Inflacja z importu adaptuje się w Polsce

JKW
opublikowano: 23-01-2012, 00:00

Już nie tylko ceny zagranicznych produktów przyspieszają. Krajowi producenci też żądają więcej.

Ostatni wzrost inflacji staje się problemem wewnętrznym polskiej gospodarki. Nie można tłumaczyć go już tylko słabym złotym czy wysokimi cenami niektórych artykułów na rynkach światowych. Jak wynika z danych Narodowego Banku Polskiego, inflacja wśród typowo polskich produktów też się nasila. Wskaźnik tzw. inflacji bazowej netto, czyli po wyłączeniu cen żywności i energii (produktów najbardziej uzależnionych od cen światowych), wzrósł w grudniuz 3 do 3,1 proc. To najwyższy poziom od kwietnia 2002 r.

— Pojawia się wpływ tzw. efektów wtórnych słabego złotego i drogich surowców. To jest na razie słabe zjawisko, ale będzie się nasilać — mówi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

Co to są efekty wtórne? Oznaczają, że ceny w Polsce wpadają w niebezpieczną spiralę. Zaczęło się za granicą — ceny ropy i innych surowców poszły w górę, w Polsce podbijał je słaby złoty. Z początku był to głównie problem producentów, bo drogie surowce podnosiły koszty produkcji i transportu. Wygląda na to, że producenci nie wytrzymują tej presji i powoli przekładają wyższe koszty na klientów, podnosząc ceny wyrobów. Ekonomiści jednak uspokajają — presja inflacyjna nie będzie się dalej nasilać. Schłodzi ją spowolnienie gospodarki.

— Co prawda, efekty wtórne będą się nasilać, ale konsumpcja będzie hamować, a zatem ta część presji inflacyjnej, która wynika z silnego popytu krajowego, będzie wygasać. Wskaźnik inflacji bazowej netto powinien utrzymywać się więc w okolicy 3 proc. — twierdzi Maciej Reluga.

Inflację w ryzach będzie trzymał też efekt wysokiej bazy z ubiegłego roku.

— Rok 2011 przyniósł wyjątkowo wiele zjawisk podbijających jednorazowo inflację — były to np. podwyżka VAT, nowa lista leków refundowanych czy podwyżki cen transportu publicznego. W 2012 r. takich administracyjnie podnoszonych cen będzie mniej, w dodatku surowce nie będą już tak drożeć — tłumaczy Aleksandra Świątkowska, ekonomistka BOŚ.

W grudniu główny wskaźnik inflacji wyniósł 4,6 proc. Według BOŚ, na koniec pierwszego półrocza spadnie do 3,5 proc., a na koniec 2012 r. — do 2,5 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy