Inwestowanie w pasję może się opłacić

Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 29-10-2010, 00:00

Biznes, można połączyć z pasją inwestując w przedmiot swoich zainteresowań — dzieła sztuki, wina, a nawet fotografie.

Biznes, można połączyć z pasją inwestując w przedmiot swoich zainteresowań — dzieła sztuki, wina, a nawet fotografie.

Taka inwestycja nie wymaga dużo większego zaangażowania niż zakup standardowych lokat. Wino, dzieła sztuki, monety czy kamienie szlachetne to aktywa emocjonalne. Ich wartość zależy od ich unikalności, dostępności i walorów estetycznych lub smakowych.

Niestety, inwestowanie alternatywne niesie ze sobą duże ryzyko. Według Romana Przasnyskiego, głównego analityka Gold Finance, im bardziej niestandardowy przedmiot lokaty, tym większy problem ze sprzedażą i wyższe koszty pozbycia się go. Co zatem wybrać? Możliwości jest kilka.

Obcowanie ze sztuką

Rynek sztuki przez wiele osób postrzegany jest jako hermetyczny i nieprzyjazny. Trudno bowiem ocenić, dzieła którego artysty zapewnią zysk w przyszłości. Dlatego, aby dokonać dobrego wyboru, warto skorzystać z pomocy.

Inwestowanie w sztukę w Polsce jest wciąż znacznie tańsze niż na Zachodzie. Na początek wystarczy 5-10 tys. zł rocznie. Warto postawić na dzieło któregoś z młodych polskich artystów. Wielu z nich zyskuje później sławę na rynku międzynarodowym. Ważne, aby malarz był reprezentowany przez rzetelną galerię, która aktywnie go promuje. Dla bogatszych koneserów dobrą lokatą są prace klasyków polskiej nowoczesności, na przykład: Henryka Stażewskiego, Tadeusza Kantora czy Jerzego Nowosielskiego, których dzieła kosztują od 100 tys. zł w górę. Dużo, ale jest spora szansa, że w perspektywie 10 lat inwestor osiągnie spory zysk.

Mniejszych nakładów wymaga zakup fotografii kolekcjonerskiej. Wartościowe prace można kupić już za 2-3 tys. zł. Na razie w Polsce to mało popularne inwestycje niestandardowe, ale coraz więcej instytucji proponuje lokowanie kapitału w zdjęcia. Jedną z nich jest BRE Bank, który zorganizował dla swoich klientów kolekcjonerską aukcję fotografii.

— Na rynku sztuki obowiązuje moda, która także wpływa na wartość prac danego artysty. Dlatego trzeba liczyć się z tym, że niełatwo będzie sprzedać dzieła twórcy, którego popularność chwilowo przycichła — przestrzegają znawcy tego rynku.

Roman Przasnyski przypomina także o prowizji, która często towarzyszy sprzedaży dzieła sztuki.

— Sprzedaż obrazu często zajmuje bardzo dużo czasu. Można przy niej skorzystać z pośrednictwa domów aukcyjnych lub galerii, ale wtedy część zysku (nawet kilkadziesiąt procent) idzie do kasy pośrednika — tłumaczy Roman Przasnyski i zwraca uwagę na pewniejszą jego zdaniem lokatę niestandardową — złoto.

Pewny kruszec

W przypadku złota inwestor nie płaci 22 proc. podatku VAT, który obowiązuje przy sprzedaży diamentów i brylantów. Dodatkowo handel złotem w sztabkach jest znacznie łatwiejszy, gdyż skupują je nawet Mennica i Narodowy Bank Polski. Kamienie ich nie interesują, mimo że w połowie października Mennica Państwowa sama rozpoczęła ich sprzedaż.

— W naszej ofercie znajdują się brylanty, czyli oszlifowane już diamenty, produkowane przez koncern De Beers. Od ręki dysponujemy najbardziej chodliwymi brylantami (o masie 1-2 karatów), jednak jesteśmy w stanie zapewnić klientowi dowolny kamień na indywidualne zamówienie — twierdzi Mariusz Przybylski z Mennicy.

Cena najtańszego brylantu w Mennicy to około 25 tys. zł. Przyszły zysk? Według ekspertów to około 10 proc. rocznie. Jednak, aby doczekać się pewnego zarobku, trzeba poczekać nawet 10 lat. A i tak nie ma gwarancji na sprzedaż kamienia.

— Sprzedaż diamentów to niezbyt łatwa sprawa, gdyż rynek kamieni szlachetnych w Polsce jest wciąż słabo rozwinięty — mówi Roman Przasnyski.

Zyskowne wino

Najbardziej zyskowną inwestycją na rynku wina są inwestycje w skrzynki grand crus. Dlaczego? Bo pozwalają zarabiać nawet 400-500 proc. w pięć lat. Przykładem może być wino Lafite Rothschild, rocznik 1982. W ciągu ostatniego roku jego wartość wzrosła o 69 proc., a od początku notowań aż o 509 proc. Zarobić można również na młodszym trunku. Wino Carruades de Lafite z 2004 r. w ciągu ostatnich 12 miesięcy zyskało na wartości 135 proc.

— Bardzo rzadko zdarza się, aby cena za skrzynkę wina spadła. Jeśli zdarzają się korekty ceny, zwykle oscylują wokół paru punktów procentowych — mówi Krzysztof Maruszewicz z firmy Stilnovisti, zajmującej się doradzaniem w sprawie tzw. wine bankingu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Ciechanowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy