Internetowi inwestorzy mają pod górkę

Agnieszka Jabłońska
opublikowano: 28-02-2011, 00:00

Jeśli projekty dotowane z UE nie ruszą z kopyta, pieniądze przepadną.

Jeśli projekty dotowane z UE nie ruszą z kopyta, pieniądze przepadną.

Dotacje rozdawane w ramach działań 8.3 i 8.4 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka miały zapewnić dostęp do szerokopasmowego internetu na tzw. ostatniej mili (czyli w miejscach, gdzie bez wsparcia firmom nie opłaca się działać) i najbiedniejszym Polakom. Realizacja projektów idzie jednak jak po grudzie i jest ryzyko, że nie uda się wykorzystać unijnej kasy przed 2015 r. Z raportu Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) i Accreo Taxand wynika, że aby internetowe inwestycje wreszcie ruszyły z kopyta, trzeba rozwiązać sporo problemów.

W działaniu 8.3, w którym o dotacje na doprowadzenie internetu i zakup komputerów dla "wykluczonych" mieszkańców gmin i miast walczą samorządy, podpisano dotąd umowy opiewające na 277 mln zł. To ledwie 45 proc. kwoty przeznaczonej na rozstrzygnięte konkursy i niewielka część puli na lata 2007-13. Dlaczego zainteresowanie jest tak małe? Samorządowcy obawiają się problemów z utrzymaniem pięcioletniego okresu trwałości projektów. W tym czasie mieszkańcy, którym podłączono internet i podarowano sprzęt, muszą z niego korzystać. Brakuje jednak możliwości prowadzenia kontroli, zaś komputery i oprogramowanie stają się przestarzałe. A pieniędzy na ich wymianę UE nie daje.

Inaczej wygląda sytuacja w działaniu 8.4, czyli w konkursach dla firm. Choć w 2010 r. popularność tych dotacji zdecydowanie wzrosła, pojawił się inny problem: spółki wydmuszki, które blokują miejscowości bez internetu (tzw. białe plamy) i uniemożliwiają realizację projektów innym firmom. M. in. z ich powodu zainteresowanie dotacjami nie przekłada się na liczbę podpisywanych umów. Dotychczas zawarto ich jedynie 48, choć czeka na to 227 zatwierdzonych projektów. W województwach: opolskim, podlaskim, zachodniopomorskim, dolnośląskim, kujawsko-pomorskim, lubelskim i lubuskim nie zawarto ani jednego kontraktu.

— Uporanie się z blokowaniem miejscowości jest najważniejsze. W naborze z grudnia 2010 r. widać, że podobnie jak w poprzednich po znaczną część pieniędzy sięgnęły trzy powiązane firmy. Ich inwestycje formalnie obejmują setki miejscowości, ale realna infrastruktura ogranicza się do kilku, kilkunastu i niewielu klientów może liczyć na przyłączenie do sieci. Z biznes planów nie wynika, żeby te sieci miały się rozwijać równomiernie na całym obszarze projektu — twierdzi Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE).

Prace nad zmianami kryteriów działania 8.4 trwają. Nie obejmą jednak projektów, które już dostały dofinansowanie.

— Możemy jedynie dokładnie rozliczać te projekty po realizacji. Tam, gdzie inwestycja nie doprowadziła do realizacji celu projektu, należy otworzyć zajęte obszary na operatorów, którzy uzupełnią ich niedobory —tłumaczy Anna Streżyńska.

Inną bolączką firm jest mała wiarygodność dokumentów inwentaryzujących "białe plamy" i rzadko weryfikowane wykazy wniosków przez powołaną do tego Władzę Wdrażającą Programy Europejskie. Bywa, że po złożeniu wniosku okazuje się, iż na zagospodarowanie danego obszaru zgodę dostała już inna firma.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Jabłońska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu