Inwestorzy nie wierzą w ostrzeżenia o atakach

Piotr Kuczyński
04-08-2004, 00:00

Inwestorzy liczący na to, że Amerykanie przestraszą się podniesienia stopnia zagrożenia terrorystycznego, srodze się w poniedziałek zawiedli. Tyle już było tych ostrzeżeń, że po prostu już nie działają. Poza tym okazało się, że źródła, na których bazowała amerykańska administracja, pochodzą sprzed 3-4 lat. To jest tak jak w przypowiastce o pastuszku i wilkach — kiedy naprawdę będzie zagrożenie atakiem, to nikt w nie nie uwierzy.

Już przed sesją widać było, że rynki przejmują się ostrzeżeniami w sposób umiarkowany. Dolar osłabiał się nieznacznie, a cena ropy lekko spadła. Bykom potrzebne były tylko niezłe dane makro. Paradoksalnie, podniesienie poziomu zagrożenia bykom pomagało. Inwestorzy zobaczyli, że mało kto się tym przejmuje i stwierdzili, że rynek jest bardzo silny. Poza tym napływały dobre informacje. Procter & Gamble podał dobre wyniki kwartalne, a dane makro były zadowalające. Co prawda spadły wydatki na konstrukcje budowlane, ale wytłumaczono sobie to deszczową pogodą. Za to tak, jak prognozowano, wzrósł indeks ISM pokazujący, jaka była w lipcu sytuacja w części produkcyjnej gospodarki. Tylko na jednym rynku widać było wpływ ostrzeżeń służb specjalnych. Część kapitałów uciekała w bezpieczne obligacje, obniżając ich rentowność, ale to się też na rynku akcji podobało. Poza tym rozpoczął się miesiąc i fundusze miały sporo nowych pieniędzy. Byki spokojnie wygrały tę rundę, dając nadzieję na dalsze wzrosty.

Nic dziwnego, że wczoraj indeksy w Eurolandzie rosły. Inwestorzy odrabiali straty, bo zostali w poniedziałek wyprowadzeni w pole przez początkowe spadki na giełdach w USA. Jednak rosnąca cena ropy i słabe dane makro z USA osłabiały determinację popytu. Cena ropy mogła wczoraj wpłynąć również na koniunkturę w USA. Dzisiaj od rana rynki będą bombardowane informacjami. Dane o stanie gospodarki w sektorze usług w strefie euro będą bardzo ważnym uzupełnieniem raportów o strefie produkcyjnej. Byłoby bardzo niedobrze, gdyby sytuacja się pogorszyła. Co prawda rynki walutowy i akcji nie zareagują na te dane, ale one pokażą, czy rzeczywiście możemy mówić o utrzymaniu dynamiki ożywienia gospodarczego. Jeśli chodzi o rynki finansowe, to będą czekały wyłącznie na raporty z USA. Powinny czekać z lekkim optymizmem. Faktem jest, że dane o zamówieniach fabrycznych mogą być słabe (przypominam, że dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku takie były), ale to stan na czerwiec, a inwestorzy wierzą w poprawę sytuacji w lipcu. Dlatego też zdecydowanie bardziej istotny będzie odczyt indeksu ISM, który wskaże, jaka była w lipcu sytuacja w amerykańskim sektorze usług. Ponieważ ten sektor to zdecydowana większość całej gospodarki to — mimo krótkiej historii tego wskaźnika — reakcja może być nawet większa niż na poniedziałkowy, podobny indeks dotyczący sektora produkcyjnego.

Nasz rynek nie lubi zachowywać się tak jak inne rynki światowe, ale trudno było oczekiwać, żeby spadał wtedy, kiedy poprzedniego dnia był silny, a wczoraj indeksy w Eurolandzie zwyżkowały. Poza tym fundusze miały już wyraźnie dosyć marazmu i postanowiły oddalić indeksy od wsparć, wykorzystując do tego celu spółki, które mogą pokazać dobre wyniki (np. PKN czy KGHM). Pomagały też jednak i inne spółki z indeksu WIG20. Przy małym oporze podaży możliwe jest dosłownie wszystko. Fundusze w każdej chwili mogły podnieść WIG20 o kilkanaście punktów. Potrzeba było tylko nieco więcej zdecydowania. I tego zdecydowania wczoraj zarządzającym nie zabrakło.

Indeksy oddaliły się od dolnego ograniczenia trendu, a co najważniejsze, udało się to zrobić na zdecydowanie większym obrocie. Zarządzający odsunęli w czasie wyrok, ale na cuda nie liczę i nadal uważam, że sesja nie jest zapowiedzią poważniejszej zwyżki. Nie widać kapitałów zdolnych do wywołania dłuższego wzrostu, ale w sprzyjających okolicznościach jest możliwy atak WIG20 na opór na poziomie 1717 pkt.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Inwestorzy nie wierzą w ostrzeżenia o atakach