ISD Częstochowa broni się przed likwidacją

opublikowano: 11-08-2019, 22:00

Majątek huty jest zastawiony, co utrudnia finansowanie procesu upadłości. Ratunkiem jest wejście inwestora

Do 28 sierpnia sąd ma podjąć decyzję w sprawie ogłoszenia upadłości ISD Częstochowa, o którą wnioskował zarząd huty. Właścicielami przedsiębiorstwa, specjalizującego się w produkcji blach dla sektora stoczniowego i zbrojeniowego, są ISD Polska oraz ISD Trade, należące do ukraińskiej grupy ISD, do której kilka lat temu weszły także podmioty rosyjskie. Polski zakład od kilku miesięcy nie prowadzi produkcji.

Majątek częstochowskiego zakładu jest szacowany na około 230 mln zł.
Najpóźniej we wrześniu może się okazać, czy inwestorzy zechcą tyle zapłacić i
jaką cenę zaakceptują wierzyciele.
Wyświetl galerię [1/2]

WYCENIONE AKTYWA:

Majątek częstochowskiego zakładu jest szacowany na około 230 mln zł. Najpóźniej we wrześniu może się okazać, czy inwestorzy zechcą tyle zapłacić i jaką cenę zaakceptują wierzyciele. Wojciech Barczyński

Zanim jednak sąd podejmie decyzję o jego upadłości, wybrany już tymczasowy nadzorca ma przygotować sprawozdanie dotyczące sytuacji przedsiębiorstwa i oceny możliwości sfinansowania procesu upadłości. Sprawozdanie musi być przygotowane do 23 sierpnia. Tymczasowym nadzorcą jest Mieczysław Radecki, który odmówił udzielenia informacji „PB”.

Zastawiony majątek

Rozpatrując zasadność wniosku o upadłość, sąd nie może brać pod uwagę wartości majątku, na którym należności zabezpieczyli wierzyciele. Ze sprawozdania finansowego ISD Częstochowa za 2018 r. wynika, że zastaw na majątku mają banki Pekao oraz PKO BP i spółka Indumet Services z Luksemburga. Suma zastawów została określona na 27,4 mld zł.

Zastawiony majątek nie może służyć do zabezpieczenia finansowania procesu upadłości. Z nieoficjalnych informacji „PB” wynika, że miesięczne koszty utrzymania przedsiębiorstwa w stanie postoju sięgają około 2-3 mln zł. Są to wstępne szacunki, a dokładne informacje dotyczące finansów zarząd ma przekazać nadzorcy sądowemu do 20 sierpnia. Jeśli huta nie będzie miała pieniędzy na pokrycie kosztów upadłości, grozi jej likwidacja.

Ze wschodu i zachodu

Ratunkiem przed nią jest wejście inwestora. Z informacji uzyskanych od wierzycieli wynika, że zainteresowanych jest pięć podmiotów.

Najpoważniejszym jest brytyjska grupa Liberty House, która niedawno kupiła hutę w Ostrawie. Związkowcy huty liczą też, że podmioty z kapitałem rosyjskim lub ukraińskim do jutra zgłoszą przynajmniej wstępne deklaracje zainteresowania nabyciem przedsiębiorstwa. Ostatecznie jednak potencjalni kupcy muszą się zgłosić przed sporządzeniem sprawozdania przez nadzorcę sądowego, czyli przed 23 sierpnia. Z prawaupadłościowego wynika, że po zatwierdzeniu wniosku przez sąd sprzedaż przedsiębiorstwa powinna odbyć się w ciągu 30 dni od ogłoszenia upadłości. Wówczas już we wrześniu może pojawić się nowy inwestor i wznowić produkcję w hucie. O rozmowach dotyczących sprzedaży na razie niechętnie wypowiadają się obecni właściciele.

„Proces negocjacyjny ciągle się toczy, a wszelkie informacje z nim powiązane objęte są poufnością, nie możemy komentować aktualnej sytuacji spółki” — napisali przedstawiciele ISD Polska w odpowiedzi na pytania „PB”.

Na konieczność dochowania tajemnicy bankowej powołuje się Katarzyna Żądło, rzecznik Pekao. Podkreśla jednak, że „w sytuacji, kiedy klient banku ma problemy płynnościowe czy też związane z wypłacalnością, zawsze staramy się aktywnie uczestniczyć w procesie jego restrukturyzacji”. Otwarcie na inwestorów deklaruje też PKO BP

— Jesteśmy otwarci na rozmowy z potencjalnymi inwestorami i wspólnie z pozostałymi wierzycielami wspieramy przedsiębiorstwo w procesie ich pozyskania. Ze względu na dobro tego procesu nie możemy udzielać komentarza. Jeszcze przed złożeniem przez zarząd ISD Częstochowa do sądu wniosku o upadłość wielokrotnie deklarowaliśmy, że jesteśmy gotowi podpisać z hutą umowę standstill zobowiązującą nas do niepodejmowania działań o charakterze egzekucyjnym w okresie jej obowiązywania — podkreśla Szymon Pinderak, kierownik zespołu komunikacji w PKO BP.

Dodaje, że tego typu umowy z hutą bank „już wcześniej wielokrotnie podpisywał i przedłużał, co wspierało działania restrukturyzacyjne spółki oraz umożliwiało jej kontynuowanie działalności bez składania wniosku o upadłość”. Takie deklaracje wierzycieli mogą być zachętą dla potencjalnych inwestorów. Na szybkie podjęcie decyzji w sprawie sprzedaży zakładu czeka ponad tysiąc pracowników zatrudnionych w hucie. Bez inwestora trudno będzie zapewnić fundusze na ich wynagrodzenia, a wówczas wielu znajdzie inną pracę, co ostatecznie przekreśli szanse na wznowienie działalności hutniczej w Częstochowie.

Zniechęcony inwestor

Niedawno nabyciem przedsiębiorstwa zainteresowana była także firma Greybull Capital, ale wycofała się po złożeniu wniosku o upadłość. W liście wysłanym do wierzycieli twierdzi, że nie akceptowali jej propozycji. PKO BP zapewnia jednak, że skłonny był zgodzić się na wejście tego inwestora.

— Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby zwiększyć szanse na kontynuowanie działalności przez Hutę Częstochowa. Od początku uczestniczyliśmy w procesie negocjacji z Greybull Capital i w terminie zgodnym z wcześniej zadeklarowanym inwestorowi oraz spółce przekazaliśmy formalne zgody korporacyjne na przejęcie przedsiębiorstwa przez inwestora. Decyzje zostały przekazane pięć dni po otrzymaniu pełnej wyceny spółki wykonanej na potrzeby proponowanej przez inwestora transakcji — zapewnia Szymon Pinderak.

Dodaje jednak, że bank nie miał pewności co do intencji potencjalnego nabywcy, a o swoich wątpliwościach informował przedstawicieli huty.

— Wobec braku alternatywy dla zakładu, pomimo wątpliwości, zdecydowaliśmy się jednak wyrazić zgodę na przejęcie przedsiębiorstwa przez Greybull Capital — dodaje Szymon Pinderak.

Transakcji nie udało się jednak sfinalizować. Pracownicy mają nadzieję, że obecnie w pozyskaniu nowego inwestora i restrukturyzacji zakładu pomogą nie tylko wierzyciele, ale także skarb państwa. Warto przypomnieć, że już dwa lata temu pojawiały się sygnały o planach repolonizacji częstochowskiego przedsiębiorstwa. Były m.in. pokłosiem trwających wówczas przygotowań do repolonizacji Stoczni Gdańsk, którą w okresie poprzednich rządów Prawa i Sprawiedliwości sprzedano ukraińskiemu inwestorowi Siergiejowi Tarucie, a w czasie obecnych — odkupiono. Siergiej Taruta jest także jednym z menedżerów, którzy zakładali grupę ISD i w 2005 r. sprywatyzowali częstochowską hutę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu