Importer Seata skazany

Dawid Tokarz
12-08-2010, 00:00

Sąd skazał właściciela polskiego oddziału Seata za oszustwo i pranie brudnych pieniędzy. Będzie apelacja.

Krystian Poloczek dostał dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat

Sąd skazał właściciela polskiego oddziału Seata za oszustwo i pranie brudnych pieniędzy. Będzie apelacja.

Przed sądem w Pruszkowie zakończył się proces Krystiana Poloczka, generalnego importera samochodów marki Seat na Polskę i kilka krajów Wspólnoty Niepodległych Państw. Znany w polskim biznesie wiceprezydent Pracodawców RP (d. Konfederacji Pracodawców Polskich) i właściciel Iberia Motor Company (IMC), grupy ponad dwudziestu firm działających w branży motoryzacyjnej, finansowej i ubezpieczeniowej, został uznany za winnego popełnienia dwóch przestępstw: oszustwa i prania brudnych pieniędzy.

— Sąd wymierzył oskarżonemu karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat i grzywnę 300 tys. zł. Zakazał mu też na okres pięciu lat bycia członkiem zarządu i rady nadzorczej w spółkach prawa handlowego — informuje Ada Sędrowska, prezes Sądu Rejonowego w Pruszkowie.

Beata Krzyżagórska-Żurek, adwokat Krystiana Poloczka, zwraca uwagę, że wyrok jest nieprawomocny. Już zapowiada apelację.

— Sąd uznał pana Poloczka za winnyego popełnienia oszustwa na szkodę jego własnej spółki na kwotę 194,8 tys. zł, czyli zaledwie 1,6 proc. kwoty, jakiej dotyczyły zarzuty aktu oskarżenia — podkreśla Beata Krzyżagórska-Żurek.

Zdaniem sądu, właśnie co najmniej 194,8 tys. zł zyskał szef polskiego oddziału Seata na oszustwie na szkodę IMC. I tyle ma zwrócić spółce. Musi też pokryć ponad 30 tys. zł kosztów sądowych.

Miliony ulotek

Wyrok dotyczy wydarzeń z lat 2001-02, które jako pierwszy opisał "PB". Krystian Poloczek jako prezes IMC (dziś jest szefem rady nadzorczej spółki) podpisał wtedy z firmami Remtex i Sewind pięć umów dotyczących druku i dystrybucji aż 6,5 mln ulotek i cenników samochodów marki Seat, za co IMC zapłaciło prawie 11,5 mln zł. Według prokuratury, zawierając te umowy, Krystian Poloczek "od samego początku zakładał ich fikcyjność. Zasadniczym celem zaś było wyprowadzenie z jej majątku [IMC — przyp. red.] znacznych kwot pieniędzy, które trafić miały do jego kieszeni".

Prokuratura oparła się m.in. na zeznaniach Włodzimierza T. i Jarosława Ż., odpowiednio: prezesa i dyrektora handlowego spółek Remtex i Sewind. Obaj przyznali się, że ich firmy dokonywały rzekomych transakcji na wielką skalę, a de facto były typowymi "firmami-słupami", wystawiającymi tzw. faktury kosztowe.

Na konta i do szafy

Głównym świadkiem oskarżenia został jednak Edmund H., w latach 2001-03 członek zarządu i dyrektor finansowy IMC, który potwierdził, że umowy na druk ulotek były fikcyjne, a wynikające z nich faktury znacznie zawyżone. Edmund H. zeznał też, że pieniądze, które wracały do IMC w gotówce (według niego, 85 proc. wartości netto faktur), miał przekazywać Poloczkowi, który "chował je gdzieś do szafy, czasami zaś polecał wpłacać na różne, należące do niego, konta w bankach".

Szef polskiego oddziału Seata miał się zdecydować na cały proceder, bo IMC wykazywał za wysokie zyski, co rzekomo mogło spowodować cofnięcie umowy importerskiej przez Seata.

— Umowa importerska z Seatem nie stwarzała możliwości jej wypowiedzenia z takiego powodu. Trzeba pamiętać, że podstawę oskarżenia stanowiły pomówienia byłego pracownika IMC, obecnie prawomocnie skazanego za popełnienie przestępstwa prania brudnych pieniędzy [Edmund H. dobrowolnie poddał się karze w tej sprawie — przyp. aut.] — mówi Beata Krzyżagórska-Żurek.

Krystian Poloczek nie skomentował dla nas wyroku sądu. W marcu 2009 r., już w trakcie trwania procesu, przestał zarządzać osobiście grupą kapitałową IMC, pozostawiając sobie funkcję szefa rady nadzorczej spółki i wpływ na decyzje strategiczne.

Komentarz

Wątpliwa konstrukcja

Andrzej Malinowski,

prezydent organizacji Pracodawcy RP (do niedawna Konfederacja Pracodawców Polskich)

Wiadomość o wyroku skazującym dla Krystiana Poloczka jest dla mnie zaskoczeniem i na razie nie będę jej komentował. W związku z zapowiedzią apelacji proponuję poczekać do wydania prawomocnego wyroku w tej sprawie, szczególnie że w naszej organizacji co chwila mamy do czynienia z bardzo dziwnymi orzeczeniami sędziów. Dziś mogę powiedzieć jedynie tyle, że oszustwo na szkodę spółki, której jest się właścicielem, jest dla mnie bardzo wątpliwą konstrukcją prawną.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Importer Seata skazany