Indeksy poszły w górę, apetyt inwestorów rośnie

Roman Przasnyski
opublikowano: 18-02-2010, 00:00

Znów okazało się, że nie najlepsze nastroje na rynku i coraz bardziej powszechne przekonanie o konieczności dalszych spadków stanowią doskonałą pożywkę dla byków. Wzrost jest więc z powodzeniem kontynuowany już od kilku dni i wygląda coraz poważniej. Wczoraj pomagały niezłe dane zza oceanu, dotyczące liczby budów i pozwoleń na budowę domów oraz lepsza od czekiwań dynamika produkcji przemysłowej. Jeszcze jedna zwyżka i pojawią się głosy o możliwości powrotu do niedawno przebitych wsparć. Indeksy na Wall Street są już bardzo blisko takiej próby. Jeśli zakończy się powodzeniem, nastroje na rynku znów się poprawią.

Wtorkową słabość nasz indeks największych spółek rekompensował od rana

z nawiązką. Na otwarciu zyskiwał ponad 2 proc. i znów był liderem wzrostów w Europie. Indeks szerokiego rynku rósł o 1,6 proc., wskaźniki małych i średnich firm poszły w górę

o 0,7 proc. Stawka tuzów

naszego parkietu początkowo

była dość wyrównana, jednak zwyżka papierów

KGHM szybko przekroczyła 3 proc., a akcje PKN Orlen zyskiwały 2,4 proc.

Nieźle spisywały się banki, których walory rosły po około 2 proc. Najsłabiej zachowywały się papiery Telekomunikacji Polskiej, w przypadku których zwyżka nie przekraczała 1 proc. Pomimo niewielkiego pogorszenia nastrojów wczesnym popołudniem, byki nie dały się zepchnąć do defensywy i utrzymały swoją zdobycz do końca dnia. Ostatecznie WIG20 zyskał 1,98 proc., indeks szerokiego rynku wzrósł o 1,38 proc., mWIG40 zwiększył swoją wartość o 0,82 proc., a sWIG80 o 0,98 proc. Obroty wyniosły 1,2 mld zł.

Na parkietach naszego regionu sytuacja była zróżnicowana. Najbardziej dynamicznie rosły indeksy w Bukareszcie, Budapeszcie i Warszawie, zyskując od 1,5 do 2 proc. W Pradze zwyżka sięgała 1 proc. Wskaźnik giełdy sofijskiej tracił 0,4 proc. Moskiewski RTS odpoczywał po silnym wzroście, zyskując zaledwie 0,2 proc., a po południu schodząc pod kreskę. Pod koniec dnia optymizm inwestorów wyraźnie się zwiększył. Indeksy w Paryżu i Londynie rosły po 1,7 proc., DAX zyskiwał 1,4 proc.

Po jednodniowej zadyszce nasz rynek znów wraca do formy. Wczoraj dorównywały mu Bukareszt, Budapeszt i Istambuł, co wskazuje na obecność zagranicznego kapitału, poszukującego szans na zyski w bardziej ryzykownych regionach. Wciąż nie zachwycają jednak obroty. Determinacja kupujących nie wydaje się więc być przesadna. Być może to wcale nie taki zły znak. W przypadku pogorszenia się koniunktury, skutki ewentualnej wyprzedaży mogą być niezbyt dotkliwe.

Roman

Przasnyski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane