ING Bank Śląski zmienia strukturę bilansu

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 12-08-2010, 00:00

Bank przekuwa bony skarbowe na kredyty. Ma z czego, bo papiery ministra Rostowskiego to połowa aktywów ING.

Bank przekuwa bony skarbowe na kredyty. Ma z czego, bo papiery ministra Rostowskiego to połowa aktywów ING.

Minęło już przeszło pół roku, od kiedy Małgorzata Kołakowska objęła rządy w ING Bank Śląski (ING BSK). O ile wyniki za I kwartał można było przypisać poprzedniemu prezesowi Brunonowi Bartkiewiczowi, osiągi w II kwartale to już robota pani prezes. Bank zarobił 191 mln zł, wobec 177 mln zł po trzech pierwszych miesiącach roku 2009. Razem pierwsze półrocze Śląski zamknął wynikiem 369 mln zł, wobec 262 mln zł przed rokiem.

— Widać bardzo solidną pracę, którą wykonuje bank — mówi Andrzej Powierża.

Analityk DM Banku Handlowego wylicza: wyższe niż kwartał temu i spodziewane przychody odsetkowe, i dobre prowizyjne. Pierwsze przyniosły bankowi w II kwartale 401 mln zł (355 mln zł przed rokiem). Drugie 247 mln zł (249 mln zł).

Dalej: poziom odpisów też poniżej oczekiwań, zwłaszcza w detalu. Rynek spodziewał się, że bank przeznaczy na rezerwy 50 mln zł, a było ich 39 mln zł (o 9 mln zł mniej niż kwartał wcześniej). W korporacjach zachowany został mniej więcej poziom sprzed kwartału. Na zobowiązania klientów detalicznych bank zawiązał natomiast 13 mln zł wobec 21mln zł. Bank wyjaśnia, że jest to trochę zdarzenie o jednorazowym charakterze.

— Mniejsze odpisy są efektem wzmożonego działania monitoringu oraz windykacji — mówi Mirosław Boda, wiceprezes ING BSK.

Prezes Kołakowska dodaje, że nie ma pewności, czy podobne wyniki uda się osiągnąć w kolejnych kwartałach, jako że trudno przewidzieć, jakie rezultaty przyniesie praca obydwu działów banku. Nie spodziewa się jednak pogorszenia jakości portfela. Trzeba dodać, że w Śląskim cieszy się on całkiem dobrym zdrowiem. Poziom kredytów nieregularnych wynosi 4,6 proc., podczas gdy na rynku jest to 7,6 proc. W korporacjach mamy odpowiednio 6,1 proc. oraz 10 proc., a w detalu 2,4 proc. w banku oraz 6,7 proc. w sektorze bankowym.

Portfel kredytowy Śląskiego systematycznie przy tym rośnie, głównie po stronie detalu oraz samorządów, bez których pion korporacyjny zaliczyłby spadek. A tak jest o 5 proc. na plusie kwartał do kwartału.

— Duże korporacje jeszcze nie inwestują i nie są zainteresowane kredytem — mówi Małgorzata Kołakowska.

Jest za to duży popyt na kredyty hipoteczne, które Śląski już od dwóch kwartałów śmiało sprzedaje. W II kwartale znalazł się na czwartym miejscu pod względem nowej produkcji kredytowej. Wartość portfela hipotecznego urosła w I półroczu o 35 proc. w stosunku do pierwszych sześciu miesięcy 2009 r., osiągając poziom 7 mld zł.

Żywsza akcja kredytowa jest efektem, jak wyjaśnia prezes Kołakowska, przebudowy bilansu.

Bank wychodzi stopniowo z papierów skarbowych, przekuwając je na kredyty. Po II kwartale papiery wartościowe stanowiły aż 46 proc. aktywów, jednak to o 3 pkt proc., mniej niż na koniec marca br.

Zmiana struktury bilansu ma być jednym ze źródeł przychodów banku w III kwartale.

— Pozytywnie wpłynie ona na pozycję przychodów odsetkowych i prowizyjnych — mówi Małgorzata Kołakowska.

Śląski, podobnie jak cała branża, będzie musiał natomiast poradzić sobie z prawdopodobnie niższymi marżami. Mirosław Boda spodziewa się, że wzrosną one powyżej obecnego, wysokiego pułapu 2,8 proc. i raczej będą spadać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy