Indeksy Europy rosły dzięki czynnikom technicznym

Piotr Kuczyński
25-09-2003, 00:00

Wtorkowa sesja w USA miała bardzo dziwny przebieg. Teoretycznie to po prostu było odbicie. Były podstawy do wzrostu indeksów, bo spółki sektora finansowego Goldman Sachs, Lehman Brothers i Morgan Stanley podały bardzo dobre wyniki. Poza tym prognozy podniósł Lowe’s, co pomogło spółkom sprzedaży detalicznej takim jak Home Depot. Rósł również kurs Nortela po podniesieniu rekomendacji przez Lehman Brothers. Jedynym minusem było ostrzeżenie Verizon, które zaszkodziło sektorowi telekomunikacyjnemu.

Co więc było dziwnego w tym, że indeksy wzrosły? Dodatkowe uzasadnienie wzrostu, którym było... No oczywiście, było nim osłabienie dolara, czyli to, co w poniedziałek spowodowało przecenę na rynku. We wtorek inwestorzy postanowili myśleć pozytywnie i kupowali akcje eksporterów, szczególnie z sektora TMT, zakładając, że zarobią więcej właśnie dzięki osłabieniu dolara. Ale najbardziej zabawne jest to, że we wtorek dolar zaczął się wzmacniać, więc to tłumaczenie było nieco spóźnione.

Jeden wniosek można z tej sesji wyciągnąć. Jeśli dolar będzie osłabiał się powoli, to inwestorzy nie będą się bali rynku walutowego, o ile rentowność obligacji nie będzie rosła. W takiej sytuacji będzie to wręcz impuls do kupna akcji. Sesja zakończyła się całkiem sensownym odbiciem na Nasdaq, pokazując, że byki się nie poddają.

Wykresy nadal sygnalizują, że pięciofalowy wzrost indeksów w USA kończy się, jednak ten koniec nie musi nastąpić szybko. Zauważyli to inwestorzy w Europie, a ponieważ euro było relatywnie spokojne, to indeksy odbijały. To było do przewidzenia, bo krótkoterminowe oscylatory były już nadmiernie wyprzedane, a to prawie zawsze wywołuje odbicie.

Dziś mamy trochę danych makro. Uważam, że wrześniowy indeks klimatu gospodarczego w Niemczech podawany przez instytut Ifo powinien mieć wpływ na rynek, ale może skończyć się jedynie na drgnięciu. Dane powinny być dobre (tak należy oczekiwać po indeksie instytutu GfK), ale to wzmocni euro, a to z kolei źle wpłynie na rynki akcji.

Najważniejsza będzie godzina 14.30 z amerykańskimi danymi o zamówieniach na dobra trwałego użytku i o ilości nowo zarejestrowanych bezrobotnych w ostatnim tygodniu. Zakładam, że te pierwsze dane będą miały większy wpływ, skoro wszyscy pogodzili się już z bezrobociem. Ale uwaga — większe bezrobocie wzmocni euro... i dalej już wszystko jasne. Uważam, że dane z rynku nieruchomości w USA, jakiekolwiek by były, będą miały bardzo niewielki wpływ na rynki.

Nasz rynek zachował się wczoraj dziwnie. Po nijakim początku, co było logiczne, rozpoczął się szybki, trwający godzinę wzrost, a obroty znacznie rosły. Wyglądało to dość poważnie, szczególnie że nasz rynek walutowy w ciągu ostatnich dni bardzo się uspokoił. Jednak to była tylko godzina zakupów i rynek wszedł w męczącą stabilizację, a od połowy sesji zaczął się osuwać kończąc marazmem. Być może jeden podmiot kupował, a inni nie poszli za nim, albo po prostu chodziło o oddalenie się od wsparcia technicznego. Szczególnie ciekawy był duży wzrost PKN Orlen. Dziś rada nadzorcza spółki może dokonać zmian w składzie zarządu.

WIG20 jest tuż przy wcześniej przełamanej linii trendu wzrostowego. Według mnie, lepiej koniunkturę pokazuje jednak WIG, a tam do linii trendu jest daleko (więcej niż dwa procent). Inaczej mówiąc, nawet powrót nad linię trendu na WIG20 o niczym nie świadczy.

Dopóki na wykresach nie powstanie klasyczna trzyfalowa korekta, a obrót nie zacznie wyraźnie wzrastać, należy wszelkie wzrosty traktować jedynie jako odbicia. Jest jednak zdecydowany plus: indeks zawrócił we wtorek znad ważnego wsparcia nad 1465 pkt. Styl mi się nie podobał i wołałbym zobaczyć drugi test, ale początek został zrobiony.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Indeksy Europy rosły dzięki czynnikom technicznym