Inwestorzy nie kwapią się już do kupna akcji

Artur Szymański
opublikowano: 24-12-2004, 00:00

Gdyby to była sesja z normalnymi obrotami, inwestorzy mogliby mieć poważne powody do zmartwień. WIG20 zaliczył bowiem spory spadek, o ponad 1 proc., kończąc na dodatek dzień na najniższym poziomie dnia — 1909,04 pkt. Na szczęście złą wymowę spadku obniża niewielka aktywność inwestorów, która sprawia, że spadek można potraktować z przymrużeniem oka.

Czwartkowa wartość handlu akcjami największych spółek wynosi około 250 mln zł, co jak na ostatnich kilkanaście dni jest wartością znikomą. Jutro można się spodziewać jeszcze mniejszej aktywności. Drugi dzień z kolei nie pomogły nam giełdy Eurolandu, które umiarkowanie rosły. Tylko początek na GPW był w miarę dobry. Inwestorzy podjęli próbę podciągnięcia rynku w górę, ale zakończyła się ona tak jak poprzedniego dnia, czyli niepowodzeniem. Dalsza część sesji stała pod znakiem osuwania indeksów. Na rynku brakowało kapitału do utrzymania wysokich lotów.

Potwierdziły się — niestety — przypuszczenia, że rynek podąży śladem PKO BP. Z początku było całkiem nieźle, ale w miarę upływu czasu ochota do realizacji zysków narastała. Wraz z nią kurs banku spadał, kończąc dzień głębokim, jak na tak dużą spółkę, spadkiem o 3,3 proc. W największym stopniu zaciążyła rynkowi przecena walorów BRE Banku. Akcje poszły w dół o 4,2 proc. w reakcji na zapowiedzi prezesa o stracie netto banku w IV kwartale z powodu przeszacowania wartości aktywów i dostosowania zasad ich księgowej wyceny do standardów międzynarodowych. Rano dobre wrażenie sprawiały KGHM, PKN Orlen i Telekomunikacja Polska. Popołudniowe pogorszenie klimatu oszczędziło tylko walory tej ostatniej. Notowania pozostałych dwóch firm zaczęły spadać. KGHM nie pomógł komunikat o przedterminowej spłacie ostatniej transzy kredytu wysokości 69,15 mln USD, zaciągniętego w lipcu 2003 r. PKN dłużej opierał się przecenie, ale na finiszu uległ jej i na nic się zdała zmiana perspektywy z negatywnej na stabilną dokonana przez agencję ratingową Fitch.

Udanie debiutowały akcje Drozapolu-Profilu, spółki zajmującej się handlem wyrobami hutniczymi. Na dzień dobry papiery kosztowały 3,40 zł, czyli 6,25 proc. powyżej ceny emisyjnej 3,2 zł. Potem było jeszcze lepiej, dzienne maksimum wyniosło 4 zł (wzrost o 25 proc.). Mocno, bo aż o 5,2 proc. staniały za to walory Odlewni. PDA spółki spadły w czwartek na otwarciu w debiucie o 8,81 proc., do 3,83 zł. Spółka oferowała w publicznej ofercie 5 mln akcji serii F. Zarząd przydzielił 4,45 mln papierów. Z emisji spółka uzyskała 16,9 mln zł, które przeznaczy na mechanizację i automatyzację produkcji przy zastosowaniu nowoczesnej technologii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Inwestorzy nie kwapią się już do kupna akcji