Invest Remex czeka boom

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 15-07-2010, 00:00

Nadchodzi eldorado dla firm dostarczających ekrany akustyczne. Budowa dróg i kolei napędza koniunkturę.

Spółka z NewConnect przejdzie na główny parkiet

Nadchodzi eldorado dla firm dostarczających ekrany akustyczne. Budowa dróg i kolei napędza koniunkturę.

Rok temu Invest Remex, wykonawca ekranów akustycznych, przekształcił się w spółkę akcyjną, by wejść na NewConnect i rozwinąć skrzydła. To tylko pierwszy krok w drodze na główny parkiet.

— W połowie 2012 r. zamierzamy przejść na Giełdę Papierów Wartościowych. Musimy czekać, bo powinno upłynąć trzy lata funkcjonowania jako spółka akcyjna, musimy także osiągnąć odpowiednią kapitalizację — mówi Tomasz Kowalik, wiceprezes Invest Remeksu.

Będzie robota

2011 i 2012 r. to dla firmy dobry czas na giełdową przeprowadzkę, bo w tym czasie będą dynamicznie rosnąć jej zamówienia i przychody.

— Firmy realizujące kontrakty drogowe zaczynają szukać partnerów, którzy dostarczą i zamontują urządzenia ochrony przed hałasem, a firmy, które obecnie wygrywają kontrakty, za kilka miesięcy zaczną wybierać wykonawców ekranów. Lata 2011 i 2012 będą więc dla nas okresem wzmożonej pracy — dodaje Tomasz Kowalik.

Kontraktów będzie niemało.

— Na podstawie zapytań ofertowych, które otrzymujemy od wykonawców dróg, szacujemy, że aby wykonać obecny program Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad trzeba będzie zrealizować około 2 mln mkw. ekranów akustycznych. Faktyczna liczba pewnie będzie nieco mniejsza, bo niecały drogowy plan na EURO 2012 uda się wykonać — ocenia Tomasz Kowalik.

Przy obecnych cenach ekranów dostawy urządzeń chroniących przed hałasem mogą być warte znacznie ponad 1 mld zł.

Przedstawiciele firm drogowych szacują, że koszty urządzeń ochrony przed hałasem stanowią 8-10 proc. wartości kontraktu.

Ale nie tylko na kontraktach drogowych chce zarabiać Invest Remex.

— Ruszają wreszcie programy modernizacji linii kolejowych i tu także na ekrany będzie duże zapotrzebowanie. Chcemy wziąć udział w realizacji projektu dotyczącego urządzeń ochrony przed hałasem dla linii kolejowej Warszawa — Skierniewice. Trzeba będzie postawić około 60 km ekranów — szacuje Tomasz Kowalik.

Życie po Euro

Invest Remex może dużo zyskać na inwestycjach związanych z EURO 2012. Ale czy będzie co robić już po mistrzostwach?

— To pytanie często zadają nam inwestorzy. Po 2012 r. pracy też będzie niemało. Nie wszystkie projekty planowane na EURO 2012 uda się wykonać, więc część przejdzie na kolejne lata. Wiele pracy jest też przy ochronie przed hałasem dróg niższej kategorii. Stoimy także przed koniecznością wdrożenia unijnej dyrektywy, która nakłada obowiązek podjęcia działań ochronych przed hałasem we wszystkich miastach powyżej 250 tys. mieszkańców — wylicza Tomasz Kowalik.

Najdroższy ekran dla jednej chałupki

Rynek ochrony przed hałasem raczkuje. Często więc ekrany stawiane są tam, gdzie nie trzeba.

Invest Remex liczy na poprawę sytuacji w projektowaniu i planowaniu działań chroniących przed hałasem.

— Działamy na rynku 10 lat. Jeszcze kilka lat temu dopiero po zbudowaniu drogi przypominano sobie, że przecież trzeba jeszcze postawić ekrany. Dziś jest lepiej, ale nie doskonale — mówi Zbigniew Borowski, prezes spółki.

— Wciąż jeszcze projektuje się i montuje ekrany tam, gdzie nie zawsze spełniają swoją rolę — mówi Tomasz Kowalik, wiceprezes spółki.

Przykłady?

— Na trasie Sośnica — Wirek trzeba było podwyższyć ekrany, a realizacja kosztowała drożej, niż gdyby od początku zamontowano je w odpowiedniej wysokości. Cztery lata temu mieliśmy też przypadek, kiedy zaprojektowano i postawiono ekran o długości około 200 m i wysokości ponad 4 m, by chronić przed hałasem jeden domek. Nie zdziwiło nas samo jego postawienie, ale dlaczego wybrano najbardziej kosztowną wersję, by chronić tylko jeden dom? Dziś nadal takie przypadki się zdarzają — opowiada Zbigniew Borowski.

Dodaje, że kiedy firma widzi błędy w zaprojektowaniu ekranów, próbuje rozwiązać problem.

— Jeśli w trakcie realizacji widać, że założenia projektowe nie sprawdzają się, wykonawca ekranów nie ma możliwości wprowadzenia zmian, bo to opóźni realizację kontraktu o dwa-trzy miesiące, a na to nie ma czasu — twierdzi Tomasz Kowalik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy