Inwestycyjne żniwa

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 04-08-2006, 00:00

Jest dobrze i będzie dobrze — tak lakonicznie można podsumować półrocze w specjalnych strefach.

W pierwszym półroczu inwestorzy wydali w strefach ponad 3,2 mld zł. Liderem jest Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna. Tu firmy przez sześć miesięcy wydały niemal 1 mld zł, czyli prawie tyle, ile przez cały ubiegły rok. We wszystkich strefach powstało 11 750 miejsc pracy, najwięcej (1,8-1,9 tys.) w Legnickiej, Wałbrzyskiej i Łódzkiej SSE (ta ostatnia dysponuje tylko danymi na koniec marca, więc całe półrocze może być dużo, dużo lepsze).

Zacierają ręce

Przedstawiciele stref są przekonani, że druga część roku nie będzie gorsza.

— Wyniki pierwszego półrocza to efekt wcześniejszych inwestycji, które nie były tak spektakularne jak tegoroczne projekty koncernów Sharp i Bridgestone. W związku z tymi dwiema japońskimi inwestycjami w Pomorskiej SSE dużo się dzieje, bo pojawiają się kooperanci, itd. Dlatego w drugim półroczu spodziewam się podobnej dynamiki — ocenia Włodzimierz Ziółkowski, prezes pomorskiej strefy.

— W tej chwili 6-7 firm buduje fabryki, które uruchomią w czwartym kwartale. Zanotujemy więc skokowy wzrost zatrudnienia i napływu inwestycji — mówi Andrzej Dziuba z Legnickiej SSE.

— Od drugiego półrocza widoczne zaczną być efekty wejścia do strefy spółek z grupy LG, którym wydaliśmy osiem zezwoleń. W drugim półroczu planujemy ofensywę na ścianie wschodniej. To tu będą pojawiać się nowi inwestorzy — zapowiada Marek Indyk, dyrektor tarnobrzeskiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu, która zarządza Tarnobrzeską SSE.

Projekty dużej wagi

Osiem firm z grupy LG wyda łącznie ponad 700 mln EUR i stworzy 11 tys. miejsc pracy. Na dużą inwestycję czeka też Wałbrzyska SSE. Koncern Toyota poinformował w tym tygodniu, że zainwestuje 145 mln EUR w fabrykę w Wałbrzychu i zwiększy liczbę pracowników do 2260.

— Pierwsze półrocze było naprawdę udane pod względem inwestycji zagranicznych, w których jednym z najważniejszych narzędzi są strefy ekonomiczne. Jesteśmy w kluczowym momencie, doskonałym na przyciąganie inwestycji produkcyjnych, bo za jakiś czas koszty pracy mogą nie być tak korzystne dla Polski jak dziś. Trzymam kciuki, by drugie półrocze było równie dobre — mówi Adam Żołnowski, odwołany kilka dni temu wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, który podpisywał umowy z takimi inwestorami, jak Sharp (projekt za 600 mln zł tworzący 5 tys. miejsc pracy) i Bridgestone (200 mln EUR, 759 miejsc pracy).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu