Investors ratuje śląskiego giganta

Grzegorz Nawacki
19-10-2011, 00:00

Fundusz i prywatny inwestor wykupili długi i zapowiadają, że za dwa lata Gwarant powróci do 1 mld zł obrotów

1 mld zł rocznych obrotów i 80-150 mln zł zysku rocznie — tak w szczytowym momencie prezentowała się grupa kapitałowa Gwarant, jeden z większych graczy w branży odlewniczo-hutniczej. W 2008 r. miała 1 mld zł przychodów i 81,5 mln zł straty netto. Firma, której właścicielem jest Rafał Szlązak (syn Jana Szlązaka, byłego wiceministra gospodarki w rządzie Jerzego Buzka), wpadła w tarapaty przez opcje walutowe. Egzekucje prowadzone przez pięć banków sprawiły, że w krótkim czasie musiała spłacić grubo ponad 200 mln zł. Stanęła nad przepaścią, ale rękę podał inwestor — grupa Investors (TFI i fundusz private equity) do spółki z prywatnym inwestorem dobrze znającym branżę (jest w pierwszej setce najbogatszych Polaków).

— Zainwestowaliśmy w firmę, która wpadła w problemy przez opcje walutowe. Przez trzy lata negocjowała z bankami i próbowała się uratować. Część długu została spłacona, jednak problem zadłużenia nadal uniemożliwiał normalną działalność. Pół roku temu zaczęliśmy rozmawiać z właścicielem i udało się porozumieć. Wykupiliśmy dług wobec banków o wartości 180 mln zł za 100 mln zł — mówi Jakub Bartkiewicz, prezes Domu Inwestycyjnego Investors, który zarządza funduszem Investors Private Equity.

Garb długu

Grupa Investors wyłożyła 59 mln zł, z czego 24 mln zł fundusz private equity, który objął obligacje zamienne na akcje.

— Po udanym zakończeniu restrukturyzacji będziemy je konwertowali na akcje. Nasz udział w kapitale zależy od wyników firmy, ale na pewno będzie to istotny pakiet mniejszościowy — dodaje Jakub Bartkiewicz. Według naszych informacji, pakiet będzie nie mniejszy niż 11 proc.

Co skusiło inwestorów?

— To solidny śląski przemysł, jedna z największych w Polsce, jeśli nie największa, prywatnych grup działających w branży odlewniczo-hutniczej. W ostatnich latach była doinwestowana — na maszyny i technologie wydała 180 mln zł. Może być gwiazdą, potrzebuje tylko wsparcia finansowego. Jej obroty spadły z 1 mld do około 500 mln zł, głównie przez to, że straciła płynność, m.in. nie była w stanie zamawiać surowca i odmawiała realizowania kontraktów. Jeszcze w tym roku chcemy zorganizować emisję obligacji o wartości ponad 100 mln zł, która uwolni firmę od problemu z zadłużeniem i pozwoli normalnie funkcjonować — mówi Jakub Bartkiewicz.

Spółka stoi na trzech silnych nogach — działalność odlewnicza przynosi 42,5 proc. przychodów (główni klienci to KGHM, ThyssenKrupp, ArcelorMittal, Onninen), części do motoryzacji 30,3 proc. (BMW, Opel, Volkswagen), konstrukcje stalowe 16,6 proc. (Rafako, Bombardier), uzupełnieniem jest produkcja armatury przemysłowej.

Oprócz wsparcia finansowego inwestorzy chcą do władz wprowadzić menedżera z doświadczeniem w restrukturyzacji. Grupa sprzeda firmę transportową. To wszystko ma przywrócić formę sprzed kryzysu.

— W przyszłym roku obroty mają wzrosnąć do 750-800 mln zł, a w 2013 r., mamy nadzieję, powrócą do 1 mld zł. W tym roku spółka wykaże 20-30 mln zł zysku, głównie dzięki temu, że uwolniła się od garbu zadłużenia. Spłaciła około 120 mln zł, a 180 zł wykupiliśmy za 100 mln zł. Jeśli w 2012 r. osiągnie spodziewane wyniki, to w 2013 r. będzie mogła wejść na giełdę — zapowiada Jakub Bartkiewicz.

Prawo serii

Wejście do Gwaranta to dla funduszu czwarta transakcja w tym roku.

— Zainwestowaliśmy w sumie 55 mln zł, ale z kilku emisji pozyskaliśmy ponad 100 mln zł i obecnie dysponujemy około 60 mln zł gotówki. Ponadto mamy oferty od banków na lewarowanie transakcji. Możemy kupować w świetnym momencie — znów, tak jak w 2008 r., jest kryzys, co stwarza okazje, a my siedzimy na gotówce. Ruszamy na zakupy. Startujemy w kilku procesach prywatyzacyjnych i równolegle pracujemy nad kilkoma innymi projektami. Jest duże prawdopodobieństwo, że na początku roku zamkniemy kolejną transakcję — mówi Jakub Bartkiewicz.

OKIEM KONKURENTA

Sytuacja na rynku jest niepewna

LESZEK WALCZYK

wiceprezes Odlewni Polskich

Tsunami opcyjne pochłonęło wiele firm, więc bardzo dobrze, że znaleźli się inwestorzy, którzy ratują zdrowe biznesy. Na pewno pomoże to odblokować działalność Gwaranta, a jeśli jest silny fundamentalnie – a w mojej ocenie jest – to będzie w stanie realizować cele biznesowe. Zainteresowanie inwestorów finansowych naszą branżą jest sygnałem bardzo pozytywnym. Jestem natomiast sceptyczny, jeśli chodzi o konkretne wizje przychodów na najbliższe lata. Sytuacja na rynku jest bardzo niepewna. Ze świata płyną sygnały o ograniczeniu produkcji samochodów, ArcelorMittal rozważa wygaszenie pieca. Te informacje nie pozostają bez znaczenia dla zysków w odlewnictwie czy hutnictwie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Investors ratuje śląskiego giganta