Jak ograbić rodzinę nie łamiąc prawa

Paweł Zielewski
01-06-2001, 00:00

Jak ograbić rodzinę nie łamiąc prawa

Przed rokiem daliśmy mnóstwo dobrych rad, jak zbić fortunę mając pięć, dziesięć i piętnaście lat. Kierowani ślepą miłością do dzieci — porzucamy dziś egoistyczne myślenie i dorzucamy kilka wskazówek dla dojrzewających ciułaczy.

Pięciolatki mają najłatwiej. W tej grupie wiekowej najskuteczniejsze są wymuszenia z zastosowaniem szantażu emocjonalnego. Co gorsza, praktyki tego typu są obecnie nagminnie podgrzewane przez specjalistów marketingowych rodem z Japonii. Rodzice nie zdają sobie jeszcze sprawy z tego, że świat został opanowany przez małe paskudztwa, zwane Pokemonami. A Pokemony mają to do siebie, że są nie tylko bardzo waleczne, ale także paskudnie drogie.

Dzielenie portfelika

Są jeszcze rodzice, którzy miewają środki płatnicze, ale niekonieczne chcą się nimi dzielić właśnie z twórcami Pokemonów. Rodzicielskie oświadczenie typu: „nie mam i już” jest jednak dla stawiającego pierwsze kroki w świecie finansów adepta przeszkodą stosunkowo łatwą do pokonania. Sześciolatek sięga bowiem po argumenty typu: to rozwija moją wyobraźnię, wyrabia nawyki kolekcjonerskie, wreszcie uczy systematyczności oraz szacunku do własności. Czy odważymy się w takiej sytuacji pozbawić naszą pociechę przywileju bycia pociechą z wyobraźnią itp. Warto na marginesie dodać, że Pokemonów jest 168, a każdy z nich ma co najmniej 5 mutacji, a każda z nich swoją nazwę. Dobrej zabawy. Mały inwestor bez wątpienia dopnie swego.

Potyczki ulubieńców

Dziesięciolatki mają już bardziej utrudnione zadanie. W ich przypadku bariery finansowe są podobne, ale zdecydowanie odmienne potrzeby inwestycyjne, czyli przede wszystkim większe. Świat dziesięciolatków zdominowały bowiem pola potyczek wspomnianych już japońskich potworków. Potyczki zaś rozgrywane są za pomocą specjalnych kart. Ktokolwiek stanął kiedyś przy kasie w hipermarkecie i wziął do ręki talię kart, ten wie, jak zachłanni, pazerni oraz nieludzko podstępni są dalekowschodni spece od twardego, pokemonowego biznesu.

No bo jak tu odmówić dziesięciolatkowi, który spontanicznie chce szlifować swój angielski? A karty z Pokemonami opisane są po angielsku, co stanowi doskonałą okazję do intensywnej nauki tego języka.

Jako wyjście alternatywne można zaproponować opornym rodzicom umowę na czas określony (tu następują negocjacje, jak długi on będzie) — w zeszycie dziesięciolatka mają się pojawiać same dobre oceny.

Porozumienie takie powinno podziałać. Obie powyższe metody działają w dorosłej gospodarce: banki chętnie udzielają kredytów przedsiębiorstwom, które dysponują szczegółowymi i przekonującymi argumentami, że uzyskane środki posłużą dynamicznemu rozwojowi, co bankowi gwarantuje rzetelną spłatę tak raty kapitałowej, jak i odsetek. Umowa stanowi część każdego kredytu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Zielewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Jak ograbić rodzinę nie łamiąc prawa