Inwestycje w informację się opłacają

opublikowano: 01-04-2019, 22:00

Podnoszenie wydajności, marżowości i nowoczesne zarządzanie informacją — to najważniejsze cele, które powinny sobie wyznaczyć małe i średnie firmy na dziś i na najbliższą przyszłość

Uczestnicy debaty podsumowującej 19. edycję rankingu Gazele Biznesu, która odbyła się w redakcji „Pulsu Biznesu” byli zgodni, że przedsiębiorstwa nie mogą już dziś budować swojej przewagi konkurencyjnej, wyłącznie obniżając ceny, muszą sprawdzać swoich kontrahentów, monitorować ich zachowania, korzystać z nowoczesnych rozwiązań informatycznych, a tam gdzie to niezbędne, powierzyć zarządzanie zewnętrznym specjalistom.

IT to branża, w której koszty działalności są
wysokie, mimo to dostrzegam, że wśród przedsiębiorców zaczyna się poszukiwanie inwestycji, które spowodują
wzrost wydajności i rozwiązań innowacyjnych. Coraz więcej firm chce wyjść z
utartych ścieżek działalności i poszukuje nowego typu produkcji oraz
innowacyjnych produktów.
Wyświetl galerię [1/6]

Tomasz Majcherek, prezes proALPHA

IT to branża, w której koszty działalności są wysokie, mimo to dostrzegam, że wśród przedsiębiorców zaczyna się poszukiwanie inwestycji, które spowodują wzrost wydajności i rozwiązań innowacyjnych. Coraz więcej firm chce wyjść z utartych ścieżek działalności i poszukuje nowego typu produkcji oraz innowacyjnych produktów. Fot. GK

Za dużo upadłości

Zmiana podejścia do zarządzania może się znacząco przyczynić do zmniejszenia liczby upadłości wśród MŚP. A tych — jak przypomniał Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej — było w ubiegłym roku aż 601.

— Jedna czwarta z nich dotyczyła bardzo małych firm, co potwierdza prawidłowość, że ta grupa ma najtrudniejsze warunki działania na rynku — wyjaśnił Adam Łącki.

Zaznaczył przy tym, że wzrost liczby upadłości wcale nie musi być zapowiedzią załamania dobrej koniunktury.

— Nawet w czasach prosperity zdarzają się zatory płatnicze i upadłości, które są szczególnie dotkliwe dla małych i średnich firm. Dobra koniunktura bez wątpienia ma pozytywne skutki dla pracowników — z uwagi na wzrost wynagrodzeń czy spadek bezrobocia, ale dla firm już niekoniecznie. Oznacza bowiem podwyższenie kosztów zatrudnienia, brak rąk do pracy, presję konkurencyjną. A więc to, co dla jednych jest korzystne, dla innych okazuje się kosztem lub wręcz barierą nie do przeskoczenia — dodał Adam Łącki.

Na potwierdzenie tych słów wskazał, że opracowywany systematycznie przez KRD Indeks Należności Przedsiębiorstw spadł w IV kwartale 2018 r. do 89,2 pkt. To o 0,6 pkt mniej niż jeszcze 3 miesiące temu i o 2,9 mniej niż rok temu. A im mniejsza wartość INP, tym większe problemy z zatorami płatniczymi.

— Źródło problemu tkwi w tym, że firmy nie weryfikują wiarygodności finansowej kontrahentów — dodał Adam Łącki.

Jarosław Jaworski, prezes Coface, zwrócił zaś uwagę, że wyzwaniem dla polskich firm jest zyskowność.

— Z jednej strony mamy wysoki wzrost gospodarczy, a z drugiej coraz większe problemy z niewypłacalnością i konieczność restrukturyzacji. Jesteśmy drugim krajem w Europie po Litwie z największą dynamika dotyczącą wzrostu upadłości i restrukturyzacji, nic dziwnego, skoro firmy muszą czekać nawet dwa miesiące po terminie zapłaty na uregulowanie płatności. Do tego czasu muszą sfinansować dług swoich kontrahentów, a oprócz tego normalnie wypłacać pensje, kupować towar itp. To jest efektem niskiej rentowności firm i powoduje, że podstawowym wyzwaniem jest dla nich osiągnięcie wyższej marżowości — podkreślał Jarosław Jaworski.

Pożyczyć, by inwestować i przetrwać

Na skłonność do zadłużania się polskich firm zwrócił z kolei uwagę Bogusław Białowąs, prezes Banku Ochrony Środowiska.

— Małe firmy mają problem z regulowaniem bieżących płatności, a co za tym idzie, z utrzymaniem się na rynku. Te, które przetrwały pierwszy rok funkcjonowania, potrzebują więcej kapitału obrotowego, problemem jednak jest z reguły zdolność kredytowa. Niewiele banków jest skłonnych do ich kredytowania. W BOŚ, gdy otrzymujemy dobry biznesplan lub gdy przedsiębiorca przedstawia poręczenie BGK, decydujemy się zwykle na dostarczenie niezbędnego kapitału obrotowego — mówił Bogusław Białowąs.

W ocenie Adama Łąckiego firmy szukają pieniędzy w bankach, bo — jak sygnalizują — ponad połowa z nich ma problem z rozwojem i rozpoczęciem inwestycji.

— Przyczyną, niestety, są również zatory płatnicze. Aż 37 proc. przedsiębiorstw musi ograniczyć inwestycje z powodu opóźnień w realizacji płatności, a 29 proc. nie może regulować terminowo własnych zobowiązań z tego powodu — wyjaśnił prezes KRD.

Co dziesiąta firma ma też problemy z wprowadzeniem nowych produktów na rynek, co hamuje ich rozwój. Adam Łącki zaznaczył, że średni odsetek przeterminowanych należności w portfelach polskich przedsiębiorców wzrósł w IV kwartale 2018 r. z 22 do 25,6 proc. W przeliczeniu na złote oznacza to, że z każdego tysiąca złotych widniejącego na fakturze 256 zł nie zostało przelane na konto sprzedawcy w wyznaczonym terminie lub wcale tam nie trafiło. Trzy miesiące wcześniej było to jeszcze 220 zł.

— Rośnie też liczba przedsiębiorców, którzy na pieniądze od kontrahentów czekają dłużej niż rok. Z taką sytuacją ma do czynienia aż 13,6 proc. firm. Oczywiście w tym przypadku przedsiębiorcy popełniają jeden podstawowy błąd: zbyt późno reagują na opóźnienia w płatnościach od kontrahentów i zbyt długo zwlekają z oddaniem spraw do windykacji. Tymczasem roczne długi są już nieomal nie do odzyskania — tłumaczył Adam Łącki.

Odmiennego zdania był Jarosław Jaworski, który zapewnił, że coraz więcej firm zwraca już uwagę na osiąganą rentowność i bierze pod uwagę różne sposobyzabezpieczania ryzyka związanego ze wzrostem cen i kosztów funkcjonowania.

— Przyznaję, że nie wszędzie jest tak samo — argumentował Adam Łącki.

— Wszystko zależy od regionu, w którym firma działa, i od branży. Jednak ponad 50 proc. przedsiębiorców nie weryfikuje wiarygodności swoich kontrahentów, dlatego z miesiąca na miesiąc liczba dłużników w KRD — podkreślał.

Ważna szybkość reakcji

Henryk Czyż, wiceprezes DPD, przypomniał, że przecież gospodarka jest żywym organizmem, w którym zachodzą różne procesy.

— Są firmy, które konkurują wyłącznie ceną, i takie, które niezależnie od koniunktury gospodarczej zawsze dbają o marżę. Dla mnie pewien paradoks stanowi to, że są firmy, które cieszą się z wypracowanego zysku tudzież osiąganego obrotu, będącego efektem wielkiej liczby zawieranych transakcji. Problem pojawia się wtedy, gdy następuje spowolnienie gospodarcze i rosną koszty funkcjonowania, a firmy nie są w stanie uzyskać wyższej marży. Popadają wówczas w problemy finansowe — dodał Henryk Czyż.

Jego zdaniem nie wszystkie polskie przedsiębiorstwa dojrzały już do tego, żeby niezależnie od cyklu koniunkturalnego dbać o odpowiedni poziom marży.

— Jeśli rzeczywiście ta strona kosztowa rośnie, musimy się zastanowić, jak zwiększyć przychody, aby poziom zysku był satysfakcjonujący. Są przedsiębiorstwa, które nawet w okresie prosperity są w stanie zadowolić się niższym poziomem dynamiki przychodów, dbając o poziom zysku. Co przedsiębiorstwo, to strategia — zaznaczył wiceprezes DPD.

W ocenie Bogusława Białowąsa takich problemów nie mają już duże przedsiębiorstwa, które mają wyspecjalizowane służby reagujące na zmieniającą się sytuację w gospodarce i analizujące bieżącą sytuację finansową, obserwując zachowanie kontrahentów.

— Gorzej przedstawia się sytuacja, jeśli chodzi o małe podmioty, które rzadko prześwietlają partnerów, nie śledzą na bieżąco, co się z nimi dzieje ani jaka jest ich historia, jeśli chodzi o regulowanie płatności — stwierdził prezes BOŚ Banku.

Z tym spostrzeżeniem zgodził się Henryk Czyż, który przyznał, że nie przybywa firm, które nie weryfikują sytuacji kontrahenta. Z drugiej zaś strony rośnie liczba transakcji, w przypadku których płatność następuje dopiero w momencie realizacji kontraktu.

Znaczenie innowacyjności

O niepostrzeganie polskiej gospodarki w wyłącznie w kontekście negatywnych zjawisk zaapelował Tomasz Majcherek, prezes proALPHA.

— IT to branża, w której koszty działalności są wysokie, mimo to dostrzegam, że wśród przedsiębiorców zaczyna się poszukiwanie inwestycji, które spowodują wzrost wydajności i rozwiązań innowacyjnych. Coraz więcej firm chce wyjść z utartych ścieżek działalności i poszukuje nowegotypu produkcji oraz innowacyjnych produktów — zauważył Tomasz Majcherek.

Jego opinię potwierdził prezes Coface, który powiedział, że często zachęca klientów, aby korzystali z usług specjalistów, którzy pomogą w zarządzaniu ryzykiem przy transakcjach handlowych.

— Korzystanie z usług profesjonalistów to nie tylko koszt. Długofalowo to się opłaca — zapewniał Jarosław Jaworski, zwracając uwagę, że korzystanie z zewnętrznych usług to nie tylko dostęp do specjalistycznej wiedzy fachowców, ale także do cennych baz danych kooperujących firm.

W jego ocenie tylko potencjalnie jest to kosztem, bo w ostatecznym rozrachunku okazuje się, że efektem jest zwiększenie rentownej sprzedaży. Potwierdził to Adam Łącki, przypominając, że bardzo duża grupa stałych kontrahentów wciąga firmy w kłopoty, bo ich sytuacja nie jest stale monitorowana, a w takim monitoringu może pomóc właśnie zewnętrzny doradca. Również Bogusław Białowąs przyznał, że jeśli nie ma się kompetencji w jakiejś dziedzinie, to lepiej przekazać nadzór nad nią specjalistom.

— Z naszego doświadczenia wynika, że tam, gdzie otwiera się drzwi na nowe technologie i powierza sprawy ekspertom, sytuacja jest lepsza — wyjaśnił prezes BOŚ Banku.

Tomasz Majcherek podsumował, że dla firm musi się przede wszystkim liczyć pozyskiwanie informacji od ekspertów z różnych obszarów rynku. Ważne jest też to, co dzieje się w naszym przedsiębiorstwie — rozpoznanie sytuacji oraz prześwietlanie kontrahentów.

— Nawet jeśli informację trzeba kupić, to nie jest to koszt, ale inwestycja. Warto więc inwestować w przepływ informacji — zapewnił prezes spółki proALPHA.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu