Idealny system logistyczny istnieje jedynie w teorii

Marcin Bołtryk
13-10-2004, 00:00

Gromadzenie zapasów jest i będzie konieczne bez względu na poziom rozwoju i jakość usług transportowych oraz logistycznych.

Utrzymywanie w magazynach zapasowych partii towarów jest potrzebne. Żaden system logistyczny nie jest doskonały, a dzięki zapasom można zniwelować jego ułomności i szybciej reagować na potrzeby rynku.

— Cała sztuka polega na tym, aby poziom zapasów był odpowiedni do potrzeb. W dobrze zorganizowanym systemie koszt utrzymania zapasów jest niższy niż koszt utraconej sprzedaży — mówi Ryszard Warzocha, dyrektor zarządzający na kraje Europy Środkowej i Wschodniej w firmie Wincanton Trans European.

Zmiana podejścia

Zapasy powstają wskutek braku synchronizacji między momentem dostawy a zapotrzebowaniem na dany produkt. Choć w teorii pełną synchronizację można osiągnąć, to niestety w praktyce jest to raczej niemożliwe.

— To, do czego dążą szefowie logistyki, to oczywiście znalezienie pewnego optimum, które z jednej strony gwarantuje ciągłość operacji, z drugiej minimalizuje koszty generowane przez zapasy — wyjaśnia Rafał Dziura, dyrektor sprzedaży i marketingu w firmie TNT Express Poland.

Zapasy mogą być źródłem wysokich kosztów. Oprócz nakładów związanych z ich składowaniem i zarządzaniem, często w dużym stopniu ograniczają one kapitał pracujący firmy. Choć rozwój usług transportowych i logistycznych nie wpływa na pełną likwidację problemu zapasów, w zdecydowanym stopniu ułatwia ich optymalizację.

— Dzięki usługom ekspresowym przedsiębiorstwa mogą dziś ograniczać swoje zasoby magazynowe do absolutnego minimum — zwykle do tzw. zapasów buforowych, których zadaniem jest podtrzymywanie funkcjonowania linii produkcyjnej w sytuacjach nieprzewidywalnych przerw w dostawach — tłumaczy Rafał Dziura.

Dodaje, że specjalizacja TNT Express w obsłudze m.in. sektora motoryzacyjnego pozwala mu obserwować, w jaki sposób w ostatnich latach zmienia się podejście do kwestii zapasów w działających w Polsce przedsiębiorstwach.

— Modele funkcjonowania, których ideą przewodnią jest zwykle optymalizacja procesów, a realizowane w rozwiniętych gospodarkach, adaptowane są coraz powszechniej na gruncie polskim — podkreśla Rafał Dziura.

Jednym z czynników, które bezpośrednio wpływają na to przyspieszenie, jest niewątpliwie liberalizacja przepisów dotyczących przepływu towarów w związku z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Dziś czas transportu towaru zależy tylko od dystansu i czystych możliwości operacyjnych przewoźnika. Coraz częściej przedsiębiorstwa decydują się na outsourcing obsługi logistycznej, czyli powierzanie jej firmom specjalizującym się w zarządzaniu dostawami. Działanie takie pozwala skupić się na podstawowej działalności, która jest źródłem przychodów firmy. Odpowiedzialność za optymalizację części kosztów jest w takim przypadku przerzucona na przedsiębiorstwo logistyczne.

Ile zapasów?

Na czym w praktyce polega optymalizacja zapasów? Duże zapasy oznaczają wysoką dostępność artykułów, lecz jednocześnie wysokie koszty ich utrzymania. Zapasy zbyt niskie to wprawdzie niskie koszty, lecz z drugiej strony niższa dostępność i przynajmniej potencjalnie utracona sprzedaż.

— Należy więc znaleźć złoty środek, czyli zachować maksymalną opłacalną dostępność przy możliwie niskich zapasach — wyjaśnia Jacek Olszewski, konsultant z firmy Miebach Logistik.

Dodaje, że koszty utrzymania zapasów stanowią znaczący składnik kosztów logistyki. Są one proporcjonalne do wielkości i wartości utrzymywanych zapasów i składają się nie tylko z kosztów zamrożenia kapitału, ale także starzenia, zniszczenia, kradzieży czy ubezpieczenia składowanego towaru.

— Nasze doświadczenie z realizacji projektów doradczych, przeprowadzonych w Polsce, wskazuje, że w przypadku większości polskich firm w kosztach zapasów tkwi znaczny potencjał oszczędności — przekonuje Jacek Olszewski.

Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze — decyzje o zamówieniu partii towaru są często podejmowane instynktownie, na podstawie sygnałów z rynku (specjalne ceny, rabaty, możliwe zmiany dostawców czy niestabilna sytuacja na rynku dostawców). Po drugie — wielu przedsiębiorców utrzymuje wysokie zapasy w celu zabezpieczenia się przed problemami z dostawcami, złą jakością czy uszkodzeniami w transporcie.

— Poza tym bardzo często za- pas produktu wycofanego ze sprzedaży i z produkcji jest likwidowany z dużym opóźnieniem. Warto dodać, że produkty o krótkim cyklu życia lub sezonowym zapotrzebowaniu charakteryzują się bardzo zmiennym i trudno przewidywalnym popytem, co odbija się niekorzystnie na wielkości zapasu. Podobnie jest w przypadku sprzedaży nowych produktów, która jest trudno przewidywalna, stąd z reguły zapas jest początkowo bardzo wysoki — wylicza Jacek Olszewski.

Doradca klienta

Oczywiście są firmy niezwykle skutecznie zarządzające swoimi zapasami. Są też i takie, w przypadku których nie trzeba eksperta, aby stwierdzić, że rezerw nikt nie kontroluje.

— Generalnie — świadomość wagi kwestii zapasów jest wysoka — gorzej z realizacją. Dlatego operator logistyczny musi być doradcą klienta także w tej kwestii. To jego obowiązek. Mogłoby się wydawać, że powinno mu zależeć na jak najwyższym poziomie zapasów w magazynie, ale to tylko pozory. Pełny, nie rotujący magazyn to najgorsze co się może zdarzyć operatorowi logistycznemu. Przy niskim poziomie zapasów i wysokiej rotacji jest znacznie więcej możliwości optymalizacji, nowych usług czy dodatkowych działań, które dają zajęcie i podnoszą poziom obsługi — przekonuje Ryszard Warzocha.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Idealny system logistyczny istnieje jedynie w teorii