Indeksy GPW pojadą w górę na amerykańskim optymizmie

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 29-01-2008, 08:59

Amerykańskie byki dowiodły wczoraj, że  stare nawyki są trudne do wykorzenienia. Jak za najlepszych czasów hossy udało im się złą wiadomość zmienić w dobrą i dzięki tej cudownej przemianie mocno wywindować indeksy. Był to oczywiście wzrost z posiedzeniem Fed w tle.

Fatalne dane świadczące o najsilniejszym od 12 lat spadku popytu na nowe domy zostały zinterpretowane jako wystarczający powód, by FOMC obniżył jutro cenę pieniądza aż o 50 pkt. bazowych. Oczywiście zgodnie z nieszablonową logiką Wall Street najwięcej zyskiwały wczoraj akcje... firm deweloperskich. Wzięcie miały też akcje poturbowanych ostatnio banków. Jak widać, przejście od czarnej rozpaczy do pogodnego optymizmu nie zajęło nowojorskim inwestorom zbyt wiele czasu. Niestety, mogą się oni mimowolnie stać ofiarami własnego sukcesu. Jeśli w takim tempie będą podnosić indeksy w oczekiwaniu ponownej redukcji stóp procentowych, ta wcale nie nastąpi lub wypadnie poniżej oczekiwań.

Ponieważ Wuj Sam skierował kciuk ku górze, w tym samym kierunku powędrują dzisiaj warszawskie indeksy. Wczoraj byki stoczyły batalię na poziomie 2900 pkt. na Wig20 i mimo że indeks zakończył dzień tuż poniżej tej bariery, obronę tej linii można uznać za udaną. Wobec silnego powiewu optymizmu zza Atlantyku należy dzisiaj oczekiwać otwarcia indeksu znacznie powyżej tego wsparcia. Z pewnością jest szansa na osiągnięcie poziomu 2950 pkt. Trudno natomiast już teraz określić¸ czy zryw popytu będzie na tyle silny, by doprowadzić do testowania poziomu 3000 pkt. Wszystko będzie zależało od zachowania europejskich i amerykańskich indeksów. Niemiecki Dax zyska na otwarciu ok. 1,5 proc. Natomiast kontrakty na DJI minimalnie tracą, sugerując płaskie otwarcie. To może sprzyjać konsolidacji w Europie po początkowym wzroście.

 Na razie pompowanie nastrojów i kursów idzie doskonale, choć może się to pojutrze okazać zabawą w przerzucanie gorącego kartofla. Fala umorzeń w TFI już osłabła, choć jej bilans zapowiada się na tragiczny – blisko 10 mld. wycofanych w styczniu środków. Trudno będzie szybko wypełnić taką dziurę, ale w przypadku Wig20 można liczyć na gorący kapitał portfelowy, który ruszy śmielej do ataku, jeśli przebicie 3000 pkt. stanie się faktem. Także mniejsze spółki są tak mocno wyprzedane, że nawet niezbyt duży popyt przy pasywnej podaży może wyrzucić indeksy mocno w górę. Pozostaje więc bacznie obserwować nastroje za granicą. Jeśli rynki nie wystraszą się własnej odwagi, poranna zdobycz powinna zostać co najmniej utrzymana do zamknięcia sesji.

Włodzimierz Uniszewski

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane