Inspirowane geometrią

Agnieszka Janas
opublikowano: 26-06-2009, 14:34

Na wybiegu, salonach i w pracy. Wszędzie znajdziesz się z klasą w strojach od Mariusza Przybylskiego. Projektant jest wierny męskiej modzie. Fascynuje go od dziecka.

Skrzypiące drzwi szafy… Niby  wrota do kanonu klasycznej elegancji. Garnitury szyte na miarę, koszule wyprasowane na blachę, palta z futrzanymi kołnierzami,  jedwabne krawaty... Mały Mariusz przymierzał za duże ubrania, rozkładał na łóżku części garderoby i sprawdzał, czy do siebie pasują. Oglądał wykończenia, podszewki, szwy.
Szafa stała w dziadkowym domu: w Kole co roku spędzał wakacje.
- Dzięki dziadkowi zainteresowałem się światem męskiej mody. Jego garderoba była dla mnie i kopalnią wiedzy, i szkołą elegancji – wspomina Mariusz Przybylski, trzydziestoletni projektant mody i właściciel atelier z pracownią krawiecką w Warszawie.

Śladami  Valentino
Słynie z nietypowych cięć marynarek, oryginalnych wykrojów. Linie klap czy kieszeni często podkreśla wysokogatunkowym jedwabiem, bywa - z połyskiem. Płaszcze i marynarki ozdabia monochromatycznymi aplikacjami albo nietypowo zestawia fakturę tkanin. Ulubiony wzór? Stonowane kraty.
Tkaniny, dzianiny i dodatki sprowadza z Włoch - wełnę nawet z tych samych fabryk, gdzie kupują Armani i Valentino. Zaprzyjaźniony agent ściąga dla niego kaszmir i jedwab.
Mistrzami Przybylskiego w projektowaniu i szyciu garniturów są: Neil Barrett, Raf Simons czy Kris Van Assche, projektant tworzący męską linię domu mody Dior. Ale nie są mu obce także kobiece stroje – współtworzył
sceniczny wizerunek Reni Jusis, Kayah czy Katarzyny Figury.
- Kobiety, dla których projektuję, to ikony mody. Choć współpraca z nimi jest inspirująca, nie szykuję debiutu w modzie damskiej – śmieje się Przybylski.

Komputerowy mecenat
W liceum plastycznym w rodzinnej Łodzi szył ubrania dla kolegów i koleżanek – tych, co cenili oryginalność. Potem - studia na Wydziale Projektowania Ubioru i Tkanin Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. W 2005 r., po dyplomie, przyjechał do Warszawy. Przeprowadzkę poprzedziły pobyty w stolicy i praca stylisty przy sesjach zdjęciowych.
- Po roku od przenosin pokazałem pierwszą kolekcję. Wcześniej prezentowałem swoje ubrania podczas sesji w kolorowych pismach, dla których robiłem stylizacje. Starałem się też znaleźć sponsora pokazu – wspomina projektant.
Bez mecenatu praktycznie nie zapnie się budżetu tak kosztownej imprezy, jak pokaz mody. Ale firmy współpracują z projektantami nie tylko przy akcjach marketingowych - na Zachodzie to wyrafinowane narzędzie budowy wizerunku. A w Polsce? Maciej Zień na przykład zaprojektował limitowaną serię telefonów Samsung. Marcin Przybylski współpracuje przy pokazach z Remy Martin. Nawiązał  też długofalową współpracę z marką Toshiba.
- Dla tego producenta przygotowuję kolekcję etui na laptopy. Ich premierowy pokaz - w czerwcu, podobnie jak mojej najnowszej kolekcji – uzupełnia Przybylski.

Szynele i origami
Nowe pomysły projektant pokazał 2 czerwca w Warszawie. I choć ma doświadczenie, bo to już szósta kolekcja, jak zwykle zżerała go trema.
Ale frekwencją na pokazie nie musiał się martwić. Samochody gości zakorkowały parking i drogę dojazdową do Zamku Ujazdowskiego. Pokazało się (rzadkość!) więcej stylowo ubranych mężczyzn, niż kobiet. Nosili nienagannie skrojone garnitury, albo artystycznie nałożone warstwy ubrań, zwieńczone niedbale zarzuconym szalem.
Pokaz spóźnił się o godzinę – zniesmaczona publiczność szeptała, że tyle czasu mogą kazać na siebie czekać wyłącznie artyści tej miary, co Giorgio Armani, Christian Lacroix czy Karl Lagerfeld. Cóż… Zawiniły licznie przybyłe gwiazdki rozmaitych programów i telenowel, lansujące się przed obiektywami fotoreporterów. Kiedy pokaz w końcu się rozpoczął, ziewali nie tylko modele, ale także znudzona publiczność. Zelektryzowało ich dopiero pojawienie się na wybiegu znanego fryzjera Roberta Kupisza  (współpracował m.in. przy sesjach dla „Vogue”, „Vanity Fair”, „Tatlera”), tym razem w roli modela. I pokazana przez Przybylskiego kolekcja -  kompletna i przemyślana: od koszul przez swetry po płaszcze z olbrzymimi futrzanymi kołnierzami, inspirowane carskimi szynelami. Piękne i ciepłe. Podobały się również zdobienia koszul i marynarek w stylu origami (tkanina złożona w drobne zakładki, jak kartka papieru). Oklasków nie szczędzili wokalista Sebastian Karpiel-Bułecka, tancerz Michał Pirog, aktor Rafał Cieszyński, fotograf Marcin Tyszka, a nawet „konkurent” - projektant Dawid Woliński.

Marketing szeptany
Mariusz Przybylski projektuje dla przedstawicieli palestry, lekarzy czy bankowców. Bywa, że wystrojenie pana młodego staje się początkiem stałej współpracy. Przybylski zdobył zacne grono klientów.
- Niektórzy z nich zamawiają 3-4 garnitury rocznie. Traktują je jak narzędzie pracy - dodaje.
A sławy? Ubiera „na co dzień” m.in.: Piotra Adamczyka, Bogusława Lindę, Macieja Kurzajewskiego, Marcina Bosaka, Oliviera Janiaka, Piaska i Sebastiana Karpiela-Bułeckę, który Przybylskiemu zawdzięcza także sceniczny wizerunek. 
Jak zdobywa zlecenia? Śmieje się, że najlepszą reklamą jest poczta pantoflowa. Jeśli uszyje garnitur dla jednego prawnika, wkrótce stawia się u niego cała kancelaria.
- Garnitur uszyty na miarę pozwala wyeksponować zalety i ukryć wady sylwetki. Moje ubrania są w cenie gotowych garniturów, ale oferują coś więcej: unikalny projekt i najwyższą jakość – twierdzi projektant.
Ile klient za to płaci?
- Wszystko zależy od charakteru ubrania i tkaniny, a także od czasu uszycia. Ceny zaczynają się od około 4 tys. zł za garnitur do pracy. Przeważnie potrzebuję czterech tygodni, by zrealizować zamówienie. Spotykam się z klientem na trzech przymiarkach. Dzięki temu ubranie leży jak ulał – tłumaczy Mariusz Przybylski.
Co przyciąga elegantów do młodego projektanta?
- Odpowiada im mój styl: połączenie klasyki z nowoczesnością. W mojej pracowni szyje mistrz krawiecki, dlatego odzież jest idealnie skrojona i wygodna. Dbam o detale i jakość tkanin. Ubrania - choć w klasycznych męskich barwach: czerni, szarościach, bieli, granacie czy w odcieniach srebra - nie są nudne, bo wprowadzam nowatorskie rozwiązania konstrukcyjne, inspirowane geometrią – sumuje swą receptę na sukces Przybylski.

None
None
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Janas

Polecane