Jak nasi kuszą cudzoziemców

Paweł Sierpiński
opublikowano: 21-04-2008, 00:00

Kogo nie stać na kampanię w zagranicznej telewizji, może się promować w internecie lub zaprosić do siebie dziennikarzy z innych krajów.

Kogo nie stać na kampanię w zagranicznej telewizji, może się promować w internecie lub zaprosić do siebie dziennikarzy z innych krajów.

„Would you in Łódź” — tak promowała się Łódź w kampanii (wartej 700 tys. zł) w telewizji BBC World. Celem było przekonanie ludzi zamożnych i przedsiębiorców do przyjazdu do miasta. Zaprezentowano najatrakcyjniejsze miejsca. Prawie pół tysiąca spotów emitowano w dwóch etapach: wrzesień ub. r. oraz marzec br. Kampania miała też wesprzeć starania miasta o tytuł europejskiej stolicy kultury 2016. Łódź nie była dla BBC łatwym klientem: włodarze miasta kilka spotów odrzucili, nim przyjęli ostateczną wersję.

— Zagraniczna kampania powinna wpisywać się w strategię promocyjną. Jednorazowa jest jak pojedyncza raca wypuszczona w powietrze — nikt jej nie zauważy. A powinna być jak pokaz sztucznych ogni, który co jakiś czas się powtarza — uważa Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. turystyki.

Podczas mistrzostw świata w piłce nożnej Kraków pokazał się w Niemczech. Około 1800 billboardów przedstawiało obraz Leonarda da Vinci „Dama z łasiczką”, ale zamiast łasiczki bohaterka trzymała piłkę. Kampania odbywała się też w radiu i prasie.

— Efekty są: mamy więcej turystów, inwestycji zagranicznych, odnawiane są kamienice — stwierdza Grażyna Leja.

W 2007 r. na rynku w Wiedniu Kraków zorganizował event, a na ten rok zaplanował kampanię w USA, ale zrezygnował z braku pieniędzy.

— Niestety, rzadko możemy sobie pozwolić na kampanię za 1,5 mln zł. A tyle to kosztuje. Organizujemy jednak mniejsze akcje, np. współpracujemy z tanimi liniami lotniczymi, które reklamują nas na swoich stronach internetowych. Jak tylko zdobędziemy fundusze, wrócimy z dużą kampanią — zapewnia Grażyna Leja.

Mniejsze miasta, bez dużych budżetów, też umieją się promować za granicą. Gorzów Wielkopolski był w tym roku obecny na czterech imprezach targowych, m.in. turystycznych Berlin ITB. Ale nie tylko.

— Razem z miastami partnerskimi, np. Frankfurtem nad Odrą, organizujemy spotkania z przedsiębiorcami i mieszkańcami. Może zorganizujemy tam dni naszego miasta — opowiada Bogusław Bukowski, p.o. naczelnik wydziału rozwoju i promocji Gorzowa.

Dodaje, że ważna jest też strona internetowa w kilku wersjach językowych.

Także Włocławek pokazuje się na ITB Berlin.

— Stawiamy głównie na o- becność na targach, w folderach o regionie i na promocję produktów z Włocławka, np. fajansu — wyjaśnia Agnieszka Sobańska, główna specjalistka we włocławskiej Informacji Turystycznej.

Dodaje, że miasto co roku planuje zorganizowanie dla zagranicznych dziennikarzy wycieczki do Włocławka, ale budżet na to nie pozwala.

— Nie tracę jednak nadziei, że w końcu się to uda — rozmarza się Agnieszka Sobańska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Sierpiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu