Inwestorzy realizują zyski z ostatniego rajdu

Waldemar Borowski
opublikowano: 07-11-2008, 00:00

Obserwując przebieg czwartkowej sesji w Warszawie, odnosiło się wrażenie, jakby nikt nie był zainteresowany obroną rynku. Niewiele pomogło największe od 27 lat cięcie stóp procentowych przez Bank Anglii i Europejski Bank Centralny.

Zachowaniem inwestorów od dłuższego czasu rządzą skrajne emocje i nie jest to tylko polska specyfika. Giełdy na świecie jednego dnia kończą plusami, które jeszcze niedawno byłyby uznane za absolutną rewelację, a następnego dnia wydaje się następować kolejny koniec świata. GPW porusza się w takt wyznaczany przez czołowe rynki, z niewielkimi odchyleniami i tak było i tym razem. Sytuacja zewnętrzna w pełni uzasadniała znaczne cofnięcie się indeksów, ale dołożyły się też czynniki wewnętrzne. Na inwestorach niemałe wrażenie zrobiła informacja o wielkości wycofanych środków z naszych funduszy inwestycyjnych w październiku. 7 mld zł, jakie klienci zabrali z TFI, to drugi po styczniowym wynik w tym roku.

Notowaniom banków nie pomogło także obniżenie przez Moody’s ratingu siły finansowej dla Pekao na stabilną z pozytywnej, co przełożyło się negatywnie również na wycenę PKO BP. WIG20 także ciągnęły w dół KGHM i PKN Orlen, choć w przypadku tej drugiej spółki skalę spadków trudno tłumaczyć przeceną ropy naftowej. Praktycznie jedyną firmą z naszych blue chipów, która się dobrze zachowywała, było PGNiG, ale notowania polskiego potentata gazowego należą już tradycyjnie do najbardziej stabilnych.

Nieco ożywienia na rynkach wprowadziła zaskakująca decyzja Banku Anglii. Większość analityków spodziewała się cięcia stóp procentowych o 0,5 pkt proc. BoE zaskoczył jednak nawet największych optymistów i obniżył je aż o 1,5 pkt proc. To spowodowało znaczne odrobienie strat przez giełdę w Londynie, ale nie miało tak istotnego wpływu na inne parkiety, w tym GPW. Europejski Bank Centralny nie okazał się tak nowatorski, jak jego angielski kolega, który decyzji tej skali nie podjął od 27 lat i zdecydował się na przewidywaną redukcję o 0,5 pkt procentowego. To nie mogło być motorem wzrostu.

Pod koniec sesji krajowe niedźwiedzie pokazały siłę. Bez trudu udało się im zepchnąć WIG20 o 4,36 proc. Jedyną spółką wśród naszych blue chipów, która zakończyła dzisiejsze notowania na plusie, była Agora, a na drugim biegunie znalazł się Bioton, którego pogrążyła wiadomość o sprzedaży akcji przez jej szefa. To jeszcze bardziej podcięło, i tak mocno nadwątloną, wiarę inwestorów w tę firmę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Waldemar Borowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy