Inspekcje to były czy raczej wywiad gospodarczy?

Mira Wszelaka
opublikowano: 18-08-2004, 00:00

Czy wścibscy inspektorzy rosyjscy nie prowadzą wywiadu gospodarczego — zastanawiają się przedsiębiorcy. Polskie władze uspokajają.

Po zakończonej w sobotę rosyjskiej wizytacji weterynaryjnej w zakładach mięsnych przedsiębiorcy nabrali podejrzeń, czy nadzwyczaj dociekliwi inspektorzy nie zajmują się przy okazji szpiegostwem gospodarczym.

Plany na stół

— Ich wizytacja to był swoisty agroterroryzm: żądali np. pokazania planów zakładów i zabezpieczeń. Trudno dociec — po co? To kojarzy się z działalnością szpiegowską — mówi przedstawiciel branży.

Inny zainteresowany dodaje, że podejrzenia nasuwa już sam fakt, że żaden inny kraj unijny nie zdecydował się na wpuszczenie do firm rosyjskich inspektorów.

— Rzeczywiście są takie podejrzenia — przyznaje Wiesław Różański, prezes Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy.

Dodaje jednak, że do udostępnienia informacji nikt wizytowanych nie zmuszał. To była ich dobra wola.

— Niewykluczone, że takie podejrzenia się nasilą po ogłoszeniu przez stronę rosyjską bardzo krótkiej listy zakładów mających prawo eksportu na tamtejszy rynek — mówi Wiesław Różański.

Bez obaw

Jacek Leonkiewicz, radca głównego lekarza weterynarii, podejrzenia o szpiegostwo uważa za nieuzasadnione.

— Listy zakładów posiadających licencję wspólnotową, wraz z wielkością ich produkcji, są przecież dostępne na stronie internetowej. Tu nie ma tajemnic poza recepturą produkcji, której ujawnienia nikt nie wymagał — tłumaczy Jacek Leonkiewicz.

Dodaje, że okazanie planów zakładu jest wymagane jako dowód wdrożenia systemu bezpieczeństwa produkcji HACCP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Inspekcje to były czy raczej wywiad gospodarczy?