Inwestorzy nadal niechętni ryzyku

Dorota Sierakowska, Analityk DM BOŚ
opublikowano: 25-06-2013, 10:40

Zgodnie z oczekiwaniami, w poniedziałek na rynkach walutowych było w miarę spokojnie.

Pojawiły się jedynie nieliczne dane makro (indeks instytutu Ifo w Niemczech, indeks Dallas Fed), które w niewielkim stopniu wpłynęły na nastroje. Na szerokim rynku przede wszystkim wciąż komentowano ubiegłotygodniowe słowa Bena Bernanke i ich wpływ na rynek.

Różne interpretacje słów Bena Bernanke

Ten tydzień ma przynieść sporo wypowiedzi przedstawicieli amerykańskiej Rezerwy Federalnej (zwłaszcza w czwartek i piątek), co sprawi, że kwestia wycofywania się Fed z programu QE3 w najbliższych dniach prawdopodobnie pozostanie na tapecie. Wczoraj swoje trzy grosze do dyskusji na temat amerykańskiej polityki monetarnej dorzucił Narayana Kocherlakota, szef oddziału Fed w Minneapolis, który w wydanym przez siebie niezapowiedzianym oświadczeniu wyraził opinię, że Fed powinien skupować obligacje, dopóki bezrobocie utrzymuje się na poziomie co najmniej 7%. Kocherlakota to członek Fed o gołębim nastawieniu, który będzie miał prawo głosu ws. polityki monetarnej USA w 2014 r.

Oczekiwania związane z wystąpieniami przedstawicieli Fed z pewnością będą wpływać na wartość dolara. W poniedziałek amerykańska waluta nie była już tak silna jak w ubiegłym tygodniu – US Dollar Index zanotował wzrost o symboliczne 0,08% do poziomu 82,67 pkt. Po części to uspokojenie mogło wynikać z chęci realizacji zysków na dolarze przez inwestorów, a po części także z wypowiedzi Jona Hilsenratha z The Wall Street Journal, który zasugerował, że rynki być może zbyt gwałtownie zareagowały na środowe słowa Bena Bernanke, a rozpoczęcie wycofywania się z programu QE3 wcale nie musi być tak rychłe, jak zakłada się to obecnie na rynku.

Póki co inwestorzy nastawiają się na ograniczanie zakupów aktywów przez Fed już w tym roku. Niemal połowa ankietowanych w piątek przez Reuters ekonomistów uważa, że ten proces zacznie się już we wrześniu.

Stabilizacja kursu EUR/USD

Uspokojenie nastrojów było widać wczoraj na wykresie EUR/USD. Wartość tej pary walutowej wczoraj ustabilizowała się tuż powyżej poziomu 1,31, a dzisiaj rano znów delikatnie przeważa strona popytowa.

Niemniej jednak, póki co skala ruchu w górę jest niewielka, a strona popytowa może mieć trudności z dalszym wzrostem, zwłaszcza przy obecnym nastawieniu inwestorów „risk-off”. Wzrost awersji do ryzyka wynika m.in. z zamieszania politycznego w Grecji (nadszarpnięta koalicja), a także z obaw związanych z trudną sytuacją gospodarki Chin. W takiej sytuacji dolar może pozostawać mocny jako waluta uważana wciąż za jedną z „bezpiecznych przystani”.

Co to oznacza dla kursu EUR/USD? Istnieje spora szansa, że obecny ruch w górę to jedynie przerywnik w ruchu spadkowym. O ile nie pojawią się jakieś dobre informacje ze strefy euro, to realnym scenariuszem jest powrót do zniżek i ponowne testowanie poziomu 1,31 jako wsparcia.

Sporo danych w drugiej części dnia

W drugiej części dnia warto będzie zwracać uwagę na dane makro, które w sporej ilości pojawią się w Stanach Zjednoczonych. Wśród nich szczególnie istotne będą informacje dotyczące zamówień w przemyśle oraz sprzedaży nowych domów. Ponadto, na nastroje inwestorów może wpłynąć dzisiaj odczyt indeksu zaufania konsumentów, przygotowywanego przez Conference Board.

Wczesnym popołudniem ma odbyć się także wystąpienie publiczne szefa Europejskiego Banku Centralnego, Mario Draghiego – jednak rynki nie spodziewają się dzisiaj żadnej przełomowej deklaracji ze strony szefa ECB.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Sierakowska, Analityk DM BOŚ

Polecane