ING BSK zawiódł

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 18-02-2010, 00:00

Inwestorzy przecenili bank. W przenośni i dosłownie. Nie takich spodziewali się wyników. Kurs spadał.

Inwestorzy przecenili bank. W przenośni i dosłownie. Nie takich spodziewali się wyników. Kurs spadał.

Ostatni kwartał roku dla ING BSK jakoś nie jest szczęśliwy. Na koniec 2007 r. wynik zaniżyła negatywna wycena papierów dłużnych. W 2008 r. zdarzyło się to samo. Zamknięcie 2009 r. też wypadło słabo. Słabiej niż spodziewali się inwestorzy, którzy czekali na wyniki zbliżonych do poprzednich kwartałów, kiedy bank błyszczał na tle branży. Może nie tak dobrych jak w rewelacyjnym trzecim kwartale (210 mln zł), ale w granicach 170 mln zł.

— Kurs akcji w ostatnim miesiącu spadał, prawdopodobnie dlatego, że rynek spodziewał się gorszych wyników. W rzeczywistości okazały się one jeszcze gorsze — mówi Andrzej Powierża, analityk DM Banku Handlowego.

Niespełna 121 mln zł — taki był zysk netto ING BSK w ostatnim kwartale roku (595 mln zł w całym 2009 r., tj. o 34 proc. więcej niż w 2008 r.).

— Bank zawiódł na poziomie przychodów, pomniejszonych przez wyższe koszty prowizyjne oraz wyniku handlowego — ocenia Hanna Kędziora, analityk DM PKO BP.

Rynek się przeliczył

Dlaczego oczekiwania tak mocno rozminęły się z rzeczywistością? Andrzej Powierża wyjaśnia, że nie doceniono wrażliwości ING BSK na stopy procentowe. Bank zarabia, gdy one spadają. Tak było w II i III kwartale, gdy odcinał kupony od wysokooprocentowanych obligacji, finansowanych taniejącymi depozytami. Gdy sytuacja się stabilizuje, ING BSK zarabia mniej, bo nowe papiery nie są już tak rentowne.

— Mimo to rynek liczył jednak na poprawę marży dzięki rosnącej akcji kredytowej — mówi analityk DM Banku Handlowego.

Przeliczył się. Akcja kredytowa rzeczywiście ładnie rośnie (o 13 proc. r/r), ale przychody wyhamowały.

Zawód rynku był duży, co widać po wykresie kursu akcji, który w pewnym momencie spadał o ponad 4 proc. Hanna Kędziora tłumaczy, że ceny zostały po prostu urealnione. Wcześniej akcje były za drogie. Nie tylko ze względu na rozczarowujący IV kw. Rynek niespecjalnie wierzy, by ING BSK miał w przyszłości jakoś wyraźnie poprawić wynik.

— Potencjał wzrostu przychodów jest, ponieważ niższe będą pewnie koszty prowizji, poprawi się wynik handlowy, zmniejszy się negatywny wpływ opcji — wylicza Hanna Kędziora

Ale dodaje od razy szczyptę dziegciu: bankowi nie uda się raczej utrzymać kosztów na tak niskim poziomie jak w IV kw.

— Gdy pójdą w górę, mogą one skonsumować część wzrostu przychodów — wyjaśnia Hanna Kędziora.

Kredyt nie pomoże

I jeszcze jedna bariera, na którą zwraca uwagę Andrzej Powierża: stopy procentowe. Z zapowiedzi NBP wynika, że mogą pójść w górę, a w tym kierunku ING BSK zupełnie nie po drodze.

— Bank będzie starał się rekompensować negatywny wpływ rosnących stóp procentowych wzrostem kredytów ale trudno mu będzie powtórzyć takie wyniki, jak w III kw. 2009 r. — stwierdza Andrzej Powierża.

Potencjał do rozkręcania akcji kredytowej bank ma bardzo duży. Stosunek kredytów do depozytów to tylko 57 proc. Małgorzata Kołakowska, nowa prezes ING BSK, zapowiada, że bank z tego zapasu będzie korzystał. Zaznacza jednak, że na razie nie ma jeszcze oznak ożywienia popytu na kredyty inwestycyjny. Potencjał wzrostu widzi natomiast na rynku kredytów hipotecznych, na którym bank nie dość jeszcze mocno jest obecny. W 2009 r. wyraźnie poprawił na nim swoją obecność zwiększając udziały do 5,9 proc.

Eugeniusz Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane