Jak walczyć z paliwowymi przestępcami

  • Piotr Nisztor
06-06-2012, 00:00

Sejmowa komisja zajmie się megaaferą ujawnioną przez „PB”. Czy powinien się tym zająć także specjalny zespół prokuratorów?

Gigantyczną skalę nadużyć tzw. mafii paliwowej ujawniły prace sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen. Pod naciskiem parlamentarnych śledczych w sierpniu 2004 r. przy Prokuraturze Apelacyjnej w Krakowie powstał prokuratorski zespół pod kierownictwem Marka Wełny, którego zadaniem była walka z mafią paliwową. Na przełomie marca i kwietnia 2006 r. został rozszerzony o prokuratorów z całej Polski. Formalnie działał do września 2007 r. W sumie tworzyło go kilkunastu prokuratorów. Efektem prac było kilka spektakularnych aktów oskarżenia. Dziś Marek Wełna, podobnie jak jego koledzy z zespołu, nie chce rozmawiać o sprawie. Tuż po rozwiązaniu zespołu ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym został Zbigniew Ćwiąkalski. Deklaruje, że po objęciu stanowiska „uruchomił” na nowo niektórych prokuratorów. Z jakim skutkiem?

— Sprawy paliwowe charakteryzują się jednak dużym stopniem skomplikowania i są czasochłonne. Poza tym często przepisy są niejasne. Takich spornych kwestii było sporo. Poważną wątpliwością było m.in., czy akcyzę powinni płacić odbiorcy zmieniający przeznaczenie towaru na paliwo, czy też producent — przyznaje Zbigniew Ćwiąkalski.

W tym tygodniu ujawniliśmy nową mafię paliwową. Firmy sprowadzają do Polski olej napędowy pochodzący z białoruskich rafinerii w Mozyrze i Nowopołocku nie odprowadzają podatku VAT. Inne nie tworzą rezerw obowiązkowych, co zwiększa zyski (więcej czytaj w ramce). Sprawę od kilku miesięcy bada Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Czy jednak lepszym pomysłem do wyjaśnienia procederu nie byłoby powołanie specjalnego zespołu prokuratorskiego?

— Lepiej, aby na szczeblu prokuratury okręgowej albo apelacyjnej powstały wyspecjalizowane grupy prokuratorów, które zajmowałyby się walką z mafią paliwową — uważa Zbigniew Ćwiąkalski. Innego zdania jest Janusz Kaczmarek.

— Jeśli skala zjawiska jest bardzo duża, a skarb państwa na tym traci, to myślę, że powstanie takiego zespołu byłoby dobrym rozwiązaniem — przyznaje były prokurator krajowy. Prokuratorzy wierzą w sens pracy w zespole. Jeden z prokuratorów, którzy byli członkami zespołu Marka Wełny, twierdzi, że jego likwidacja doprowadziła do zaprzestania walki z paliwowymi przestępcami.

— Po rozwiązaniu zespołu zniszczono naszą pracę. Sprawy zostały podzielone i rozesłane po całej Polsce. W sumie prowadzonych było ok. 200 wątków, które stopniowo umarzano — podkreśla w rozmowie z „PB”. Jednak działający w latach 2004-07 zespół prokuratorów budził duże kontrowersje. Krytykowano go m.in. za wyroki uniewinniające niektórych baronów paliwowych.

— Zawsze jest to koszt, do którego nie powinno dojść. Wytłumaczeniem może być jednak to, że ten zespół uczył się na własnych błędach — mówi „PB” Janusz Kaczmarek. Jego zdaniem, zespół zdał egzamin.

— Zderzył się z nową materią. Zarówno od strony tematu, jak i zagadnień prawnych z tym związanych. Dało to podstawę do wypracowania modelu prowadzenia postępowań w tym zakresie. Na podstawie działań tego zespołu udało się też stworzyć bazę w prokuraturze, która była wykorzystywana w postępowaniach prowadzonych przez poszczególne jednostki prokuratury — zaznacza Janusz Kaczmarek. Innego zdania jest Zbigniew Ćwiąkalski.

— Funkcjonowanie zespołu oceniłbym jako średnie. Taka duża ilość materiału była nie do opanowania przez centralny zespół, ponieważ badane sprawy dotyczyły całej Polski — tłumaczy były minister.

JUŻ PISALIŚMY

„PB” z 4 czerwca 2012 r.

W poniedziałek ujawniliśmy, że część firm sprowadzających do Polski olej napędowy, pochodzący z białoruskich rafinerii w Mozyrze i Nowopołocku, nie odprowadza podatku VAT. Najczęściej paliwo trafia do naszego kraju poprzez Litwę i Łotwę. Według szacunków dużych koncernów, na tym procederze skarb państwa traci miesięcznie nawet 85 mln zł. W skali roku to około miliarda złotych. Dzięki oszustwom na VAT spółki mogą sprzedawać olej napędowy taniej nawet o 30 groszy na litrze. Proceder jest bardzo prosty: pierwsza firma słup (tzw. znikający podatnik), która wprowadza paliwo do obiegu w Polsce, nie płaci VAT. Po kilku miesiącach znika lub pieniądze są z niej transferowane poprzez fałszywe umowy do spółek zarejestrowanych w rajach podatkowych. Tymczasem cały proceder jest maskowany przez wiele kolejnych, fikcyjnych transakcji. Skalą oszustwa zaniepokojone są największe polskie koncerny. PKN Orlen i Lotos o sprawie poinformowały m.in. Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Z ustaleń „PB” wynika, że służba kierowana przez gen. Krzysztofa Bondaryka od kilku miesięcy bada sprawę. We wtorek opisaliśmy inne przestępstwa paliwowej mafii. Firmy oszukują, nie utrzymując zapasów obowiązkowych, dzięki czemu zarabiają miliony. Jest to możliwe, ponieważ firmy likwidują się przed końcem roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Jak walczyć z paliwowymi przestępcami