Jak zostać Kubicą

Mirosław Stańczyk
07-08-2008, 00:00

Żeby zostać drugim Kubicą, trzeba mieć inteligencję, rekordowo krótki czas reakcji, niezbyt imponujący wzrost oraz umiarkowanie niski poziom agresji.

Sprawdziliśmy, od czego zależy sukces na torze Formuły 1 i na jakie ryzyko wystawiony jest organizm kierowcy bolida pędzącego 300 km na godzinę.

— Czas reakcji 250 milisekund (ms) stanowi absolutne minimum, aby myśleć o sobie jak o przyszłym królu torów wyścigowych — przekonuje Jacek Lech, współwłaściciel spółki Persona, jednej z nielicznych w kraju pracowni wyspecjalizowanych w badaniu psychologicznym kierowców rajdowych i wyścigowych, która ma najdłuższe, bo 40-letnie doświadczenie.

Kierowcy pokroju Roberta Kubicy osiągają w trakcie testów poziom 200 ms, to światowa elita. Osoba notująca zwłokę rzędu 300 ms nie nadaje się do zawodowego prowadzenia pojazdów.

Brak agresji i trening

Znakomita szybkość reakcji na bodźce zewnętrzne jest warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym. Liczy się także poziom inteligencji. Właśnie wrodzone predyspozycje powodują, że szybciej wędrują impulsy między mózgiem a kończynami kierowcy. Trening niewiele tutaj zmieni.

Nie bez znaczenia jest także umiarkowany poziom agresji. Za duży — to niemal pewny wypadek, gdy rywal na przykład nieoczekiwanie zajedzie drogę, za niski — nigdy nie przełoży się na zwycięstwa, bo taki kierowca nie ma woli walki.

Za kierownicą bolidu bez obawy o utratę życia z powodu nazbyt wysokich przeciążeń może zasiąść każdy, kto przejdzie pomyślnie badania u specjalisty z zakresu medycyny sportowej. Nie wiążą się z tym wymogi trudne do spełnienia przez zdrowego, młodego sportowca. Przeciążenia rzędu 5 g — do jakich musi przywyknąć przez około dwóch godzin wyścigu kierowca rajdowy — mogą okazać się niebezpieczne dla zdrowia, a czasami nawet dla życia, ale tylko osoby nie w pełni sprawnej fizycznie.

O tym, że powszechne w wyścigach F1 przeciążenia są obojętne dla organizmów wytrenowanych kierowców, jest przekonany dr Marian Pawlik, zastępca kierownika Ośrodka Badań Orzeczniczych Lotniczo-Lekarskich i Medycyny Pracy Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej. Chociaż przyznaje, że bez specjalistycznych treningów nikt nie powinien próbować sił za kierownicą bolidu.

Mitem jest to, że częste przebywanie w ekstremalnych warunkach, nienaturalnych dla organizmu człowieka, może być szkodliwe. Nie ma na to naukowych dowodów. Wprost przeciwnie, uważa się, że wskazany jest systematyczny trening w warunkach odpowiadających rywalizacji podczas zawodów — dla kierowców Formuły 1, lub lotom bojowym — dla pilotów myśliwców.

— Ważne, aby ekstremalne przeciążenia nie trwały zbyt długo — uzupełnia dr Marian Pawlik.

Powtarzane co kilka sekund i liczone w tysiącach manewry dynamicznego przyspieszania i hamowania powodują ekstremalne obciążenia kręgów szyjnych. Głowa kierowcy wraz z kaskiem może ważyć zamiast 7,0-7,5 kg, bagatela, ponad 40 kg. Nic więc dziwnego, że odpowiedzialną funkcję w wyścigowej jeździe pełnią mięśnie karku. Długotrwałe pływanie stylem klasycznym to najlepszy sposób na wzmocnienie tych partii mięśni. Trening jednak nie wystarczy. Dodatkowym zabezpieczeniem szyi są specjalne wzmocnienia, które ograniczają liczbę stopni swobody w obszarze ruchu głowy. Bez wspierających się na barkach „rusztowań” poważna kontuzja jest niemal pewna.

Prawdziwe problemy zaczynają się wraz z przeciążeniami sięgającymi 15-20 g. Czy muszą się ich obawiać kierowcy bolidów? Niestety tak, ale tylko wtedy, gdy droga hamowania z 200 km/h do zera następuje w trakcie jednej sekundy. Tak jest w czasie zderzenia z przeszkodą.

Robert Kubica przeżył taki wypadek w 2007 roku na torze w Montrealu. Po odczytaniu czarnej skrzynki okazało się, że szczytowa wartość przeciążenia sięgała 28 g. Niektórzy eksperci oceniają, że mogło to być aż 40 g!.

Organizm kierowcy w trakcie kolizji staje przed nie lada wyzwaniem, nawet gdy nie wystąpią żadne zewnętrzne uszkodzenia ciała. Przede wszystkim człowiek doznaje wstrząśnienia mózgu w wyniku przesunięcia tkanki miękkiej, może też nastąpić stłuczenie serca i płuc. Poza tym, odpływ krwi z mózgu grozi utratą przytomności, a gdy wstrzymane zostanie ukrwienie gałek ocznych, powstają zaburzenia widzenia, może nawet dojść do utraty wzroku.

Człowiek jest w stanie poradzić sobie z przeciążeniami rzędu 20 g, a niepożądane skutki, o ile wtedy wystąpią, są sprawą indywidualnych predyspozycji organizmu.

Idealne wymiary

Pudzian, przy swojej sylwetce, jest stracony dla Formuły 1. Idealny kierowca bolidu powinien mieć punkt ciężkości ciała umiejscowiony jak najniżej. Powód: zapewnienie możliwie największej stabilności superlekkiej maszynie, która przy wadze 600 kg ma moc 900 KM. Nie można zaniedbać żadnego szczegółu, a więc pilnuje się nie tylko tego, aby jak najniżej posadowić kierowcę, lecz także tego, by on sam nie rozwijał zbytnio muskulatury klatki piersiowej. Dyskwalifikujące może być podniesienie środka ciężkości o centymetr lub dwa. Ręce kierowcy powinny być silne, bo muszą precyzyjnie prowadzić bolid (utrzymanie kierownicy podczas przeciążeń wymaga siły 40 kg). Podobnie nogi, ale w przypadku dolnych kończyn nie jest już wymagany niedowład muskulatury. Wręcz przeciwnie, polecane są treningi na siłowni. W trakcie wyścigu kierowcy nierzadko wykonują ponad 200 ostrych hamowań, za każdym razem naciskając pedał hamulca z siłą około 80 kg.

Adrenalina odgrywa decydującą rolę w mechanizmie. Reakcja człowieka na zagrożenie objawia się przyspieszonym biciem serca, wzrostem ciśnienia tętniczego krwi, rozszerzeniem oskrzeli i źrenic.

Tętno kierowcy w trakcie wyścigu F1 często przekracza 210 uderzeń na minutę. To dużo, ale podobny wysiłek towarzyszy na przykład kolarzowi uczestniczącemu w nawet niezbyt forsownym treningu.

— To nie powód, aby uważać sport motorowy za niebezpieczny — wyjaśnia dr Ryszard Karbowicz, od wielu lat współpracujący z Polskim Związkiem Motorowym w zakresie badań lekarskich kierowców rajdowych i wyścigowych.

Ze zwiększonym metabolizmem wiąże się proces odwodnienia organizmu. Znaczenie ma także temperatura otoczenia. W ekstremalnych warunkach pogodowych pod kombinezonem zawodnika notowano 70 stopni Celsjusza.

Kierowcy dużo piją

Kierowcy Formuły 1 podczas dwugodzinnego wyścigu tracą około 3,5 litra wody i elektrolitów. Waga ciała spada o 4-5 proc. Nie sposób uzupełnić niedoborów w trakcie zawodów, zważywszy, że kierowca ma do dyspozycji zazwyczaj jednolitrowy zasobnik z napojem (więcej to zbyt duże obciążenie bolidu).

I w tym momencie pojawia się zasadniczy problem — odwodnienie, które może spowodować chwilowe spadki koncentracji. Nic więc dziwnego, że na kilka dni przed wyścigiem startujący w zawodach piją jak najwięcej płynów z mikroelementami. Problemem w tym okresie jest także jedzenie, a właściwie niejedzenie. Na czarnej liście są przede wszystkim: czerwone mięso, tłuste potrawy, jaja, cukier i alkohol.

Kierowca Formuły 1 powinien być farmakologicznie czysty, bo doświadczenie uczy, że tylko wówczas funkcjonowanie organizmu człowieka na torze wyścigowym jest optymalne. Pocieszające, ale rodzi się pytanie: czy trzeźwo myślący człowiek potrafi to wszystko wytrzymać?

Mirosław Stańczyk, „Puls Medycyny”

Legendy Formuły 1

Najwięcej tytułów mistrza świata zdobył Michael Schumacher — aż siedem. Jest statystycznie najlepszym kierowcą F1 w historii, ma najwięcej zdobytych punktów (1388), najwięcej zwycięstw (91), pole positions (69) i najszybszych okrążeń w trakcie wyścigu (76). Cztery razy sztuki tej dokonał Alain Prost. Po trzy tytuły mają na koncie: Niki Lauda, Ayrton Senna, Jackie Stewart i Nelson Picket, a dwa Jackie Clark i Emerson Fittipaldi. Od 1984 r. wyścigi zdominowaly trzy stajnie: McLaren, Ferrari i Williams. W latach 90. najwięcej tytułów zdobył Williams. Potem przewagę uzyskało Ferrari wraz z Michaelem Schumacherem. Koniec dominacji tego tandemu przyniósł sezon 2005 r., gdy mistrzem został Fernando Alonso.

Kabina przetrwania

Elementem wpływającym na bezpieczeństwo kierowcy jest tzw. monocoque, kabina z włókien węglowych. Dużą w niej rolę odgrywa fotel. Ma on nie tylko zapewnić wystarczający komfort, ale także chronić kierowcę. Musi być zamocowany wewnątrz monocoque maksimum dwoma poziomymi sworzniami, by ułatwić ewentualną pracę ratownikom.

Serce wali, pot spływa, a sił trzeba

210

uderzeń na minutę Często w trakcie wyścigu Formuły 1 tętno kierowcy przekracza tę wartość. Podobny wysiłek towarzyszy np. kolarzowi podczas niezbyt forsownego treningu.

3,5

litra Tyle wody i elektrolitów tracą kierowcy Formuły 1 podczas dwugodzinnego wyścigu, a ich waga spada o 4-5 proc.

80

kg Z taką siłą naciskają pedał hamulca kierowcy Formuły 1. Podczas wyścigu wykonują ponad 200 ostrych hamowań.

Kombinezon kierowcy

Strój zawodnika F1 kosztuje około 1200 euro. Składa się przeważnie z trzech warstw ognioodpornego nomeksu. Jest lekki, a dzięki kieszeniom powietrznym umożliwia wentylację skóry. Z włókien aramidowych wykonuje się także rękawiczki, kominiarkę, buty oraz bieliznę. Chronią nie tylko przed otwartym ogniem, lecz także przed toksycznymi gazami oraz kwasem. Dzięki kombinezonowi zawodnik musi przeżyć 35 sekund w temperaturze 840 stopni. W sezonie w wyścigach i testach jeden kierowca zużywa około 16 kompletów. Każdy zespół na jedne zawody zabiera dla swoich zawodników po trzy kombinezony. Potem służbowe stroje trafiają do pralni, a po odsłużeniu docelowego przebiegu idą do szafy, na wystawę lub na aukcję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Stańczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Jak zostać Kubicą