Inwestorzy uważają rozszerzenie UE za przesądzone

TONSIL Spółka Akcyjna
04-10-2002, 16:15

Douglas Busvine

WARSZAWA (Reuters) - Kraje kandydujące do Unii Europejskiej muszą jeszcze przebrnąć przez najtrudniejszą fazę negocjacji, ale sądząc po napływie kapitału portfelowego na lokalny rynek obligacji, zagraniczni inwestorzy uważają rozszerzenie UE na sprawę przesądzoną.

Zagraniczne zaangażowanie na lokalnych rynkach obligacji wzrosło przede wszystkim w trzech głównych krajach kandydackich - w Polsce, na Węgrzech i w mniejszym stopniu w Czechach - i sięga obecnie 15 miliardów euro.

Zakładając, że w grudniu EU zdecyduje się na przyjęcie w 2004 roku 10 nowych członków a następnie pozwoli im przyjąć wspólną walutę - euro - kapitał portfelowy chce osiągnąć znaczne zyski na rentownościach lokalnych obligacji, które "konwergeniują" w stronę niższego poziomu jaki obowiązuje w strefie euro.

Jeżeli dodamy do tego perspektywę umacniania się waluty, spowodowaną przez wzrost gospodarczy i poprawę efektywności, to inwestycje w Europie Środkowej mogą się jawić jako bardzo atrakcyjne, szczególnie jeżeli się weźmie pod uwagę bessę na światowych giełdach i niskie zyski jakie można osiągnąć na dojrzałych rynkach obligacji.

W piątek do mediów przeciekł roczny raport Komisji Europejski dotyczący stanu negocjacji akcesyjnych w którym unijne władze rekomendują przyjęcie do bloku w 2004 roku wszystkich 10 kandydatów, co potwierdza wcześniejsze oczekiwania przeprowadzenia unijnej ekspansji metodą tzw. "big bangu"

Proces konwergencji jest już mocno zaawansowany. Rentowności czeskich obligacji spadły poniżej poziomu niemieckich bundów, uznawanych za europejski benchmark. Stało się tak z powodu znacznego napływu kapitału do Czech oraz łagodzenia polityki monetarnej, za pomocą, której bank centralny próbował przeciwdziałać umacnianiu się korony.

Według analityków duży potencjał ma wciąż największy w regionie rynek polski. Natomiast nierównowaga ekonomiczna i przegrzanie gospodarki z jakim borykają się Węgry sugeruje inwestorom powstrzymanie się od większego zaangażowania w tym kraju, przynajmniej do czasu aż inflacja ponownie znajdzie się pod kontrolą.

"Nie widzę już możliwości osiągnięcia zysków kapitałowych na rynku czeskim, natomiast zdecydowanie jest to możliwe w Polsce, a w perspektywie roku także na Węgrzech" - powiedział Dmitri Shemetilo, ekonomista z londyńskiego oddziału Commerzbanku.

"Widzę natomiast duże możliwości zysków na polskim złotym i czeskiej koronie. Węgry stawiają na aprecjację swojej waluty by utrzymać inflację na niskim poziomie, ale trudno przewidzieć czym im się to uda" - dodał.

Początkowo na rynku środkowoeuropejskim angażowały się banki oraz fundusze hedgingowe i te, które specjalizują się w rynkach wschodzących. Obecnie jednak region znalazł się w sferze zainteresowań głównych graczy z największych centrów finansowych.

"Stopy procentowe na całym świecie są bardzo niskie. Gracze szukają atrakcyjnych rentowności, ale jednocześnie chcą uniknąć ryzyka" - powiedział Gavin Gray, ekonomista z banku HSBC.

"W tej sytuacji gracze zwracają się w stronę Europy Środkowej" - dodał.

PIENIĄDZE PŁYNĄ DO POLSKI

Z danych ministerstwa finansów wynika, że w pierwszej połowie roku zagraniczne zaangażowanie w polskie obligacje skarbowe wzrosło o prawie 50 procent i wyniosło 31,2 miliarda złotych (7,5 miliarda dolarów), co stanowi 15 procent wartości wszystkich polskich emisji.

Zagraniczny popyt na polskie obligacje sprawił, że w ciągu trzech lat rentowność podstawowych, pięcioletnich papierów spadła z blisko dwudziestu procent do 6,9 procent obecnie.

Z wyliczeń Reutera wynika, ze inwestorzy, którzy na początku 2001 roku kupili najbardziej płynne polskie obligacje i ponownie zainwestowali zyski z ich tytułu, mogli osiągnąć zwrot na poziomie 44 procent licząc w walucie lokalnej.

W tym czasie złoty stracił na wartości sześć procent, więc ta inwestycja wciąż jawi się jako bardzo opłacalna.

"To jedno z najlepszych miejsc do inwestowania w tych trudnych czasach, szczególnie jeżeli weźmie się pod uwagę awersję rynku do ryzyka" - powiedział Lars Christiansen, ekonomista z Danske Bank, który w maju polecał klientom kupowanie polskich obligacji 10-letnich.

Różnica w rentowności polskich "dziesięciolatek" i niemieckich bundów spadła w tym czasie z 300 do 200 punktów bazowych, ale zyski kapitałowe z tytułu spadających rentowności zostały zjedzone przez spadek wartości złotego, co związane było ze zmianą na stanowisku ministra finansów.

Christiansen nadal jednak radzi klientom inwestować w Polsce, przewidując dalszy spadek rentowności powodowany niską inflacją i korzystną prognozę w kwestii stóp procentowych. Jego zdaniem lewicowy rząd nie będzie też w stanie w nieskończoność utrzymywać kursu złotego na niskim poziomie.

RYZYKO AKCPETOWALNE

Piątkowe przecieki z Komisji potwierdzają oczekiwania wielu inwestorów, że w 2004 roku Unia Europejska powiększy się o 10 krajów. W opinii rynku najbardziej zaawansowani kandydaci będą mogli wejść do strefy euro w latach 2007-2008.

Proces ten nie jest jednak wolny od ryzyka. Na krótką metę odwrót z rynku środkowoeuropejskiego może spowodować irlandzkie "nie" w przewidzianym na 19 października referendum dotyczącym przyjęcia Traktatu Nicejskiego. Sprzeciw Irlandii wymusiłby czasochłonne konsultacje prawne, które miałyby uratować proces integracji.

Negocjacje akcesyjne powinny zostać zakończone na grudniowym szczycie UE, ale do rozwiązania pozostały jeszcze tak trudne i kosztowne kwestie jak rolnictwo, pomoc regionalna i budżet.

Wśród potencjalnych zagrożeń analitycy wymieniają także wojnę w Iraku, ale zdaniem większości inwestorów wszystkie te zagrożenia mogą w najgorszym przypadku odwlec, a nie storpedować proces rozszerzenia UE.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, warsaw.newsroom@reuters.com))

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TONSIL Spółka Akcyjna

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Inwestorzy uważają rozszerzenie UE za przesądzone