Ile kosztowałyby oczekiwania związkowców LOT-u

Materiał partnera
opublikowano: 20-09-2018, 22:00

LOT systematycznie poprawia warunki i zasady wynagradzania dla pracowników i współpracowników. Spełnienie najnowszych żądań związków zawodowych kosztowałoby spółkę dodatkowo co najmniej 108 mln zł rocznie

Od początku 2016 r. lat wynagrodzenia personelu pokładowego LOT-u wzrosły prawie o 15 proc., a piloci zanotowali 12 proc. podwyżki. Zatem dziś średnie miesięczne wynagrodzenie dla pilotów polskich linii lotniczych oscyluje na poziomie 28 tys. zł brutto dla kapitana i ok. 23 tys. zł dla pierwszego oficera. Z kolei personel pokładowy może liczyć na zarobki w wysokości 5-11 tys. zł brutto. Oznacza to, że oferowane przez narodowego przewoźnika stawki przekraczają przeciętną płacę w średnich i dużych firmach w Polsce, którą, jak podaje Główny Urząd Statystyczny, aktualnie wynosi ok. 4,8 tys. zł brutto. Mimo to Związek Zawodowy Pilotów Komunikacyjnych oraz Związek Zawodowy Personelu Pokładowego i Lotniczego nadal negują obowiązujące zasady wynagradzania w LOT, nie zgadzając się na wprowadzane zmiany.

Coraz wyższe pensje

Zmiany w regulaminach wynagradzania są wprowadzane przez narodowego przewoźnika stopniowo mimo nieprzejednanej postawy związków zawodowych. Podwyżki obejmują różne grupy zawodowe pracowników, a dotyczą zarówno stałych, jak i zmiennych części wynagrodzeń. Dla przykładu, w czerwcu 2018 r. pracodawca podwyższył tzw. pensum (stała gwarantowana część wynagrodzenia) dla wszystkich pilotów latających w LOT do 45 godzin miesięcznie (wcześniej były to 40-43 godz. w zależności od typu samolotu). W przypadku załóg zatrudnionych przez LOT Crew zmiana jest jeszcze bardziej widoczna: wzrost wyniósł z 30 do 40 godzin.

Dzięki temu pracownicy i współpracownicy mają wyższą gwarantowana część wynagrodzenia (niezależnie od realnego nalotu w danym miesiącu). Pensje i pilotów i personelu pokładowego wzrosły w tym roku od 6 do 12 proc. Jak się to przekłada na stawki? Po ostatniej podwyżce wynagrodzenie zasadnicze dla kapitanów Boeingów 787 wzrosło z 16,5 tys. do 18,5 tys. zł, a pierwszych oficerów — do 15 tys. zł brutto (do tego dolicza się zmienną część wynagrodzenia). Z kolei całkowite zarobki kapitanów Embraera i Boeingów 737 oscyluje dziś na minimalnym poziomie 18 tys. zł (najwyższe stawki sięgają 33 tys. zł), a pierwsi oficerowie zarabiają od 15 do 30 tys. zł.

Zarząd LOT-u zdecydował również o podwyższeniu finansowego limitu na umundurowanie dla załóg — zarówno pilotów, jak i personelu pokładowego, przy czym istnieje możliwość przeniesienia niewykorzystanej części wynagrodzenia na kolejny okres rozliczeniowy. Trwa program pilotażowy dla instruktorów kokpitowych, który oznacza bardziej korzystne zasady wynagradzania. Ponadto LOT zainicjował pilotaż premiowego programu za punktualność, w którym brane są pod uwagę wyłącznie kryteria zależne od załóg. Dostosowano również premie dla contact centre do kryteriów biznesowych i charakteru pracy oraz obniżono próg pozwalający na uzyskanie premii za zarządzanie przychodami (tzw. revenue management).

Warto również pamiętać, że od 2016 r. awans uzyskały 303 stewardessy i 235 pilotów, co wymagało od polskich linii lotniczych dodatkowych nakładów w wysokości 16,5 mln zł rocznie.

Zgodnie ze strategią

Nowe podwyżki stanowiły wyjście naprzeciw postulatom związkowców, którzy jednak nadal upierają się przy powrocie do zasad wynagradzania z 2010 r. Paradoksalnie dla niektórych pracowników oznaczałoby to zmniejszenie wynagrodzenia, ponieważ dziś zarobki zależą od liczby wylatanych godzin. Obecnie dla LOT-u pracuje ponad 1,3 tys. osób personelu pokładowego (stewardes i stewardów) i 700 pilotów.

Od początku 2016 r. zarząd LOT-u spotkał się z przedstawicielami związków ponad 60 razy, przedstawiając swoje propozycje polityki płacowej. Żadna nie spotkała się dotychczas z aprobatą drugiej strony. Mimo negatywnej opinii związkowców, LOT konsekwentnie realizuje swoją strategię zakładającą stopniowe wzrosty pensji pracowniczych. Z drugiej strony, zarząd przewoźnika zwraca uwagę, że spełnienie wszystkich żądań związków zawodowych byłoby niebezpieczne dla finansów przedsiębiorstwa.

Oczekiwania związkowców pochłonęłyby w sumie dodatkowych 108 mln zł rocznie: 39,6 mln zł dla personelu pokładowego, 52 mln zł dla personelu kokpitowego i 16,9 mln zł dla pracowników naziemnych. Łącznie daje to prawie 50 proc. zysku EBIT przewoźnika. Popatrzmy na statystyki: Podczas gdy w 2015 r. polskie linie lotniczezakończyły ze stratą 46 mln zł, rok później zanotowały 184 mln zł in plus, a w ubiegłym roku — 288 mln zł zysku na działalności podstawowej (EBIT). Według realnych prognoz ten rok przewoźnik powinien zamknąć zyskiem wysokości około 225 mln zł. Przy tak dużym i nagłym wzroście kosztów firmy, jaki postulują związki zawodowe, LOT-owi byłoby znacznie trudniej sprostać wyzwaniom coraz bardziej konkurencyjnej branży lotniczej.

Wobec braku porozumienia między zarządem LOT-u a związkami zawodowymi, pracownicy i pasażerowie LOT-u od wielu miesięcy są przez liderów związkowych straszeni strajkiem. To zresztą nie tylko polska domena, bo konflikty na linii zarząd — związkowcy wybuchają dziś praktycznie niemal w całej Europie. Na przykład, w tym roku już kilkanaście razy strajkowali pracownicy Air France, a odwołane loty kosztowały przewoźnika 300 mln euro. Z identycznym problemem boryka się Lufthansa — w kwietniu 2018 r. związek zawodowy Verdi przeprowadził strajk ostrzegawczy w portach lotniczych Frankfurtu, Monachium, Kolonii i Bremy. Przewoźnik musiał wówczas odwołać 800 lotów. Strajków nie uniknął również Ryanair — napięcie między zarządem i pracownikami zaczęło rosnąć po kryzysie z września 2017 r., kiedy to, ze względu na konieczność wysłania pilotów na zaległe urlopy irlandzki przewoźnik musiał odwołać ponad 20 tys. lotów. Ostatecznie zaowocowało to serią strajków, z których ostatni, z 10 sierpnia 2018 r. zmusił irlandzką linię lotniczą do odwołania prawie 400 lotów. W każdym przypadku postulaty związków dotyczą przede wszystkim podwyżek pensji. Efekt uboczny eskalacji protestów jest taki, że ruch lotniczy na Starym Kontynencie boryka się raz po raz z poważnym obciążeniem i utrudnieniami.

Mimo tych trudnych warunków wszystko wskazuje na to, że Lotnisko Chopina, port macierzysty LOT-u, zanotuje w tym roku nowy rekord — do końca czerwca 2018 r. obsłużyło 8 mln pasażerów i prawdopodobnie w całym roku odprawi 18 mln osób, czyli ponad 2 mln więcej niż w — również rekordowym — 2017 r. LOT obsłuży w tym roku ok. 9 mln pasażerów, czyli ponad dwa razy więcej niż w 2015 r. i więcej niż kiedykolwiek

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Ile kosztowałyby oczekiwania związkowców LOT-u