Idea szczytna, jednak naiwna

Jacek Zalewski
opublikowano: 14-02-2007, 00:00

Po wielu tygodniach przymiarek Rada Ministrów przyjęła wczoraj projekt nowej ustawy o ograniczeniach związanych z pełnieniem funkcji publicznych, przedłożony przez ministra Przemysława Gosiewskiego. Trudno przypuszczać, aby nowy akt prawny przeszedł — jako „lex Gosiewski” — do chwalebnej księgi polskiej legislacji, jako że jego założenia są równie szczytne co naiwne.

Ratio legis stanowi majątkowe prześwietlenie wszystkich osób pełniących funkcje publiczne — wzdłuż, w poprzek i wstecz, czyli sięgnięcie do samych źródeł ich zasobów oraz do majątków małżonków (na razie nie wiemy w szczegółach, jak zostaną potraktowane kwestie rozwodów, często taktycznych…). Ma to wykluczyć żonglerkę odrębnością majątkową, automatycznie nasuwa się jednak pytanie, co na takie przepisy Trybunał Konstytucyjny.

Podkreślmy, że generalny duch ustawy jest zgodny z ukształtowaną od wielu lat linią orzeczniczą TK, która opiera się na następującej zasadzie: bezwzględnie chronione są prawa szeregowego obywatela, w szczególności do prywatności, natomiast zupełnie nie są chronione w tym zakresie osoby, całkowicie dobrowolnie wychodzące przed szereg, czyli podejmujące się służby publicznej, jakże często po zaciętej rywalizacji.

Czyli nie mogą mieć pretensji — i nie mają co liczyć na wygraną przed sądami — wszyscy funkcjonariusze wybieralni, czyli posłowie, senatorowie, wójtowie i burmistrzowie, radni etc. Ale zupełnie inna jest sytuacja osób wcześniej powołanych lub zatrudnionych na podstawie umów o pracę, które niespodziewanie zostaną objęte rygorami ustawy. To samo dotyczy rzeszy ich małżonków. Jeżeli ewentualne niezłożenie oświadczeń majątkowych poskutkuje wobec nich utratą pracy, to niekonstytucyjność ustawy będzie oczywista. Gdy w III RP wchodziły zaostrzane stopniowo przepisy antykorupcyjne, to działały zawsze od następnej kadencji. Wygląda na to, że w IV RP obowiązują nieco inne standardy, wobec których rzymska zasada niedziałania prawa wstecz okazuje się archaizmem.

Oprócz kwestii konstytucyjności najciekawszą okolicznością towarzyszącą ustawie będzie jej skuteczność. Teoretycznie uszczelnia ona system kontroli, nakazując dokładne konfrontowanie oświadczeń majątkowych z dokumentami fiskusa. Ale także w dotychczasowych przepisach taki system istnieje, tyle że jego sprawność bliska jest zera. Doskonale wiedzą o tym wszyscy publiczni funkcjonariusze wypełniający oświadczenia — od samej góry do dołu, od ministra do szeregowego radnego z najdalszej gminy kłamią w żywe oczy, bezkarnie wpisując w większości rubryk „nie dotyczy”. Trudno przypuszczać, aby mające w gruncie rzeczy propagandowy cel „lex Gosiewski” ich wystraszyło.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane