Instrument płatniczy dla eksporterów i zdobywców nowych rynków

Marek Mejssner
opublikowano: 25-02-2015, 00:00

Obroty w faktoringu eksportowym w 2013 r. wzrosły w Polsce o ponad 18 proc. licząc rok do roku.

Polski handel zagraniczny zdobywa przyczółki w krajach Azji i Afryki. Niektóre rynki charakteryzują się niestabilnością walutową, a wypłacalność pochodzących z nich kontrahentów trudno obiektywnie ocenić. Pomocny może być faktoring eksportowy. W polskim handlu zagranicznym — mimo szybkiego rozwoju — zdarzają się także zahamowania.

Dotyczy to zwłaszcza eksportu towarów rolno-spożywczych, gdzie znaczne straty spowodowało rosyjskie embargo. Nic dziwnego, że eksporterzy poszukują nowych rynków zbytu i znajdująkontrahentów w krajach, z którymi obroty polskiego handlu zagranicznego były dotąd niewielkie. Tak się stało w przypadku Maroka, gdzie przez rok dzięki eksportowi polskiej pszenicy, zanotowano pięciokrotny wzrost sprzedaży, dochodząc z 16 mln euro w 2013 r. do 89 mln euro w 2014 r.

Podobne dostawy pszenicy spowodowały także wzrost wyraźny wzrost sprzedaży na rynku egipskim, gdzie polskie firmy sprzedały towary rolno-spożywcze za 62 mln euro oraz w handlu z RPA gdzie osiągnięto wynik sprzedaży w wysokości 41 mln euro. Pszenica trafiła także do Zimbabwe i Sudanu, gdzie sprzedano jej odpowiednio za 13 i 9 mln euro. Podobnie z mlekiem w proszku — zapasy polskich mleczarń kupiły m.in. Algieria, co spowodowało wzrost obrotów polskiego handlu zagranicznego do 210 mln euro oraz Kuba i Nigeria — odpowiednio za 23 i 22 mln euro.

Najbardziej egzotycznym krajem, do jakiego trafiły polskie firmy handlujące towarami rolno-spożywczymi, był Benin, gdzie dostawy mięsa drobiowego spowodowały niemal 50 proc. wzrost obrotów do poziomu 40 mln euro przez rok. Wszystkie te kraje łączy wspólny mianownik — zarówno one jak i ulokowane w nich firmy charakteryzują się wysokim ryzykiem transakcyjnym spowodowanym przez ryzyko kursowe w wyniku niestabilności lokalnej waluty i trudności w obiektywnej ocenie możliwości finansowych miejscowych kontrahentów. Wyjściem w tej sytuacji może być faktoring eksportowy.

Faktoring eksportowy jest odblokowaniem pieniędzy ulokowanych w fakturach wystawionych na rzecz podmiotów zagranicznych. Dużą zaletą dla klienta tego rodzaju faktoringu jest możliwość znacznego zredukowania ryzyka kursowego i ryzyka złej wypłacalności kontrahenta. Obecnie jest stosowany dość rzadko przez polskie firmy; według zeszłorocznych badań Bibby MSP Index transakcje eksportowe ubezpiecza 30,6 proc. polskich firm handlowych, z kredytu obrotowego wspierającego eksport korzysta 17,5 proc. przedsiębiorców, zaś z faktoringu eksportowego — 7,5 proc.

Znaczenie tego instrumentu płatniczego jednak rośnie. Jak stwierdzają dane międzynarodowej organizacji Factors Chain International (FCI), dynamika wzrostu faktoringu eksportowegona świecie jest ponad dwukrotnie wyższa niż faktoringu krajowego (14 proc. w porównaniu do 6 proc.) i w 2013 r. faktoring eksportowy stanowił 15,5 proc. obrotów faktorów zrzeszonych w FCI.

Podobnie dzieje się na rynku polskim, gdzie obroty w faktoringu eksportowym w 2013 r. wzrosły o ponad 18 proc. licząc rok do roku. Faktoring eksportowy jest stałym instrumentem działania firm handlowych na Wyspach Brytyjskich, gdzie wspiera angielski eksport już od końca lat 60. XX wieku. Robi także dużą karierę w krajach bałtyckich, zwłaszcza w Estonii, gdzie wartość transakcji handlowych objętych faktoringiem w stosunku do PKB przekracza 20 proc., z czego większość stanowią transakcje faktoringu eksportowego. Podobnie dzieje się na Łotwie czy Litwie.

Jak twierdzą tamtejsze firmy, faktoring zagraniczny doskonale sprawdził się zwłaszcza w transakcjach z kontrahentami rosyjskimi. W przypadku państw, gdzie ryzyko kursowej jest znaczne, zaś dostępność kredytów i innych form finansowania ograniczona, faktoring bardzo dobrze się sprawdza, jako rodzaj kredytu kupieckiego.

Cenią go zwłaszcza miejscowi odbiorcy, którzy po porozumieniu z faktorem mogą korzystać z wydłużonych nawet do 120 dni terminów płatności. Sprawdza się tam, gdzie akredytywa jest droga i uciążliwa oraz uznawana za brak zaufania, a przez to niepożądana przez miejscowych kontrahentów. Ponadto jest nastawiony nie na windykację, lecz na długoterminową współpracę. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Mejssner

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu