Ignorują brexit, ignorują Fed

Grzegorz Ogonek, starszy analityk X-Trade Brokers Dom Maklerski
opublikowano: 28-07-2016, 22:00

Za nami posiedzenie Banku Rezerwy Federalnej. W komunikacie opisującym obecne poglądy Fedu znalazły się całkiem mocne akcenty i przypomnienie, że dalsze zacieśnienie polityki pieniężnej jest kwestią czasu. W większości dobre najświeższe dane z USA podpowiadały, że tak to się może skończyć, ale rynki liczyły, że Fed być może „ugryzie się w język” z uwagi na ryzyka dla światowej koniunktury i ogólną niepewność z powodu brexitu. W końcu to Fed — prowadzony przez gołębią Janet Yellen, która potrafiła jednym wystąpieniem na koniec marca, podkreślającym potrzebę „wzmożonej ostrożności”, zgasić dobrze rokującego wtedy dolara.

Widać jednak, że Fed zignorował kwestię brexitu

i nie dał jej miejsca w swoim komunikacie, zapisał tam natomiast, że zmniejszyło się krótkoterminowe ryzyko. Zamiast zamartwiania się, co złego może wyniknąć z decyzji Brytyjczyków o opuszczeniu UE, bank powrócił do linii, którą reprezentował przed bardzo słabymi, ale najwyraźniej tylko przez miesiąc, danymi o zatrudnieniu w maju. W świetle tego podwyżka stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu, a więc we wrześniu, jest jak najbardziej możliwa. Tymczasem rynek ma wątpliwości nawet co do grudnia jako momentu powrotu do zacieśniania polityki pieniężnej.

Zaprezentowane podejście Fedu niewiele różni się od tego, co robią rynki od ogłoszenia wyniku brytyjskiego referendum.

Tam też nie ma załamywania rąk i szykowania się na najgorsze. Zamiast tego oglądamy rekordowo silną amerykańską giełdę, główny indeks brytyjskiej giełdy 6 proc. powyżej poziomu sprzed brexitu, i niemiecką giełdę, właśnie kończącą wychodzenie z dołka po referendalnym szoku. Co więcej, na wieść o tym, że Fed nie zamierza grać na czas, tylko wraca do komunikowania nadchodzących podwyżek, doszło do osłabienia dolara — kłócącego się z intuicją i prawidłami rynku walutowego.

Tak rozbudzony apetyt inwestorów opiera się na wierze w banki centralne, że rzucą się do ratowania globalnej koniunktury, jeśli tylko pojawi się więcej symptomów negatywnego wpływu brexitu. Te jednak na razie są dość zachowawcze i odsuwały temat na później. Wygląda na to, że ostatnią podporą sentymentu po stronie banków centralnych został Bank Japonii, który jednak już prowadzi wysoce niekonwencjonalną i niebywale poluzowaną politykę pieniężną. Piątkowa decyzja może więc okazać się kubłem zimnej wody na rozgrzane głowy inwestorów (w momencie pisania felietonu decyzja nie była znana).

Pojawiła się jednak jeszcze jedna iskierka nadziei na złagodzenie tonu, a może i parametrów polityki monetarnej przez banki centralne. To trwające już pół miesiąca i osiągające już 10 proc. spadki cen ropy, które w oczach inwestorów powinny oznaczać gorsze perspektywy dla inflacji. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Ogonek, starszy analityk X-Trade Brokers Dom Maklerski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu