Indeksy poszły ostro w górę, więc inwestorzy biorą zyski

Adrian Boczkowski
opublikowano: 20-04-2009, 00:00

Wzrosty napędzały zakupy OFE. Gdy ich zabrakło, WIG20 ugiął się pod własnym ciężarem i zleciał poniżej 1700 pkt.

Gdy inwestorzy odeszli od świątecznych stołów, powoli opuszczał ich entuzjazm. Od dołka z sesji z 18 lutego do Wielkanocy WIG20 zyskał ponad 40 proc. Nie dał jednak rady barierze 1800 pkt. W ubiegłym tygodniu atak na ten przyczółek również się nie powiódł. Zdobycz giełdowych byków z sześciu tygodni jest jednak imponująca, a korekta po takim ruchu jest po prostu potrzebna.

Główne światowe indeksy też już sporo urosły, ale gwałtownej korekty na razie nie było. Kupujący co rusz dostają nową amunicję – na przykład w postaci lepszych, niż prognozowano, wyników amerykańskich koncernów (m.in. JonsonJonson, General Electric, Citigroup czy JP Morgan). Niedźwiedzie więc spasowały. Tym bardziej że dane makro nie dały mocnych podstaw do odparcia szarży byków. W Warszawie za siłę rynku odpowiadały fundusze emerytalne, które znalazły się po stronie kupujących. Do czasu.

Już w czwartek krajowi inwestorzy zaczęli powoli realizować zyski. W piątek, kiedy sporo zagranicznych parkietów była na plusie, na GPW zobaczyliśmy zdecydowaną wyprzedaż największych spółek. WIG20 stracił 3,7 proc. Indeksy średniaków i maluchów zniżyły się zaledwie o 0,6-0,7 proc. W rezultacie w całym, minionym tygodniu indeks blue chipów stracił 4,9 proc., a indeks szerokiego rynku — 2,2 proc.

Najchętniej realizowano zyski z akcji liderów ostatnich wzrostów. Chodzi o banki (WIG-Banki spadł w piątek o 4,5 proc.), spółki z sektora finansowego (IDM stracił 10 proc., a Capital Partners – 7 proc.), spółki paliwowe oraz niektórych deweloperów. Kurs Polnordu zanurkował w piątek o 8,2 proc., a Ganta – o 6,5 proc. Tymczasem obudził się kurs szwedzkiego Reinholda. Od 7 kwietnia jego akcje podrożały już o 259 proc. To efekt bardzo niskiej płynności i być może "zabawy" spekulantów.

Wiara w to, że najgorsze już za nami, pozwoliła na skok notowań związanego z motoryzacją ACE (+ 39 proc.). Rozchwiany kurs Vistuli sugeruje, że trwa kolejna runda gry o zrolowanie olbrzymiego kredytu. Na dobre wyniki z I kw. nie ma co liczyć. Powodów do zadowolenia nie mają właściciele akcji Polic. Prezes spółki przyznał, że do jej przetrwania potrzebuje silnego zastrzyku finansowego. Kurs Polic zanurkował w tydzień o 10,5 proc.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu