Inwestorzy żądają twardych dowodów

Przemysław Kwiecień
14-07-2009, 00:00

Wakacje w pełni, ale tego tygodnia nie można nazwać sezonem ogórkowym. Po tym jak mieszane dane makroekonomiczne zasiały ziarno wątpliwości w umysłach dotąd bardzo optymistycznych inwestorów, w tym tygodniu poznają oni kondycję gigantów amerykańskiej gospodarki. Mowa o wynikach z drugiego kwartału, które zaprezentują w najblizszych dniach najwięksi gracze z branży finansowej i nowych technologii.

Znamienne będą wyniki Citigroup, które poznamy w piątek o 14.00 naszego czasu. Być może nie każdy pamięta, że minihossa tej wiosny zaczęła się właśnie od notki prezesa Citibanku, będącego jednym z większych przegranych kryzysu. Zawarta była optymistyczna ocena sytuacji banku. Notka "wyciekła" do mediów i inwestorzy zaczęli kupować plotki. Teraz mogą sprzedawać fakty. Ograniczenie strat nie będzie już pozytywnym sygnałem, rynek musi widzieć, że bank wychodzi na prostą. Citi jest jedną z niewielu instytucji, w przypadku której rynek oczekuje jeszcze strat.

Równie ważne jak wyniki jest to, jak firmy postrzegają kondycję gospodarczą. Goldman Sachs, JP Morgan, Bank of America i wspomniany Citigroup to bardzo bogata próbka sektora finansowego, również w ujęciu globalnym. Podobnie jest w branży hi-tech, gdzie wyniki podadzą Google, IBM, Intel i Nokia. Oprócz nich poznamy jeszcze raporty Johnson Johnson i General Electric.

Informacje te będą tym bardziej istotne, że rynek nadal nie zdecydował się, czy pogłębić korektę. Co prawda w minionym tygodniu osiągnięte zostały dwumiesięczne minima i poniedziałkowa sesja w Japonii nie wróżyła nic dobrego, jednak silny sygnał sprzedaży nie został wysłany. 865 pkt na kontraktach na SP 500 nadal jest w grze. Na to rozstrzygnięcie czeka też para EUR/USD, która od ponad miesiąca znajduje się w konsolidacji. Sytuacji na głównych rynkach bacznie przyglądają się też inwestorzy na rynku złotego.

Na razie tylko para USD/JPY (dolar-jen) zareagowała tak, jakby dyskontowała już czarny scenariusz dla giełd. W minionym tygodniu, podczas ustanowienia wspomnianego minimum przez SP 500, notowania pary USD/JPY obniżyły się z 94,10 do 91,78, pokonując z łatwością wsparcie przy 93,53 i domykając tym samym formację głowy i ramion na wykresie. Wsparcie 93,53 stało się dwukrotnie potwierdzonym oporem, zaś minimum 91,78 zostało potwierdzone jako wsparcie. To oznacza, że na tej parze rysuje nam się regularny kanał boczny — przynajmniej do czasu, kiedy na rynek napłyną nowe silne impulsy. Tych w najbliższym czasie, mimo wakacji, nie powinno brakować.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Inwestorzy żądają twardych dowodów