Inwestor zapłaci później za stocznie; KE pozytywnie ws. stoczni Gdańsk

PAP
opublikowano: 22-07-2009, 19:59

Minister skarbu Aleksander Grad poinformował w środę, że główny inwestor stoczni Gdynia i Szczecin przekaże pieniądze za ich majątek do 17 sierpnia - zgodnie z planem termin był wyznaczony na 21 lipca. Wątpliwości inwestora wzbudził list od Szczecińskiego Stowarzyszenia Obrony Stoczni, w którym napisano m.in., że stocznia w Szczecinie mogła być "pralnią brudnych pieniędzy". Komisja Europejska zaakceptowała plan restrukturyzacji stoczni Gdańsk oraz przyznaną jej pomoc publiczną.

Prezes Stowarzyszenia Lech Wydrzyński powiedział w środę, że 15 lipca Szczecińskie Stowarzyszenie Obrony Stoczni wysłało list do katarskiego inwestora (funduszu QInvest - PAP), który zakupił majątek byłej Stoczni Szczecińskiej Nowa (SSN). W liście napisano m.in., że stocznia w Szczecinie mogła być "pralnią brudnych pieniędzy".

Szef resortu skarbu Aleksander Grad ocenił list jako "jawny sabotaż". "Wywołał on duże zamieszanie, pomimo tego, że audyt prawny i analizy były wcześniej zrealizowane. Nasz inwestor na życzenie banków, które są gwarantami (transakcji-PAP) poprosił o dodatkową analizę prawną i czas na to, by on i instytucje finansowe mogły się z tym zapoznać" - podkreślił Grad.

Zdaniem min. Grada, zastrzeżenia wyrażone w liście nie mają podstaw prawnych. "Z naszej strony nie widzimy obaw prawnych, by aktywa (stoczni - PAP) były obciążone jakimikolwiek wadami prawnymi. (...). To jest świadome działanie, próba sabotażu i wywrócenia całego procesu" - powiedział. Według niego ma to uniemożliwić wejście inwestora i rozpoczęcie budowy statków. Grad zapowiedział, że sprawę listu szczecińskiego Stowarzyszenia przekaże w czwartek do prokuratury i ABW.

W liście, do którego jako pierwsza dotarła TVN24, Stowarzyszenie ostrzega inwestora, że "pewne części majątku SSN mają poważne wady prawne". Stowarzyszenie reprezentuje około 1600 udziałowców spółki Stocznia Szczecińska Porta Holding, która upadła w 2002 roku, a na jej majątku powstała SSN. Stowarzyszenie zawiązało się w ubiegłym roku. "Stocznia Szczecińska Nowa powstała z majątku spółki Stocznia Szczecińska Porta Holding SA, przejętego w sposób bezprawny/przestępczy (...). Toczą się w tej sprawie liczne postępowania sądowe przed polskimi sądami.(...) Istnieją powody, by przypuszczać, że Stocznia Szczecińska Nowa SA stała się w latach 2003-2009 działającą na wielką skalę pralnią brudnych pieniędzy, jako że budowane wówczas statki były sprzedawane po cenie zaniżonej o 30-50 proc. (...), podczas gdy kwotę rządowej pomocy udzielonej stoczni w tamtym okresie szacuje się na ponad milion euro. Znakomita część tej pomocy mogła trafić do osób prywatnych" - czytamy w liście.

Lech Wydrzyński powiedział w środę PAP, że list nie miał na celu powstrzymania sprzedaży, jedynie poinformowanie kupca o sytuacji majątku, który nabywa.

Jacek Kantor z Solidarności 80' Stoczni Szczecińskiej Nowa w rozmowie z PAP powiedział, że "ma nadzieję, że ostatecznie dojdzie do sfinalizowania transakcji sprzedaży stoczni - chyba że szuka się pretekstu, by ją uniemożliwić".

Krzysztof Fidura z "Solidarności" w SSN przypomniał, że o ewentualnych wadach prawnych dotyczących majątku stoczni mówi się od jej powstania. "Wydaje mi się, że jest to pretekst, by tę transakcję przedłużyć. Nieprawdopodobne jest, by inwestor nie sprawdził stanu prawnego firmy. Jeśli ktoś potrzebował jakiegoś pretekstu, to ktoś inny dał mu go na tacy"- powiedział Fidura.

Były prezes Stoczni Szczecińskiej Porta Holding, a od niedawna również prezes SSPH w upadłości Krzysztof Piotrowski powiedział, że popiera działanie Stowarzyszenia, choć do niego nie należy. Podkreślił, że zdaniem członków Stowarzyszenia majątek Porty Holding został nielegalnie przejęty przez państwo.

Politycy niejednoznacznie oceniają list Stowarzyszenia Obrony Stoczni wysłany do inwestora związanego z katarskim funduszem QInvest, który zakupił majątek po Stoczni Szczecińskiej Nowa.

Według PO, mógł on być inspirowany politycznie; zdaniem PSL jest to przejaw "irracjonalnego zachowania"; Lewica apeluje o szybkie wyjaśnienie transakcji, a w ocenie PiS w sprawie sprzedaży stoczni doszło do "wielkiej manipulacji".

Europoseł PO Sławomir Nitras powiedział w środę, że zna środowiska stoczniowe w Szczecinie, ale nic nie wie o autorach listu. "Wydaje mi się, że list jest inspirowany politycznie. Mam nadzieję, że nie będzie miał wpływu na inwestycję" - ocenił. Poseł nie chciał skonkretyzować, jakie siły polityczne ma na myśli.

Poseł PiS ze Szczecina Joachim Brudziński ocenił, że minister skarbu najprawdopodobniej wkrótce ogłosi, że inwestor gotowy przejąć stocznie się wycofa, a piętnując autorów listu, chce na nich przerzucić odpowiedzialność.

Poseł Lewicy Tadeusz Iwiński podkreślił w rozmowie z PAP, że słyszał o liście Stowarzyszenia, jednak trudno jest mu zweryfikować słuszność zarzutów, które się w nim pojawiają.

Zdaniem Eugeniusza Kłopotka (PSL) jeśli Stowarzyszenie, które wystosowało list do katarskiego inwestora, miało jakieś podejrzenia o tym, że SSN powstała w sposób bezprawny czy przestępczy, to powinna je zgłosić do prokuratury.

Po pięciu latach negocjacji z polskim rządem KE zatwierdziła w środę pomoc publiczną stoczni Gdańsk w łącznej wysokości 251 mln euro i zaakceptowała ostateczny plan restrukturyzacji tego zakładu.

Pozytywna decyzja KE oznacza, że wieloletnia pomoc w postaci dokapitalizowania, gwarancji, pożyczek i umorzeń należności podatkowych została uznana za legalną, stocznia Gdańsk nie będzie musiała jej zwracać i nie grozi jej upadłość.

"Była to jedna z najdłuższych i najtrudniejszych spraw, z jakimi przyszło mi się zetknąć, ale jestem bardzo zadowolona, że udało nam się znaleźć konstruktywne rozwiązanie dla tego wyjątkowego miejsca i ludzi, którzy tam pracują. Włożyliśmy wiele pracy, aby zagwarantować rentowność stoczni na długie lata. Rzeczywista restrukturyzacja jest jedynym sposobem na zapewnienie stoczniowcom stabilnych miejsc pracy" - oświadczyła w środę unijna komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes.

Minister skarbu Aleksander Grad powiedział na konferencji prasowej, że resort jest zadowolony z pozytywnej decyzji KE. "Bardzo cieszę się z decyzji komisarz Kroes. Dzięki jej zaangażowaniu i wizycie w Polsce ta decyzja jest właśnie taka" - powiedział.

Szef resortu skarbu poinformował, że w środę została podpisana umowa dotycząca dodatkowej pomocy publicznej dla stoczni Gdańsk. MSP ma udzielić ISD Polska (właściciel stoczni Gdańsk - PAP) 150 mln zł zwrotnej pomocy publicznej na pokrycie zobowiązań publiczno-prawnych. "Dzięki tej pomocy spółka będzie mogła realizować plany biznesowe" - podkreślił Grad. Dodał, że inwestor będzie zatrudniał w stoczni średniorocznie nie mniej niż 1900 osób.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane