Innowacyjność jest szansą

Agnieszka Zielińska
28-02-2006, 00:00

Rozwój budownictwa ma ogromny wpływ na całą gospodarkę. To szansa i jednocześnie zagrożenie — przekonuje Elżbieta Syrda.

„Puls Biznesu”: Czy dobra passa giełdowych spółek budowlanych nie jest oznaką, że coś drgnęło w całej branży?

Elżbieta Syrda: Nie łączyłabym tego z kondycją całego budownictwa. Te spółki nie odzwierciedlają stanu całej branży. Na giełdzie notowane są duże, silne spółki. Tymczasem budownictwo to przede wszystkim małe przedsiębiorstwa. Ponad 45 proc., a więc prawie połowę produkcji budowlanej wytwarzają dziś firmy, które zatrudniają poniżej 20 osób. Koniunkturę branży odzwierciedlają dziś przede wzsystkim trzy rodzaje inwestycji. Pierwsze finansowane są ze środków publicznych, drugie to inwestycje przedsiębiorstw, a trzecie inwestorów indywidualnych. We wszystkich trzech grupach nie widać wyraźnego wzrostu nakładów inwestycyjnych. Dotychczas większą aktywność wykazują raczej inwestorzy indywidualni, którzy są bardziej aktywni niż np. deweloperzy.

Inwestycje tych ostatnich zahamował spadek koniunktury i likwidacja ulg na wynajem.

Zwróćmy uwagę na to, że od 1998 r., czyli od chwili, gdy ulgi jeszcze istniały, mieliśmy do czynienia ze znacznym wzrostem inwestycji. W momencie gdy ulgi się skończyły, osłabło również tempo budowy mieszkań na wynajem.

Czy to nie jest argument za utrzymaniem ulg w budownictwie?

W warunkach polskich widać wyraźnie, że ulgi były instrumentem inspirującym rozpoczynanie inwestycji. Działał tutaj również czynnik psychologiczny. Nasze społeczeństwo nauczyło się we wcześniejszych latach korzystać z tzw. okazji. Ulg nie można jednak traktować jako główny czynnik motywujący całą branżę.

Powinno się raczej myśleć o nich w sposób systemowy, a nie na zasadzie czegoś, co się najpierw daje, a zaraz potem odbiera. System ulg powinien być wpisany w cały system polityki mieszkaniowej, który musi być przede wszystkim stabilny.

Jaką rolę odgrywa budownictwo w gospodarce?

Sektor budowlany może mieć na nią zarówno pozytywny, jak i negatywny wpływ. Optymistycznym przykładem jest choćby Hiszpania. W ciągu ostatnich pięciu lat 70 proc. czynników wpływających na rozwój gospodarczy tego kraju wiązało się właśnie z budownictwem. Jednak budownictwo może być również zagrożeniem, bo dekoniunktura w tej branży ma znaczny wpływ na stopę bezrobocia. Od 2000 do 2004 r., gdy gwałtownie sie pogorszyła, straciliśmy w budownictwie ponad 200 tys. miejsc pracy. Niektórzy jednak szacują, że w okresie ostatnich pięciu lat odeszło z branży nawet 300 tys. osób. Większość z nich zasiliła szeregi bezrobotnych. Można powiedzieć, że obecnie 10 proc. osób bez pracy to dawni pracownicy budownictwa. To są najczęściej ludzie o wykształceniu podstawowym, technicznym, którzy mają duże problemy z przekwalifikowaniem się.

Coraz głośniej mówi się jednak, że brakuje rąk do pracy w budownictwie...

W ciągu ostatnich czterech lat wiele firm budowlanych, aby przetrwać, musiało zwolnić ludzi. Wielu z nich wolało pójść na zasiłek i dorabiać w szarej strefie, niż szukać innego zajęcia. Nic dziwnego, bo stawki robocizny w budownictwie zaliczają się do najniższych wynagrodzeń w kraju. Odbudowanie tej grupy pracowniczej będzie trudne. Bezrobocie w budownictwie może być zatem zagrożeniem dla całej gospodarki, ale również szansą. Poprawa sytuacji w tym sektorze przyczynia się do powstawania nowych miejsc pracy nie tylko w budownictwie, ale również w innych branżach, takich jak m.in. transport, ochrona środowiska, energia, komunikacja.

Szansą dla budownictwa jest również innowacyjność. Jak pod tym względem wypadamy na tle innych państw?

Nie najlepiej. Najgorzej sytuacja wygląda w branży transportowej i magazynowej, ale tuż za nimi jest budownictwo. Tymczasem z naszych analiz wynika, że ponad 50 proc. przedsiębiorstw w ogóle nie podejmuje żadnych działań innowacyjnych.

Jakie wiążą się z tym zagrożenia?

U naszych kolegów z Unii Europejskiej innowacyjność ma charakter wielopłaszczyznowy, wiąże się zarówno z zarządzaniem przedsiębiorstwem, jak i z technologią. Mówiąc o innowacyjności bardzo ważne jest jednak zwrócenie uwagi na źródło środków przeznaczanych na innowacje. W Polsce 93 proc. funduszy przeznaczanych na badania i rozwój to środki własne firm. W krajach Europy Zachodniej — pieniądze publiczne stanowią ponad 54 proc., a fundusze UE — blisko 49 proc.

Czy to oznacza, że polskie firmy w ogóle nie wykorzystują pieniędzy unijnych na cele innowacyjne? Czy powodem jest brak informacji o takich możliwościach?

Fakt, że mamy kłopoty z wydatkowaniem funduszy strukturalnych. Tymczasem tylko w obszarze badań i innowacyjności mamy bardzo duże środki do wydania, w granicach 190 mln EUR. Jeśli ich nie wykorzystamy, pieniądze przepadną, chyba że uda nam się je przesunąć na inne działy. Pamiętajmy, że im mniej wykorzystamy, tym mniej dostaniemy w następnych latach. Tym samym będziemy wspomagać również europejską konkurencję wewnętrzną. Jesteśmy przecież płatnikami składek w UE; jeżeli my nie wykorzystamy tych pieniędzy, zrobią to inni.

W ostatnich dniach nadeszła jeszcze jedna zła wiadomość. Zagrożone są unijne fundusze na rozbudowę dróg. Jeżeli do końca roku nie zgromadzimy faktur na 90 mln EUR, to pieniądze przepadną. Dlaczego tych środków nie wykorzystujemy?

Procedury, które wiążą się z przyznaniem tych funduszy, są bardzo skomplikowane. Pomóc w tym względzie miała m.in. zmiana ustawy o zamówieniach publicznych. Jednak po ostatnich czytaniach w Sejmie widać, że niewiele się pod tym względem zmieni. To jednak nie jest tylko kwestia ustalenia procedur na szczeblu rządowym, ale również współpracy z urzędnikami na szczeblu lokalnym. W tej dziedzinie sytuacja powinna ulec zdecydowanej poprawie. Urzędnicy powinni być gotowi do partnerstwa i współpracy, a nie tworzyć sztuczne bariery.

Jednak aby dogonić inne kraje europejskie, powinniśmy przeznaczać więcej pieniędzy na rozwój?

Nasz kraj może oprzeć strategię swojego rozwoju na innowacjach. Jednak począwszy od 1991 r., kiedy na naukę przeznaczano 1 proc. PKB, do 2005 r. nakłady te systematycznie spadały. Dziś z budżetu wydajemy na ten cel poniżej 0,6 proc. PKB. Podczas gdy europejska średnia wynosi około 3 proc PKB. Mamy zatem ogromny dystans, który musimy szybko zniwelować, aby dogonić Europę. Nie będzie łatwo, bo zgodnie z założeniami strategii lizbońskiej zobowiązaliśmy sie osiągnąć poziom 3 proc. w 2013 r. Może się to udać tylko pod warunkiem, że zostaną stworzone systemowe instrumenty i mechanizmy, które będą wspierać strategię rozwoju badań i innowacji.

Co konkretnie pani ma na myśli?

Przede wszystkim należy uruchomić odpowiednie środki w budżecie. Drugim czynnikiem powinno być tworzenie stałego mechanizmu współpracy między środowiskiem naukowym i przemysłowym. Tylko dzięki temu możemy oczekiwać zwiększenia wydatków innowacyjnych ze strony przemysłu.

A szara strefa, czy nie jest zagrożeniem dla innowacyjności polskich firm?

Ten problem istnieje tylko wtedy, gdy jedynym kryterium wyboru jest cena. A tak niestety ostatnio się u nas dzieje. Głównym powodem tej sytuacji jest przede wszystkim niska siła nabywcza naszego społeczeństwa. Poza tym dużą cześć inwestycji budowlanych realizuje się w ramach zamówień publicznych, w których jednym z decydujących kryteriów jest wciąż niska cena. Jeżeli to się nie zmieni, nigdy nie dorównamy pod względem jakości budownictwu europejskiemu.

Jak ocenia pani ostatnie propozycje rządu dotyczące utworzenia definicji budownictwa społecznego?

Bardzo dobrze. Pozytywnym przykładem zastosowania definicji są m.in. Włochy i Francja. Jednak sama definicja nic nie da, jeśli nie przełoży się na zmianę stawki VAT. Nie zapominajmy też, że w kwestii budownictwa mieszkaniowego mamy ogromne potrzeby. Brakuje nam około 1,5 mln mieszkań, a około 600 tys. budynków mieszkalnych nadaje się do modernizacji. Dla wielu osób definicja budownictwa społecznego może być jedyną szansą na zdobycie pierwszego mieszkania. Aktywność pojedynczych inwestorów może wpłynąć z kolei na poprawę koniunktury w budownictwie i zwiększyć udział budownictwa mieszkaniowego w całości produkcji budowlanej, bo dziś jest on niewielki.

Elżbieta Syrda, prezes ASM Centrum Badań i Analiz Rynku

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Innowacyjność jest szansą