Inwestor ostatniej szansy

WITOLD HRUZEWICZ partner w Azimutus
opublikowano: 16-10-2012, 00:00

KOMENTARZ

Pojawiają się coraz bardziej pesymistyczne statystyki dotyczące wzrostu liczby upadłości przedsiębiorstw — w pierwszych 8 miesiącach 2012 r. skoczyła ona o 23 proc. Ostatnio mieliśmy okazję śledzić losy kilku spektakularnych bankructw oraz procesów zmierzających w tym kierunku.

Upadłość jest zawsze związana z problemem płynnościowym, chociaż jej fundamenty mogą wywodzić się albo bezpośrednio z przepływów gotówkowych, albo z problemów z zyskownością. W latach 2008 i 2009 wahania kursowe spowodowały wiele upadłości, w 2008 i 2010 były to także rosnące ceny surowców. Ostatnio stosunkowo mała liczba upadłości jest wywołana fundamentalnymi problemami z zyskiem operacyjnym, bo wiele firm ma już za sobą proces restrukturyzacji operacyjnej. Obecnie większość upadłości jest spowodowana płynnością bilansową, gdzie fundamentalnie zyskowne firmy tracą płynność przez zatory płatnicze lub w przypadku nieodnowienia kredytów obrotowych. Najbardziej bolesny jest jednak brak możliwości spłaty zapadalnego zadłużenia lub obligacji. W takich przypadkach restrukturyzacja operacyjna jest możliwa, jednak nie rozwiąże problemu. Firma w takiej sytuacji nie ma też pieniędzy, aby wybiegać naprzód i rozwijać nowe, bardziej rentowne obszary działalności.

Pozostaje zatem restrukturyzacja pasywów (restrukturyzacja długu lub pozyskanie kapitału), aktywów (sprzedaż spółek zależnych lub niepracujących aktywów) lub wręcz sprzedaż całej firmy. Ponieważ nie ma dużo czasu, powyższe opcje należy wdrażać równolegle, bo jeśli któraś nie dojdzie do skutku, spółka nie będzie już miała szansy na plan B. Restrukturyzacja i refinansowanie wymagają intensywnych negocjacji z bankami, które także między sobą będą twardo walczyć o zabezpieczenia. Pozyskanie kapitału jest bardzo trudne, bo inwestorzy finansowi działający na polskim rynku nie są zainteresowani przypadkami restrukturyzacyjnymi, chyba że istnieją szanse na synergię z jakąś spółką z ich portfela, ale w tym przypadku zachowają się jak gracz branżowy — tj. będą woleli kupić 100 proc. firmy, niż ją dokapitalizować, chyba że da im to pakiet kontrolny.

Najbardziej realną szansą na przetrwanie jest zatem sprzedaż aktywów lub całej firmy, gdzie kluczowe dla sukcesu procesu są dwa czynniki: selekcja potencjalnych inwestorów oraz profesjonalne materiały transakcyjne. Niezwykle istotna jest identyfikacja podmiotów, dla których nasze aktywa mogą mieć dużą wartość z uwagi na cele strategiczne lub synergie operacyjne. Mogą to być zagraniczni gracze branżowi lub dotychczasowi bezpośredni konkurenci. Materiały transakcyjne natomiast muszą w czytelny sposób przedstawić wartość sprzedawanych aktywów i przyciągnąć uwagę potencjalnego inwestora. Jeśli to się powiedzie, czekają nas dalej trudne negocjacje, w trakcie których trzeba jednocześnie zadbać o to, aby banki nie odłączyły pacjenta od respiratora. A to wymaga prowadzenia kilku procesów negocjacyjnych jednocześnie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: WITOLD HRUZEWICZ partner w Azimutus

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu