Inflacja nie będzie najważniejsza

Marek Rogalski
opublikowano: 13-04-2011, 00:00

Złoty rozpoczął tydzień od nieznacznego osłabienia, co jest pochodną realizacji zysków na rynkach światowych. Większość inwestorów nie spodziewa się jednak, aby miało się to przerodzić w większy ruch. Zwłaszcza, że już dzisiaj Główny Urząd Statystyczny poda dane o inflacji CPI, która w marcu mogła przyspieszyć do 3,8-3,9 proc. licząc rok do roku (z 3,6 proc. w lutym). To jednak zbyt mało, aby sprowokować do bardziej jastrzębich komentarzy członków Rady Polityki Pieniężnej. Terminu kolejnej podwyżki stóp procentowych nie należy szukać w kraju, ale w tym, co zrobi Europejski Bank Centralny. Jeżeli obecnie szacuje się, że ECB podniesie stopy procentowe w lipcu, to można oczekiwać, że dzień wcześniej (dokładnie 6 lipca) na podwyżkę o 25 pkt baz. zdecyduje się RPP. Tym samym dzisiejsze dane o inflacji CPI nie będą stanowić mocnego impulsu dla złotego.

Podobnie zignorować można przetarg 2-letnich obligacji OK0713 za 3,5-5,5 mld zł, czy też dane o bilansie płatniczym za luty. Główny ton wyznaczą informacje z rynków światowych. Inwestorzy będą śledzić przebieg negocjacji "pomocowych" w Portugalii, zwłaszcza, że kraj ten jest też w poważnym kryzysie politycznym. Teraz zaczyna się kampania wyborcza przed zaplanowanym na 5 czerwca głosowaniem. Tym samym nie należy liczyć, że opozycyjni socjaldemokraci, którzy 3 tygodnie temu odrzucili postulaty rządu Jose Socratesa, teraz szybko poprą jeszcze bardziej surowe postulaty reform ze strony instytucji międzynarodowych. Wprawdzie Portugalia "jest w dołku", ale polityka ma też swoje specyficzne prawa. Tymczasem bez politycznej zgody ponad podziałami, trudno będzie negocjować pomoc finansową i jej transze raczej nie zostaną uruchomione w połowie maja, tak jak to się zakłada.

Dla "przegrzanego" rynku może być to wystarczający impuls do rozwinięcia korekty na EUR/USD, co wpłynęłoby też na złotego. Inwestorzy powinni też zacząć dostrzegać problem drogiej ropy, która zacznie pogarszać wyniki finansowe i perspektywy spółek (w USA zaczął się właśnie sezon publikacji za I kwartał). To może stanowić dodatkowy czynnik dla zwolenników pesymistycznego scenariusza. W rezultacie euro/złoty po 4,02 to całkiem realny scenariusz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu