Indeksy się wahały, bilans wyszedł na zero

Roman Przasnyski
opublikowano: 24-03-2011, 00:00

W środę inwestorom z warszawskiej giełdy brakowało zdecydowania. Kierunek ruchu indeksów zmieniał się kilka razy. Podobną huśtawkę można było obserwować także na pozostałych parkietach europejskich. Można też zauważyć, że po dłuższym okresie niezależności wróciliśmy do naśladowania giełdy we Frankfurcie. Różnimy się jedynie skalą zmian.

Indeks naszych największych spółek zaczął dzień od spadku o 0,3 proc. Szybko jednak znalazł się nad kreską i po słabej kontrze niedźwiedzi tuż przed południem śmielej ruszył w górę, ustanawiając przed południem lokalne maksimum w okolicach 2780 punktów. Od tego momentu zaczęło się systematyczne osuwanie. Podaż potrzebowała niecałych dwóch godzin, by zepchnąć indeks blue chipów poniżej wtorkowego zamknięcia.

Od rana kiepsko zachowywały się akcje Pekao i Telekomunikacji Polskiej. Początkowo traciły po około 1 proc. Po południu zniżka zbliżała się chwilami do 2 proc. Sporą zmiennością charakteryzowały się wahania kursów akcji KGHM i Tauronu. Walory miedziowego kombinatu na otwarciu nieznacznie traciły na wartości, jednak szybko poszły w górę, zwyżkując po południu o prawie 2 proc. Walory Tauronu podobne wzrosty osiągnęły jeszcze przed południem, ale nie były w stanie utrzymać ich do końca dnia. Po ponad 1 proc. traciły papiery Getinu i PBG. Później do tej dwójki dołączyły walory PKO BP. W przypadku pozostałych spółek wchodzących w skład WIG20 zmiany nie przekraczały kilku dziesiątych procent.

Na głównych giełdach europejskich scenariusz zmian był identyczny, jak w Warszawie. Po porannym spadku indeksy w południe wróciły nad kreskę, by później ponownie iść w dół. Podobnie jak we wtorek, nastroje stopniowo się pogarszały i na plusie przez dłuższy czas trzymały się jedynie parkiety w Rydze i Moskwie. Sygnał do zniżek dały kontrakty na amerykańskie indeksy, które po ustanowieniu w południe maksimum, ruszyły zdecydowanie w dół. Wczorajsze dane makroekonomiczne nie zachęcały do kupowania akcji. Zamówienia w europejskim przemyśle zwiększyły się w styczniu o zaledwie 0,1 proc., podczas gdy oczekiwano wzrostu o 1,8 proc. Rozczarowały także informacje dotyczące amerykańskiego rynku nieruchomości. W lutym sprzedano 250 tys. nowych domów, o ponad 50 tys. mniej niż w styczniu i 40 tys. mniej niż się spodziewano. Była to najniższa sprzedaż w historii prowadzonych statystyk. O 2,7 proc. zwiększyła się liczba wniosków o kredyt hipoteczny, ale nieznacznie w górę poszło też oprocen- towanie.

Handel na Wall Street zaczął się lekko pod kreską a po kilkudziesięciu minutach indeksy traciły po 0,5-0,6 proc. Finisz sesji na europejskich parkietach przyniósł niewielką poprawę. Wartości głównych indeksów w Warszawie na koniec dnia były wyższe niż na wtorkowym zamknięciu o 0,01-0,03 proc. Wyjątkiem był sWIG80, który wzrósł o 0,22 proc. Obroty wyniosły 725 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy