INCO zadba o zielone niwy

MZAT
opublikowano: 31-05-2012, 00:00

Producent Ludwika wierzy w potencjał działkowiczów — nie tylko w Polsce.

Nie samym Ludwikiem firma żyje. Grupa INCO, od blisko półwiecza produkująca jeden z najbardziej rozpoznawalnych płynów do mycia naczyń na polskim rynku, nie chce uzależniać się od jeżdżącej na pstrym koniu sympatii pań (i panów) domu. Ma natomiast zamiar kusić amatorów ogrodnictwa.

— Mamy około 35-procentowy udział w rynku nawozów dla hobbystów, uprawiających działki czy przydomowe ogródki. To perspektywiczny segment, bo ludzie coraz bardziej dbają o otoczenie. W tym roku chcemy osiągnąć w nim 52 mln zł obrotów. Nawozy dobrze sprzedają się w Skandynawii, ostatnio rozpoczęliśmy też rozmowy w sprawie zaopatrywania firm dbających o murawy w rosyjskiej lidze piłkarskiej — mówi Mirosław Wilczyński, prezes Grupy INCO.

Spółka w 2011 r. miała prawie 245 mln zł przychodów przy zysku netto sięgającym 13,35 mln zł. Prezes podkreśla, że takiego wyniku nie udałoby się osiągnąć bez trwającej od czterech lat restrukturyzacji, którą „ukoronowała” lutowa zmiana nazwy spółki z Inco-Veritas na Grupa INCO.

— Znaleźliśmy inwestorów dla tych gałęzi działalności, które przynosiły nam marginalne przychody i wymagały dużych inwestycji. Tylko na kosztach zarządu zaoszczędziliśmy kilka milionów złotych. Będziemy rozwijać się w czterech segmentach: chemii gospodarczej (któraprzynosi nam około 50 proc. przychodów), nawozach, opakowaniach i nieruchomościach — mówi Mirosław Wilczyński.

Mimo zmian spółka — której właścicielem jest Katolickie Stowarzyszenie Civitas Christiana — nie zamierza rozstawać się z przynoszącym straty Instytutem Wydawniczym PAX. Planuje natomiast inwestycje.

— W ostatnich latach inwestowaliśmy w linie produkcyjne, dlatego teraz nie brakuje nam mocy. Chcemy natomiast poprawić logistykę. Jesienią tego roku powinniśmy rozpocząć budowę magazynu centralnego w Górze Kalwarii, na co wydamy 10-15 mln zł. Pozostałe inwestycje w tym roku sięgną 13 mln zł — mówi Mirosław Wilczyński.

Część z tych pieniędzy może zostać wydana za granicą. Inco w najbliższych latach chce zwiększyć sprzedaż m.in. w Rosji — rozważa nawet uruchomienie rozlewni Ludwika.

— Dziś sprzedaż na rynki zagraniczne stanowi 3 proc. przychodów. Chcemy, by w 2015 r. było to 10 proc. — mówi prezes Grupy INCO.

Na działaniach spółki cieniem kładzie się listopadowa decyzja urzędu antymonopolowego, który nałożył na Inco 4 mln zł kary za narzucanie minimalnych cen odsprzedaży 340 produktów i utrudnianie kontroli.

— Złożyliśmy odwołanie od decyzji UOKiK, teraz czekamy na termin rozprawy. Podtrzymujemy stanowisko, że kwestionowane przez urząd zapisy umów nie były stosowane w praktyce i nie przynosiły nam żadnych korzyści finansowych — twierdzi Mirosław Wilczyński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MZAT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy