Indeksy wytrzymały azjatycką presję strachu

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 07-02-2008, 00:00

Wczorajszy poranek nie zapisał się dobrze w pamięci inwestorów, bo GPW wstała wyraźnie lewą nogą. Noc była niespokojna. Po dużym spadku na Wall Street niektóre azjatyckie rynki straciły nawet 5 proc. Początek notowań w Warszawie nie zapowiadał się różowo.

Indeksy GPW zaczęły dzień fatalnie, spadając około 2 proc. i szybko powiększając straty. Wig20 znalazł się wyraźnie poniżej poziomu 2900 pkt, co groziło otwarciem drogi w kierunku tegorocznego minimum. Sprzedający musieli być zdesperowani, skoro uznali, że sięgająca 4 proc. wtorkowa przecena blue chipów niedostatecznie zdyskontowała spadek za oceanem.

Im bardziej osuwały się warszawskie indeksy, tym większa była dysproporcja między nimi a ich zagranicznymi odpowiednikami. Główne rynki Europy zachowywały się znacznie spokojniej, a po niewielkiej porannej przecenie przystąpiono tam do zakupów, licząc na odreagowanie spadku w USA. W końcu także w Warszawie nastąpiło opamiętanie, a indeksy odbiły się od sesyjnego dołka.

Znacznie jednak łatwiej było spadać, niż rosnąć. Odrabianie strat było mozolne, przerywane długimi przystankami, i rozciągnęło się na całą sesję. Na szczęście tym razem z USA napłynęły pomyślne dane makroekonomiczne o kosztach pracy i jej wydajności. Scenariusz zakładający początkowe odbicie amerykańskich indeksów mógł zatem zostać zrealizowany, co zdopingowało popyt w Warszawie do końcowego ataku i domknięcia porannej luki bessy.

Taki rezultat sesji należy uznać za sukces byków, którym udało się zawrócić rynek z krawędzi przepaści. Wig20 odrobił aż 3-procentową stratę i zamknął się ostatecznie z niewielkim zyskiem. Podobny rezultat wywalczyły indeksy mniejszych spółek. Obroty wzrosły i przekroczyły 1,8 mld zł.

Najmocniejszym blue chipem był Bioton, który znowu oddalił się od bariery 1 zł. za akcję. Ponad 3 proc. zyskał Polnord. Dobrze radziło sobie także BRE po lepszych wynikach swojego hipotecznego ramienia. Rozczarowała TP i największe banki. Najsłabsza była Agora, odczuwająca chyba nadal skutki informacji o grudniowym spadku sprzedaży „Gazety Wyborczej” w porównaniu z grudniem 2006 r. Wśród mniejszych spółek silny trend wzrostowy kontynuował Barlinek, który poinformował we wtorek o przejęciu rumuńskiego producenta deski podłogowej.

Co dalej?

Nadzieja na przesilenie

Wczorajsza sesja udowodniła, jak szybko mogą zmieniać się rynkowe nastroje. Taki zdecydowany odwrót po dużej przecenie należy interpretować pozytywnie, jako być może zwiastujący przesilenie. Budzi to nadzieję, że rynek może wznowić marsz w górę bez ponownego testu styczniowego minimum. Niestety, zbyt widoczna jest zależność GPW od zagranicznych rynków, by już stwierdzić, że spadki dobiegły właśnie kresu

Włodzimierz Uniszewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane