Jak PiS chce pomóc gospodarce

Bartosz Krzyżaniak
21-07-2005, 00:00

Zmiany w podatkach, ulgi dla przedsiębiorców, 30-mld deficyt i niższe koszty pracy — to niektóre pomysły PiS na uzdrowienie gospodarki.

Program gospodarczy Prawa i Sprawiedliwości nie zaskoczył analityków, gdyż o większości proponowanych w nim rozwiązań rynek wiedział już wcześniej.

— Tak naprawdę program nowego rządu będzie powstawał dopiero po wyborach. Na razie są to tylko propozycje, które będą wymagały porozumienia się przyszłych koalicjantów — przypomina Marek Nienałtowski, główny ekonomista Palladia Capital Markets.

Ulżyć biznesowi

PiS chce wprowadzić ulgę w podatku od osób prawnych (CIT) na każde nowo tworzone miejsce pracy. Takie rozwiązanie ma spowodować obniżenie efektywnego podatku CIT o połowę. Ma on być w znacznej części zrekompensowany podatkiem dochodowym od nowo zatrudnionych osób fizycznych (PIT) i redukcją dopłat do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS), dzięki wzrostowi wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne.

Wzrost zatrudnienia ma być możliwy m.in. dzięki obniżeniu kosztów pracy. PiS chce, by każdy przedsiębiorca, tworząc nowe miejsca pracy, otrzymywał w formie potrącenia od podatku CIT miesięcznie 1000 zł przez dwa lata. Także przez dwa lata pracodawcy zwolnieni byliby z obowiązku płacenia części składek za nowo zatrudnionych pracowników.

(Bez)sporne podatki

Zmiany w PIT mają polegać m.in. na wprowadzeniu ulg związanych z liczbą dzieci w rodzinach najbiedniejszych. W praktyce oznaczałoby to ulgę podatkową dla rodziców wysokości od 50 zł (w przypadku jednego dziecka w rodzinie) do 400 zł (w przypadku czterech i więcej dzieci) na jedno dziecko.

System podatkowy miałby opierać się na dwóch stawkach podatkowych (na początku 18 proc. i 32 proc., a docelowo 18 proc. i 28 proc.) przy wyższym niż dziś progu dochodów między stawkami.

Zdaniem PiS postulowane przez PO wprowadzenie podatku liniowego byłoby decyzją błędną i dotknęłoby najuboższych.

— Chcemy, by system podatkowy był przejrzysty, a kolejne ulgi do tego nie prowadzą. Uważam jednak, że i w tej materii zdołamy dojść do porozumienia. I to bardzo szybko — uważa Zbigniew Chlebowski z PO.

Jak dodaje, podejście obu partii do innych kwestii, jak redukcji deficytu budżetowego i długu publicznego czy prywatyzacji, jest podobne.

Kazimierz Marcinkiewicz z PiS dodaje natomiast, że nawet w kwestii podatków między PiS a PO nie ma dużych różnic.

— Jeśli zgodzimy się, że trzeba je obniżać, to się dogadamy — uważa.

Stopy, złoty i zabezpieczenia

PiS postuluje także obniżenie realnych stóp procentowych, co powinno przeciwdziałać nadmiernemu umacnianiu się złotego. Partia chce również wprowadzenia ustawowego wymogu zabezpieczenia ryzyka kursowego przy zaciąganiu zobowiązań w walutach obcych dla przedsiębiorstw na wypadek gwałtownego osłabienia złotego.

Program zakłada też m.in. zachęcanie inwestorów zagranicznych do lokowania działalności w Polsce.

PiS chce wydłużyć horyzont planowania budżetowego z rocznego na rzecz średnioterminowej procedury doprowadzenia do ustalania poziomu długu publicznego w metodologii unijnej (ESA 95) a nie krajowej. Deficyt budżetowy wynosić ma w następnych latach 30 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Jak PiS chce pomóc gospodarce