Inwestuj za radą Szeherezady

Weronika Kosmala
opublikowano: 13-05-2015, 00:00

Przepych, połyskujące złoto, półmrok i przemoc — zbiór takich motywów nie mógł zapewnić kwietniowym aukcjom słabych wyników.

Ubiegły miesiąc upłynął światowym kolekcjonerom w kadzidlanych oparach orientu. Tradycja organizowania egzotycznych aukcji na wiosnę ma kilka lat, nie zaskakuje więc, że tegoroczna wartość sprzedaży mierzona była w milionach dolarów. Poza malarstwem orientalistów na rynek trafiło różnego przeznaczenia rzemiosło, a w szczególności perskie dywany, które licytowane są już regularnie w wielu krajach.

Zamówiony przez siostrę Napoleona I olejny obraz wisi teraz w Luwrze. Tymczasem ceny za małe rysunki ołówkiem Ingresa potrafią sięgać 2 mln USD.
Zobacz więcej

WIELKA ODALISKA:

Zamówiony przez siostrę Napoleona I olejny obraz wisi teraz w Luwrze. Tymczasem ceny za małe rysunki ołówkiem Ingresa potrafią sięgać 2 mln USD. ARC

Polskim kolekcjonerom bliskowschodnie motywy też raczej nie są obce — nietrudno przecież o aukcyjny katalog, w którym natrafić możemy albo na jakiegoś tajemniczego Beduina, albo chociaż na mały epizod wojny krymskiej.

Aktywa z komnaty sułtana

Jeśli jedynym skojarzeniem z orientalizmem są dla nas „Baśnie z tysiąca i jednej nocy”, można nawet spróbować odnieść do nich ofertę rynkową. Chociaż w perskich zapisach ludowych realia przedstawione są w dosyć naiwny sposób, orientalistyczni malarze z europejskich krajów skłonni byli do tworzenia podobnie sensacyjnych wizji. Podkreślane były bogactwo i kosztowność tkanin, ale także zmysłowość kipiąca z haremów, kulturowa odmienność i okrucieństwo — mieszanka idealnie nadawała się więc do dekoracji ścian mieszczańskich salonów.

Akademiccy malarze, szukając m.in. pretekstu do przedstawiania nagości, inspirowali się tak wydarzeniami politycznymi, jak i obyczajami krajów Bliskiego Wschodu i północy Afryki. Orientalizm przewijał się przez europejską kulturę falami — Franciszek Żmurko podjął temat pod koniec XIX w., romantyk Eugène Delacroix w latach 30., a Mozart odwiedzał tureckie stragany Wiednia już w wieku XVII. Opera „Uprowadzenie z Seraju” to zresztą kolejna dobra analogia do dzisiejszych aukcji — motywy rodem z pałacu baszy i niekwestionowany sukces sprzedażowy.

Czasy Czyngis-chana

Nie oddalając się od Wiednia, zwrócić można uwagę na organizowane tam aukcje orientalnego rzemiosła. Same dywany licytowane są już praktycznie we wszystkich rozwiniętych ośrodkach, nie brakuje też inwestorów, mających do nich podejście czysto biznesowe.

Okazją do zarobku były też wspomniane londyńskie aukcje — za rekordowo sprzedany dywan zapłacono równowartość prawie 1 mln USD. Nie można jednak mówić o nowym rynku kobierców wartych miliony, bo ten najdroższy jest prawdopodobnie jedynym ocalałym w swojej kategorii na świecie.

Podłużny, ponaddwumetrowy dywan datowany na koniec XIII w. utkany został najpewniej w Imperium Mongolskim. Ze znakomitego stanu jego zachowania wynika też, że raczej po nim nie chodzono, bo przez wieki wisieć mógł w którymś

z tybetańskich klasztorów. Poszukując inwestycji o niższym progu wejścia, ponadstuletnie perskie dywany kupić możemy w cenie poniżej 5 tys. USD (18 tys. zł). Rynek zbytu, chociaż nie musi być odległy, dalej pozostaje jednak zagraniczny.

W pierwszym kwartale w stołecznych domach aukcyjnych pojawiły się i sceny z Arabami, i widoki z Marrakeszu.

Harem po polsku

Przy trwającym już od kilku lat rozroście rynku sztuki współczesnej trudno byłoby wskazać jako jeden z trendów właśnie orientalizm. Obecności tych obrazów nie da się też nie zauważyć, bo w samym pierwszym kwartale w stołecznych domach aukcyjnych pojawiły się, jak zwykle, i sceny z Arabami, i widoki z Marrakeszu.

Nie wszystkie się sprzedały, a ceny są bardzo różne — wielkoformatowe płótno „W haremie”, które namalowałPaweł Aleksandrowicz Swedomskij, osiągnęło cenę 520 tys. zł, a mały widok z Beduinem Jerzego Kossaka wystawiany jest w galerii za 5,5 tys. zł. Poniżej 5 tys. zł bez trudu znajdziemy jakiś orientalny pejzaż, a trochę powyżej 10 tys. zł scenę figuralną, np. Feliksa Michała Wygrzywalskiego.

Polskie obrazy, lepszej czy gorszej kategorii, przedstawiają właściwie te same tematy co zagraniczne — motywy tureckie, arabskie, bliskowschodnią architekturę i mieszkanki haremów. Tym ostatnim patronować mogłaby przechowywana w Luwrze prawdziwa ikona tego typu przedstawień — „Wielka Odaliska”. Poza czytelnymi akcesoriami, jak wachlarzyk z pawich piór czy orientalne nakrycie głowy, Ingres domalował prawdopodobnie modelce kilka dodatkowych kręgów.

Wydłużona miednica podkreślała charakter działalności bohaterki, a jej nieobecny wzrok stanowić miał kontrast dla zmysłowego ciała. Jeśli potrzebna byłaby kolejna analogia — niewyraźne spojrzenie odpowiadałoby sytuacji na rynku lokalnym, a rozwinięte aż za bardzo ciało — światowym aukcjom.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy