Inwestorzy szukają powodów do korekty

Marek Rogalski – analityk DM BOŚ S.A.
22-10-2009, 10:26

Sytuacja na światowych giełdach wciąż wpływa na to, co dzieje się na rynku walut. I tak opublikowane wczoraj przed otwarciem sesji na Wall Street, lepsze wyniki banków Wells Fargo i Morgan Stanley stały się swoistym katalizatorem dla giełdowych byków, co natychmiast stało się głównym pretekstem do ponownego osłabienia się dolara i wzrostów na  emerging markets. 

W efekcie po południu padła bariera 1,50 dolara za euro, a wieczorem doszło do ustanowienia nowego tegorocznego maksimum na parze EUR/USD – 1,5046. Jednocześnie agencje odnotowały też przełom na rynku ropy – tutaj przełamaną barierą był poziom 80 USD za baryłkę. Tyle, że później, te same czynniki, które sprowokowały powyższy scenariusz, odwróciły go o 180 stopni. Rekomendacja sprzedaży dla banku Wells Fargo (który miał lepsze wyniki) wydana przez jednego z wpływowych analityków, przeceniła mocno akcje samego banku i cały sektor finansowy. W efekcie Wall Street zakończyła handel na nieznacznych minusach. Po sesji inwestorów „dobiły” jeszcze gorsze wyniki Ebay. W efekcie dolar odrobił poniesione wcześniej straty, a EUR/USD powrócił poniżej 1,50 (dzisiaj w godzinach porannych testując okolice 1,4963). Dodatkowym „pretekstem” do realizacji zysków z emerging markets stały się dane dotyczące wzrostu chińskiego PKB w III kwartale. Mimo, iż wyniósł on aż 8,9 proc. r/r, to jednak tyle się spodziewano, a zatem nie było żadnej „pozytywnej niespodzianki”. To wszystko pokazuje, jakie nastroje panują obecnie na rynku – teoretycznie panuje dość duży optymizm, ale wystarczy jeden powód, aby rozpocząć korektę.
Co będzie dzisiaj? Dla „waluciarzy” na tapecie będą dane o wrześniowej sprzedaży detalicznej z Wielkiej Brytanii – o tyle istotne, gdyż funt dostał wczoraj „mocnego kopa” po ujawnieniu zapisków z ostatniego posiedzenia Banku Anglii, gdzie decydenci zdawali się być niechętni dalszemu zwiększaniu programu zakupu obligacji (w ramach polityki „quantitative easing”) i zaczynali mieć „rożne opinie” na temat przyszłej inflacji. Dzisiejsze dane z Wysp to godz. 10:30 – prognoza 0,5 proc. m/m i 2,8 proc. r/r. Z kolei z „paczka makro” z USA to cotygodniowe bezrobocie z godz. 14:30 i wskaźniki wyprzedzające w gospodarce o 16:00. Warto też zwrócić uwagę na Kanadę – o godz. 14:30 sprzedaż detaliczna, która może być istotna z punktu widzenia oczekiwań odnośnie ewentualnej podwyżki stóp procentowych przez BoC. Chociaż ta wydaje się być mniej prawdopodobna, gdyż Kanadyjczycy zaczynają dostrzegać niebezpieczeństwo w postaci zbyt silnego CAD kosztem USD. Z racji faktu, iż wczoraj naruszyliśmy poziom 1,50 na EUR/USD nie można też wykluczyć krytycznych głosów ze strony europejskich polityków, którzy pomału dostrzegają w tym zagrożenia dla ożywienia euro-gospodarki. To jednak rynki zupełnie ignorują.

Rynek walutowy ponownie mogą ustawić jednak giełdy i  w tym kontekście ciąg dalszy publikacji wyników finansowych amerykańskich spółek. Dzisiaj będą to m.in. 3M, UPC, AT&T, Bristol-Myers Squibb, McDonald's, Merck i Schering-Plough. O godz. 9:54 euro było warte 1,4980 USD, a w kraju  kurs EUR/PLN oscylował wokół 4,1850, USD/PLN 2,7940, a CHF/PLN 2,7670.

EUR/PLN: Dwukrotny test okolic 4,1450-4,15 nie doprowadził do przełamania tego istotnego poziomu. W efekcie rynek wrócił powyżej 4,17-4,18, co może być pewnym sygnałem, iż w najbliższym czasie możliwa jest nieco większa korekta. Kluczowym poziomem pozostaje jednak 4,20, a wyżej mocną strefą oporu jest 4,22. I w zasadzie na więcej nie ma co liczyć. Spadek poniżej 4,17-4,18 będzie sygnałem powrotu do trendu spadkowego i być może też udanego zejścia poniżej 4,15.

USD/PLN: Walka podaży z popytem na EUR/USD w okolicach 1,50 nie sprzyja spadkom USD/PLN, stąd dzisiejsze odreagowanie w okolice 2,80 z wczorajszego minimum na 2,7550. Teoretycznie droga do 2,8250 jest otwarta (na więcej nie ma co liczyć). Niemniej im dłużej popyt będzie się męczył z poziomem 2,80, tym większe będą szanse na szybki powrót w stronę wczorajszych 2,7550.

EUR/USD:  Poziom 1,50 pomału staje się ciężką barierą. Wciąż jednak powrót powyżej niego jest bardziej prawdopodobny od negatywnego scenariusza (na zasadzie kontynuacji trendu). Jeżeli jednak w ciągu najbliższych godzin nie uda się skutecznie zaatakować 1,50 to będzie to sygnał do spadku poniżej 1,49.

Sporządził: Marek Rogalski – analityk DM BOŚ S.A.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski – analityk DM BOŚ S.A.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Inwestorzy szukają powodów do korekty