabryczne, magazyny, pomieszczenia administracyjne itp.), w ostatnim kwartale nawet spadł — z 24 do 20 proc. Pod względem skłonności firm do stawiania budynków jesteśmy unijnym średniakiem.

— Przedsiębiorcy są coraz bardziej optymistyczni, ale jeszcze nie na tyle, żeby rozpoczynali już tak duże inwestycje, jak stawianie nowych budowli. Firmy są skłonne kupić maszynę, ale rzadko są w stanie zaryzykować budowę całej fabryki. Na to musimy poczekać — mówi Piotr Łysienia, ekonomista Banku Pocztowego.

Polscy przedsiębiorcy nadal niechętnie inwestują też w badania i rozwój. Co prawda odsetek firm („netto”), które w najbliższym roku zamierzają zwiększyć nakłady na ten cel, w ostatnim kwartale nieco wzrósł — z 10 do 16 proc. — ale nadal jest niski.

— Ten odsetek stawia Polskę w ogonie przebadanych państw. To niepokojące, bo nie dość, że polska gospodarka jest mało innowacyjna, to jeszcze zaległości te nie prędko odrobimy, skoro nasi przedsiębiorcy nie są skłonni do odważniejszego inwestowania w innowacje — mówi Tomasz Wróblewski.

Jego zdaniem, problemem jest nie tylko brak odwagi firm, ale też ich niska baza kapitałowa.

— Do inwestowania w badania potrzebny jest duży luz finansowy. Firma musi być na tyle silna kapitałowo, by stać ją było na porażkę części podjętych prac badawczych. Polskie przedsiębiorstwa rzadko mają taki komfort. Zwykle mają tak napięty budżet inwestycyjny, że nie mogą sobie pozwolić na to, by jakaś część z tych wydatków się nie zwróciła. Każdy „strzał” musi trafić do celu. Budowanie takiej silnej bazy kapitałowej to bardzo powolny proces — mówi Tomasz Wróblewski.

SONDA

Inwestycyjna wiosna jesienią

ADAM KRYNICKI

prezes Krynicki Recykling

W 2014 r. uruchamiamy fabrykę recyklingu szkła o granulacji poniżej 10 mm w Lublińcu (woj. śląskie). Oprócz tego jesteśmy zainteresowani kolejnymi inwestycjami zarówno w kraju, jak i za granicą, o których poinformujemy w czwartym kwartale. Na razie nie mogę mówić o kwotach, choć będą znaczące. To będą inwestycje w linie produkcyjne.

LESZEK GIERSZEWSKI

prezes Druteksu

Na początku 2014 r. zakończymy pierwszy etap budowy Europejskiego Centrum Stolarki. To pozwoli nam podwoić moce. By osiągnąć ten cel, w tym roku wydamy ponad 40 mln zł, a wartość całej inwestycji wyniesie 80 mln zł. W 2014 r. planujemy też zakup maszyn do produkcji okien i profili z PVC, rolet i powiększanie zatrudnienia. Planujemy też uruchomienie produkcji bram, co wiąże się z wielomilionowymi nakładami. W sumie na inwestycje w latach 2013-14 wydamy ponad 200 mln zł.

WIESŁAW ŻYZNOWSKI

prezes Mercator Medical

Grupa realizuje program inwestycyjny za około 30 mln zł. Obejmuje rozbudowę w Tajlandii zakładu produkującego medyczne lateksowe rękawice diagnostyczne. Zaplanowaliśmy zakończenie prac na IV kwartał 2014 r. Dotychczas wydaliśmy około 9 mln zł. Rozbudowa doprowadzi do zwiększenia pod koniec 2014 r. potencjału fabryki z 40 mln rękawic do około 100 mln miesięcznie.

BOGUSŁAW PILSZCZEK

prezes ES-Systemu

Biorąc pod uwagę tempo rozwoju nowoczesnych technologii i rosnącą popularność LED-ów, może się okazać, że w perspektywie pięciu lat potrzebne będą inwestycje rzędu kilku milionów złotych.

ANETA RACZEK

prezes Ferro

Planujemy niewielkie inwestycje w odnowienie linii produkcyjnych. Nie są to przedsięwzięcia dużego kalibru. Chodzi o kwoty na poziomie wartości odtworzeniowych. Dodatkowo częściowo przenosimy produkcję z Chin do zakładu w Czechach. Akurat w branży armatury sanitarnej nie widzę hurraoptymizmu, choć nastroje przedsiębiorców się poprawiają. Branża spodziewa się lepszego 2014 r. [Anna Pronińska]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Idą lepsze czasy, firmy grzeją silniki