Inwestorzy martwią się o kondycję gospodarek

Roman Przasnyski
02-06-2010, 00:00

Gorsze niż się spodziewano odczyty wskaźników aktywności przemysłu w Chinach i strefie euro, sugerujące możliwość ponownego spowolnienia gospodarczego na świecie, spowodowały, że inwestorzy w Azji i Europie byli w nie najlepszych nastrojach i chętnie pozbywali się akcji. Do tego doszedł spory spadek cen surowców oraz osłabienie się wspólnej waluty, której kurs pogłębił majowy dołek. W takich warunkach byki nie miały szansy. Dostały ją dopiero zza oceanu, gdy okazało się, że wskaźnik ISM dla tamtejszego przemysłu był zdecydowanie wyższy, niż oczekiwano, a inwestycje budowlane także wyraźnie się zwiększyły.

Poniedziałkowy marazm ustąpił wczoraj miejsca znacznie większym emocjom. Niestety, nie były one przyjemne dla posiadaczy akcji. Indeks największych spółek zaczął sesję od spadku o 0,8 proc., a WIG zniżkował o 0,5 proc. Podobnie jak w poniedziałek lepiej radziły sobie wskaźniki małych i średnich firm. Sytuacja zaczęła się jednak błyskawicznie pogarszać. Już po dwóch godzinach handlu WIG20 tracił ponad 2 proc. Niedźwiedzie bez żadnego trudu sprowadziły indeks poniżej 2400 punktów, a popyt przez dłuższy czas nie był w stanie podjąć jakiejkolwiek akcji obronnej.

Spośród największych spó- łek liderem spadków były papiery KGHM, zniżkujące nawet o 3,5 proc. Niemal dorównywały im papiery BRE i Pekao. Po 2,5 proc. spadały akcje PKO, PKN Orlen i PZU. Zainicjowana wczesnym popołudniem próba zmniejszenia skali strat zakończyła się umiarkowanym powodzeniem, gdy okazało się, że indeksy na Wall Street w pierwszych minutach sesji zdecydowanie traciły na wartości. Dopiero korzystne dane dotyczące kondycji amerykańskiego przemysłu oraz świadczące o ożywieniu w budownictwie poprawiły nieco nastroje. Ostatecznie jednak indeks największych spółek stracił 1,78 proc. WIG zniżkował o 1,44 proc., wskaźnik średnich firm zmniejszył swoją wartość o 0,84 proc., a sWIG80 o 0,66 proc. Obroty nieznacznie przekroczyły miliard złotych.

Trwające od czterech sesji odbicie nie miało wczoraj szans na kontynuację. Powrót negatywnych nastrojów na światowe rynki spowodował sporą przecenę akcji na naszym parkiecie. Próba obrony byków przed większymi stratami nie była ani zbyt trwała, ani zbyt okazała. Indeks największych spółek wylądował znów pod poziomem 2400 punktów, a cała nadzieja w tym, że zbyt mocno się od niego nie oddali. Karty nie są jednak rozdawane w Warszawie i jesteśmy skazani na reagowanie na sygnały zza oceanu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Inwestorzy martwią się o kondycję gospodarek