Czytasz dzięki

Jak "Puls Biznesu" zaraża informacyjnymi wirusami

Mariusz Zielke
opublikowano: 27-07-2006, 00:00

Wiele osóbz rynku kapitałowego wskazuje podobno, że Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG), prowadząc postępowanie w sprawie „grupy trzymającej giełdę”, działa pod naszą — czyli „Pulsu Biznesu” — presją, a dokładniej pod presją naszych publikacji. Tak poinformowała wczoraj „Rzeczpospolita”, podając ponadto, że zarzuty, które stawialiśmy trzem doradcom, nie zostały w czasie postępowania potwierdzone.

Tym samym— jeśli dobrze rozumiem — autor publikacji sugeruje, że całą „aferę” sobie wymyśliliśmy, a naszą bujną wyobraźnią następnie zaraził się nadzór giełdowy. Jeśli tak — dolejmy oliwy do ognia. Wygląda bowiem, że ów groźny wirus okazał się aż tak ekspansywny, że zainfekował — poza giełdowym nadzorem — także komisję nadzoru ubezpieczeniowego, prokuratorów (z prokuratorem krajowym na czele) oraz tę — całkiem liczną — część osób z rynku kapitałowego, które zgłaszały się do nas z poparciem dla opisywania niejasnych transakcji giełdowych.

Mało tego:wirus — może z opóźnieniem, ale jednoznacznie — spowodował konkretne objawy chorobowe. Opisywane przez nas fundusze za praktyki „grupy trzymającej giełdę” dostały 1,8 mln zł kar i zaostrzyły procedury kontrolne. Prokurator krajowy stwierdził zaś w Sejmie, że w postępowaniach prokuratorskich „nie doszło jeszcze do postawienia zarzutów, jednak materiał dowodowy pozwala na pozytywną prognozę w tym zakresie”. Jak dotychczas, przed zarażeniem naszym wirusem najdłużej „opiera się” KPWiG, żmudnie analizując poszczególne przypadki. Ale aż boimy się o tym pisać, bo znów usłyszymy o prasowej presji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy