J. Głuszyński: Planowi może zabraknąć przyzwolenia

Jacek Zalewski
opublikowano: 04-11-2003, 00:00

Rządzenie Polską ciągle tkwi jeszcze w paradygmacie ukształtowanym po roku 1989. Ma on swoje bezsporne zasługi w zakresie relatywnie szybkiego przezwyciężenia dziedzictwa PRL, ale z upływem lat ujawnia coraz więcej niedostatków.

Skutkuje to dramatyczną luką między światem polityki a światem zwykłych obywateli, z których większość nie zna, nie rozumie, nie akceptuje i nie ufa ONYM. Oni zaś sprawiają wrażenie (szczególnie, gdy minie już euforia wyborczego zwycięstwa), że może chcieliby dobrze, ale wychodzi im jak zwykle. Przytłoczeni ogromem spraw i problemów (w znacznej części generowanych przez siebie wyłącznie na swój użytek), coraz częściej przypominają robotników biegających z pustymi taczkami — bo tempo jest już takie, że nie ma kiedy załadować.

Nie likwidując na czas starych i mnożąc nowe absurdy — w tym jakże liczne w obszarze gospodarczym — władza jeszcze bardziej dystansuje się od społeczeństwa. Jej działania stają się jeszcze mniej rozumiane, przez co coraz trudniej uzyskać jej przyzwolenie społeczne nawet na realizację słusznych postulatów. Niebawem przekonamy się, czy taki właśnie los nie spotka planu wicepremiera Jerzego Hausnera, o którym sama władza mówi jako o ostatniej desce ratunku przed krachem finansów publicznych.

(fragment wykładu „Polska za 10 lat: scenariusze rozwoju”)

J. Głuszyński, socjolog, wiceprezes Pentora

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / J. Głuszyński: Planowi może zabraknąć przyzwolenia