Instytut pamięci finansowej

Adam Sofuł
opublikowano: 18-04-2007, 00:00

Druga odsłona sejmowej komisji śledczej rozpoczęła się w iście sielskiej atmosferze. Żadnych sporów, kłótni i nieporozumień. Żadnej opozycji, która zbojkotowała obrady. Tylko wydłużająca się z każdą minutą posiedzenia lista świadków. Mamy już ich około pięćdziesięciu, a to przecież dopiero pierwsze posiedzenie. Jeśli śledczy zrealizują swoje ambicje by wszystkich przesłuchać, zapowiada się, że komisja zagości na ekranach telewizorów na dłużej.

Posłowie chcą odsłonić kulisy kilku bankowych prywatyzacji ostatnich kilkunastu lat, węsząc w nich — może nawet niebezpodstawnie — nieprawidłowości i przekręty. Jeśli im się uda, to chwała im za to. W niewielkim jednak stopniu przybliży nas to do odpowiedzi na pytanie, jak naprawić polski system bankowy i czy rzeczywiście potrzebuje on naprawy. Komisja zajmie się sprawami w większości mocno zaszłymi. Trudno jej tego prawa odmówić (można nawet uznać to za jej obowiązek), jednak ujawnienie kilku lub kilkunastu przekrętów sprzed lat w nikłym stopniu może wpłynąć np. na ceny usług bankowych czy nawet podnoszoną często przy tej okazji koncentrację na rynku.

Może zamiast komisji śledczej warto by było powołać instytut pamięci finansowej, który zająłby się przeszłością (pal sześć tanie państwo, i tak już o nim zapominamy). Posłowie uwolnieni od nawału zadań mogliby się poświęcić pracom nad takim prawem, które by polski rynek bankowy uczyniło bardziej konkurencyjnym i bardziej przyjaznym dla klienta. Bo — jak mówią posłowie z bankowej komisji śledczej — o nic innego wszak im nie chodzi.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu