Inwestorzy na całym świecie odreagowują ostatnie spadki

Adrian Boczkowski
opublikowano: 25-06-2009, 00:00

Akcje w górę. Gorzej z dolarem, który powoli przestaje być barometrem dla indeksów giełdowych.

Po czarnym poniedziałku krajowi inwestorzy powoli dochodzą do siebie. O ile we wtorek indeksy, w tym na Zachodzie, nie paliły się do odrabiania strat, w środę — już tak. Sygnał do zakupów akcji przyszedł zza oceanu, gdzie miłą niespodziankę sprawiły dobre dane dotyczące majowych zamówień na dobra trwałego użytku w USA. O ile jednak poniedziałkowe nurkowanie WIG20 o 6,2 proc. było wyczynem na skalę światową, o tyle wczoraj wiele giełd odrabiało straty zdecydowanie szybciej (np. Wiedeń). Dzięki amerykańskiej jaskółce zwiastującej bliski koniec recesji, na GPW królowały firmy, które najmocniej zniżkowały w poniedziałek. Chodzi zwłaszcza o KGHM, Lotos, BRE czy deweloperów.

Poprawa nastrojów na światowych giełdach umocniła złotego. Wczoraj po południu euro potaniało o 3 grosze (do 3,52 zł), a frank — aż o 5 groszy (do 2,97 zł). Dużo więcej działo się jednak na rynku tracącego w oczach dolara. Przez miesiąc kurs EUR/USD skoczył z poniżej 1,3 do ponad 1,4. To dużo. Maleje jednocześnie zależność między kursem USD a surowcami. Kuleje także rola dolara jako giełdowej podpowiedzi. Jego osłabienie nie przekłada się już bowiem tak wyraźnie na większą agresywność inwestorów giełdowych. Ten zacięty mechanizm sprawia, że o ile wzrost wartości euro wobec dolara wspierał z reguły także złotego, o tyle przez ostatni miesiąc notowania USD/PLN wzrosły!

Skąd ta słabość dolara? Jest kilka powodów. Na początku czerwca Włosi znaleźli przy dwóch Japończykach amerykańskie obligacje skarbowe o nominale 134,5 mld USD (pochodzą z lat 50. i 60. XX wieku). To jedna siódma japońskich rezerw walutowych i 16-krotność deficytu budżetowego Polski! Rynek wręcz huczy od plotek. Japończyków wypuszczono, do Włoch przyleciał Barack Obama, a dopiero później padły wypowiedzi o fałszerstwie obligacji, choć jedynie na podstawie… zdjęć z internetu. Znalezienie na słabo strzeżonej granicy walizki z obligacjami USA o niskiej płynności rodzi wiele domysłów. Być może Japonia po cichu zechciała sprzedać część papierów lub ktoś celowo podkopuje zaufanie do dolara.

Problemy z utrzymaniem dobrego wizerunku dolara jako światowej waluty widać w Chinach, które dysponują największym na świecie portfelem amerykańskich papierów skarbowych (763,5 mld USD). Kiedy Timothy Geithner, sekretarz stanu USA, mówił ostatnio na pekińskim uniwersytecie o silnym dolarze i bezpiecznych obligacjach rządu USA, studenci głośno się śmiali. A przecież w Chinach daleko do pełnej wolności słowa. Jeszcze osiem lat temu za dolara z obligacji USA można było kupić 1/250 uncji złota, obecnie — blisko cztery razy mniej.

Tymczasem Fed nie pali się do ratowania dolara, komentowania sytuacji w gospodarce czy wykupu papierów rządowych. Dług USA niezwykle się rozrasta, a jego spłatę może zapewnić jedynie wysoka inflacja. Taki, coraz bardziej prawdopodobny, scenariusz mocno osłabiłby jednak dolara. I być może dlatego papiery rządu USA tanieją, a rynki nie spodziewają się rozpoczęcia w tym roku cyklu podwyżek stóp procentowych.

Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona

Przecena dolara to splot 3 czynników

Skąd słabość dolara? Oczywiście nie jest to sygnał zwiększonego apetytu na ryzyko wśród inwestorów, bo na rynkach akcji nie widać entuzjazmu. To raczej splot trzech czynników. Po pierwsze, analitycy japońskiego Mizuho Corporate Bank powiedzieli, że kurs USD/JPY może niedługo spaść o około 6 proc. W Japonii wypowiedział się również Pierre Cailleteau, prezes Moody's Sovereign Risk Group. Stwierdził on, że co prawda Moody’s podtrzymuje rating AAA dla długu USA, ale pod warunkiem braku problemów z redukcją zadłużenia USA i tylko wtedy, gdy nie spadnie znaczenie dolara jako międzynarodowej waluty rezerwowej. To bardzo trudne warunki. Potem Axel Weber, członek rady EBC, stwierdził, że bank wykorzystał swoje pole manewru, jeśli chodzi o obniżki stóp procentowych, a poza tym, podejmowanie dodatkowych kroków nie jest teraz potrzebne.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu